sobota, 26 grudnia 2015

Wam też klasyka literatury angielskiej kojarzy się z książkami najgrubszymi na świecie? Większość tytułów to ogromne tomiszcza, w które trzeba się wczytać, żeby złapać klimat, a na to nie zawsze jest czas i ochota - kiedy więc, jeśli nie zimą, nadrabiać zaległości w tym temacie?


Wybór jest więcej niż szeroki - obyczajówki, kryminały, literatura piękna, a wszystko to w brytyjskim stylu, a więc klimatycznie i z wyczuciem. Dobrze jest zacząć od nazwisk, które znać wypada. Na pierwszy ogień Christie. Ona może nie jest tu najlepszym przykładem, bo jej powieści wydawane są w formie kieszonkowej i czyta się je bardzo szybko, jest to więc opcja także na jedno wolne popołudnie (nie tylko to zimowe). Podobno najbardziej doceniana Christie to kryminał "I nie było już nikogo", ale ja polecam wybór na chybił-trafił. Jak to możliwe, że napisała ona aż tyle książek? Podpowiedzią mogą być jej własne słowa: 

"Pomysły moich powieści kryminalnych znajduję zmywając. Jest to zajęcie tak głupie, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie".

Idąc dalej mamy XIX-wieczny obyczaj. W tej kategorii najbardziej znane nazwisko to chyba Jane Austen, ale nie o niej mowa (głównie dlatego, że jestem jedną z tych osób, które wolą serialową wersję "Dumy i uprzedzenia" od tej książkowej). Polecam za to siostry Bronte, a więc przede wszystkim "Dziwne losy Jane Eyre" i "Wichrowe wzgórza". Sama zimą stawiam przede wszystkim na nie, a oprócz tego "Północ i Południe" Elizabeth Gaskell. Te książki to rewelacyjne powieści obyczajowe. Jasne, na pierwszym planie jest w nich najczęściej mniej lub bardziej udany związek, ale świetnie widać też to, co w tle. Niewiele jest tytułów, nawet tych naukowych, dzięki którym można się tak dobrze przekonać, jak wyglądała rewolucja angielska w praktyce i co jej pojawienie się oznaczało dla zwyczajnych ludzi.

>> Czytaj też: Sześć lekcji życia z "Jane Eyre"


Jeszcze jedno wielkie nazwisko z XIX wieku to oczywiście Charles Dickens. Trudno byłoby chyba nie słyszeć o jego "Opowieści wigilijnej", ale ten pisarz ma też na swoim koncie inne tytuły warte uwagi i do tej pory wykorzystywane w kulturze popularnej - dla przykładu jego "Wielkie nadzieje" zostały niedawno przeniesione na ekran, a "Opowieść o dwóch miastach" była cytowana nawet w serialu "Plotkara" ("Była to najlepsza i najgorsza z epok..."). Słowa Dickensa bywają też zapożyczane przez tych, którzy mówią o książkach słabych, bo zdarzyło mu się kiedyś stwierdzić: 

"Są książki, których grzbiety i okładki stanowią najlepszą ich część".

Zbliżając się trochę bardziej do współczesności, trafiamy na Virginię Woolf. Mowa akurat o niej, bo ostatnio wydano jej "Eseje wybrane" i jest to z pewnością jeden z głośniejszych tytułów końcówki tego roku. Wiek XX to jeszcze dwa nazwiska, które warto polecić. Jako pierwszy George Orwell. Napisał on kilka ważnych rzeczy, ale polecę tylko "Rok 1984", bo moim zdaniem to jego najważniejsza książka, coś zupełnie wyjątkowego i wartego poznania. Drugim jest C.S. Lewis, absolutny mistrz masowej produkcji tekstów. Napisał tyle, że ciężko to ogarnąć, już nie mówiąc o przeczytaniu. Ale warto - przede wszystkim "Listy starego diabła do młodego".

Jeśli szukacie dobrej lektury na zimę, postawienie na angielską klasykę nie powinno skończyć się rozczarowaniem - mam nadzieję, że tak nie będzie :)

19 komentarzy:

  1. Doskonały pomysł. Niektóre utwory czytałam, niektóre jeszcze przede mną. W 2016 na pewno sięgnę po "Davida Copperfielda", bo w jednym z blogowych wyzwań wyznaczyłam sobie tę lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, świetny wybór. Też muszę tę książkę nadrobić, bo jej niestety jeszcze nie czytałam :(

      Usuń
  2. Bardzo lubię klasyczną literaturę angielską! Mimo całej sympatii mam też sporo zaległości, ale nie płaczę z tego powodu bo jeszcze sporo przede mną. Uwielbiam "Emmę" oraz "Wichrowe Wzgórza" - moje dwa tegoroczne odkrycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W klasyce chyba nie da się nie mieć zaległości - tego, co "trzeba znać" jest tyle, że ciężko to ogarnąć :> "Wichrowe wzgórza" są świetne, a od "Emmy" wolę "Perswazje", ale ta pierwsza też jest niezła :)

      Usuń
  3. Klasyka jest idealna w okresie okołoświątecznym :) Właśnie czytam "Panie z Cranford" Gaskell :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, widzę Gaskell przekupiła sobą przynajmniej kilka osób w te święta :D Tego tytułu jeszcze nie znam, ale też mam go w planach ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam czytać klasykę literatury angielskiej o tej porze roku. :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie jest to dobry pomysł :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sami fantastyczny autorzy :) Świetny pomysł na lekturę. Hmm, faktycznie, kilka książek kojarzy mi się opasłymi tomiszczami, jak nasza klasyka, ale nie jest tak źle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, chociaż wydaje mi się, że w klasyce z innych krajów - także tej polskiej - trochę mniej jest literackich cegiełek ;)

      Usuń
  7. Właśnie czytam eseje wybrane - świetna lektura! W ogóle jestem zakochana w Brytyjczykach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę, ja dopiero na nie poluję ;)

      Usuń
  8. Północ i południe czeka właśnie na przeczytanie. Uwielbiam klasykę literatury angielskiej i nigdy nie miałam oporów przed jej czytaniem. Masz rację, że zima to idealny czas na nią :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, klasyka literatury angielskiej jest nieoceniona i niezastąpiona. Nic tylko czytać :)) Ja jestem fanką sióstr Bronte, ale z kolei do Austen nie mogę się przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przydatne zestawienie, choć boleśnie uświadomiło mi, jak wiele mam braków :) Cieszę się, że znalazł się w nim "Rok 1984" - to jedna z moich ukochanych powieści, absolutnie genialna i uniwersalna. W 2016 planuję poznać wreszcie twórczość C.S. Lewisa, zwłaszcza "Odwrócony obraz" mnie interesuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Austen, Gaskell, Bronte - teraz w fajnym wydaniu wyszły - Angielski Ogród :)
    Pozdrawiam!
    zaczytana.com.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. A czytałaś to "Nie było już nikogo" Christie, że akurat wspominasz? Dla mnie zupełnie inna niż wszystkie jej książki, a po za tym nie wiem czy wiesz, ale była duża kontrowersja przy tłumaczeniu tytułu z oryginału, bo książka nazywała się 9 murzynków... i został tytuł zmieniony ze względu na zbyt rasistowski.

    OdpowiedzUsuń