środa, 18 listopada 2015

Marks powiedziałby wam, że kultura, podobnie jak system edukacji czy religia, są od umacniania statusu quo. Bądź grzeczny, ucz się, a w wersji dla trochę starszych: rób karierę (i nie myśl, że pieniądze dają szczęście, bo te zarobione przez ciebie i tak zgarnie jakiś kapitalista). 

Czasem jednak kultura ten właśnie status quo podważa, albo przynajmniej próbuje o niego pytać. Dla przykładu: czym tak naprawdę jest normalność? Kiedy ci, którzy patrzą na świat inaczej, są wizjonerami i geniuszami, a kiedy nazwiemy ich szaleńcami? A może cała reszta zachowuje się jak wariaci dając sobie wmówić jako oczywiste to, co wcale oczywistością być nie musi?


Szaleństwo to temat-rzeka, nic więc dziwnego, że garściami czerpie z niego literatura i kino, nie zawsze w sposób oczywisty. W "Idiocie" Dostojewskiego szalonym jest ten, kto jest zbyt dobry. Książę Myszkin jest wyśmiewany przez środowisko za bycie szczerym i naiwnym, bo może to oznaczać tylko tyle, że nie zna życia. Okazuje się więc, że wariatem jest się nie tylko sprzeciwiając się światu, ale też za mocno w niego wierząc. 

Możemy pójść jeszcze dalej i przy okazji "Lotu nad kukułczym gniazdem" zapytać o to, czy w ogóle istnieje jakaś definicja szaleństwa, która pozwoliłaby na wyznaczenie jego granic. Czy nie jest tak, że właściwie każdy z nas mógłby zostać uznany za wariata?


W tym kontekście powiedzenie, że każdy, kto ma trochę oleju w głowie, traktowałby poglądy Gasparda jako wymysły szaleńca, byłoby co najmniej nie na miejscu. Kto wie, czy gdyby istniał naprawdę i głosił swoje idee, nie wrósłby w naszą kulturę jak Platon czy Sokrates, który przecież wcale nie był ulubieńcem mu współczesnych?

Na sprawę trzeba oczywiście spojrzeć z przymrużeniem oka, bo główny bohater "Sekty egoistów" poglądy ma tak radykalne, że najprawdopodobniej kolejne pokolenia patrzyłyby na niego tak, jak ludzie, z którymi styla się on w powieści Erica-Emmanuela Schmitta. Najpierw byłby niegroźnym dziwakiem, a potem szaleńcem właśnie. 

Jego historia to jednak nie tylko opowieść o tym, jak to jest żyć w zupełnie innym świecie niż reszta, ale przede wszystkim poglądy Gasparda. Nieprawdopodobne, fakt, ale równocześnie ciekawe. Gdyby czytelnik uwierzył na moment w przedstawiane mu teorie, musiałby spojrzeć na całe swoje życie z zupełnie innej perspektywy. Czy nie po to właśnie czytamy? Czasem, kiedy status quo nam nie wystarcza.


0 komentarze:

Prześlij komentarz