środa, 11 listopada 2015

Była już mowa o reportażach i biografiach, które sprawdzą się w roli prezentu, tym razem zerkamy więc na inną półkę, bo chociaż mówi się, że to życie tworzy najlepsze historie, niektórzy powieściopisarze mimo wszystko dają radę.


Traktat o łuskaniu fasoli - Wiesław Myśliwski

Najpierw czytasz historię najzwyklejszą w świecie. Taką, którą opowiedziałby ci rozgadany współpasażer w pociągu albo starsza sąsiadka lubiąca od czasu do czasu powspominać młodość. I kiedy już tak wejdziesz w tę codzienność i będziesz się przez nią prześlizgiwać, zobaczysz jedno zdanie - i to będzie jak uderzenie głową o ścianę. W ten sposób pisze Myśliwski, chyba tylko on. 

Gdybym wiedziała to wcześniej, sprezentowałabym jego książki samej sobie - i to chyba wcale nie jest kiepski pomysł.

Bracia Karamazow - Fiodor Dostojewski

Tak naprawdę "Bracia Karamazow" są tutaj tylko wymówką (przyszli mi do głowy, bo ciągle ich noszę ze sobą). Chodzi o to, że klasyka - zwłaszcza rosyjska i przede wszystkim ta pięknie wydana - zawsze jest dobrym pomysłem na prezent. 

Pamiętajcie tylko, że jest jeden warunek: obdarowywany lata szkolne musi już mieć za sobą, żeby książka nie okazała się przypadkiem niechcianą lekturą szkolną. 




Opowieści o niewidzialnym - Eric-Emmanuel Schmitt

Przypomniał mi się ostatnio "Oskar i Pani Róża", a że Schmitta nigdy za wiele (chyba że mowa o tym późniejszym), zawsze można postawić na rewelacyjnie wydane "Opowieści o Niewidzialnym", gdzie zmieścił się jeszcze "Pan Ibrahim i kwiaty koranu" i "Dziecko Noego". Ewentualnie, jeśli te tytuły to dla kogoś oczywista oczywistość, można postawić na pierwszą książkę Schmitta, która dopiero w tym roku pojawiła się w Polsce, czyli "Sektę egoistów".

"Opowieści o Niewidzialnym" sprawdzą się z pewnością jako prezent dla kogoś, kto lubi historie alegoryczne - jeśli na przykład przepada za "Małym księciem", sukces murowany.  

Szum - Magdalena Tulli

Wydaje mi się, że wystarczy posłuchać Magdaleny Tulli mówiącej o swoich książkach lub czymkolwiek innym przez około minutę, żeby stwierdzić, czy "Szum" to dobry pomysł. 

Jest w niej taka nienarzucająca się mądrość.




Księżyc myśliwych - Katarzyna Krenz, Julita Bielak

Na koniec propozycja trochę z innej bajki - zdecydowanie lżejsza, do przeczytania w dwa długie wieczory. Można się w nią dość łatwo wciągnąć, bo od samego początku są tajemnicze zniknięcia, są też bohaterowie z całkiem mocno pokomplikowanym życiem. To taka książka do poczytania przy kawie i ciastku, zresztą z nimi przede wszystkim się kojarzy, bo w "Księżycu myśliwych" ciągle jest mowa o mocnym espresso i marcepanie. Na prezent dla smakoszy, dla fanów szybkiej akcji i miłośników zagadek.

PS. Dzisiejszy wpis, jak zobaczycie na grafice poniżej, to część akcji dream-list books. W jej ramach książki warte przeczywania polecali też inni blogerzy - jeśli jesteście ciekawi, co ich zdaniem zasługuje na uwagę, śledźcie #księżycmyśliwych na facebooku.


14 komentarzy:

  1. Zgadzam się w zupełności co do Myśliwskiego, ma on niezwykły dar pisania. Jednak nie mogę się przekonać do stylu Szmitta. A Dostojewski to już tak zwany klasyk :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze Schmittem jest tak, że czasem pisze rewelacyjnie, a czasem bardzo średnio - przynajmniej moim zdaniem. Może trafiłaś na niewłaściwą jego książkę? Albo po prostu nie ta bajka, to też się zdarza ;)
      Myśliwskiego dopiero poznaję. Mam nadzieję, że jego inne książki też są tak dobre! ;)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o żadnej z tych książek ale wiem ze moja siostra jako fanka Schmitta chętnie przeczyta jego kolejna książkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie Schmitt to idealny pomysł na prezent dla niej ;>

      Usuń
  3. Literatura rosyjska i trzaskający mróz za oknem to doskonałe połączenie. Do Schmitta nie jestem przekonana, choć jakaś jego książka przypadła mi kiedyś do gustu (tytułu nie pamiętam...). Dopisałabym do tej listy jeszcze książki Stasiuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a ja nie mogę się przekonać do Stasiuka - może dlatego, że do tej pory czytałam tylko jedną jego książkę. Nie była zła, ale też nie zwaliła mnie z nóg.

      Usuń
  4. Philippa Gregory jest dobra na zimowy czas :) Ona jest zresztą dobra na każdą porę roku, jeśli ktoś lubi beletrystykę historyczną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gatunek generalnie lubię i fakt, doskonale sprawdza się on w zimowe wieczory :> Ale do samej Gregory jeszcze się nie przekonałam. Czytałam tylko jedną jej książkę, ale wydała mi się trochę przesadzona - przychodzi mi do głowy porównanie z House of cards w wersji politycznej ;) - chyba że te wszystkie relacje rzeczywiście były tak, hm, żywe :))

      Usuń
  5. A ja bym się obraziła (no może, nie aż tak ;)) jakby mi ktoś Schmitta kupił, nie znoszę :)
    Ale zgadzam się, że pięknie wydana klasyka świetny prezentem - mól książkowy ciągle odkłada jej zakup na rzecz nowości myśląc, że to i tak nie ucieknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no pięknie - i byłoby na mnie :D Dlatego w sumie ta klasyka to chyba prezent najbezpieczniejszy ^^ Chociaż z drugiej strony jakbyśmy dali komuś np. Cierpienia młodego Wertera, mógłby dojść do niepotrzebnych wniosków ;)

      Usuń
  6. "Księżyc myśliwych" mnie zainteresował. Podobnie jak Myśliwski i Dostojewski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma się blog, który nazywa się Czarne Espresso, to zobowiązuje ;> W "Księżycu myśliwych" o kawie jest mowa co kilka stron ;))

      Usuń
  7. Wieczó zimowy z książką, bardzo bardzo to lubię ;) chociaz rodzice chyba bardziej, wiec juz wiem, czego szukać im pod choinkę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z tych wszystkich książek, o których napisałaś nie słyszałam jedynie o "Księżycu myśliwych" - zwłaszcza, iż bardzo lubię espresso (marcepan niekoniecznie).

    Książki Myśliwskiego przeczytałam wszystkie właściwie jednym tchem i każda kojarzy mi się ze skrzypiącym śniegiem za oknem, zapachem mandarynek oraz herbatą z sokiem malinowym. Późna jesień i zima są najlepszym czasem na te lektury, jak również na klasykę :)

    OdpowiedzUsuń