sobota, 31 października 2015

Ostatnio natrafiłam na słowa, które uświadomiły mi, jak bardzo zmieniłam się w ciągu kilku lat. Brzmiały one mniej więcej tak (cytat będzie niedosłowny, bo niestety zgubiłam link do oryginału): "W Warszawie można znaleźć mnóstwo atrakcji. Nie tylko nudne muzea, do których większość z nas nie ma ochoty chodzić". Właściwie mogłabym wyobrazić sobie siebie wypowiadającą podobne zdanie albo przynajmniej zgadzającą się z jego autorem w czasach szkolnych. Zobaczyłam je jednak dopiero dwa tygodnie temu i tak się śmiesznie składa, że było to niedługo po moim powrocie z dwumiesięcznego pobytu w Warszawie, gdzie z własnej woli odwiedziłam całkiem sporo muzeów. 

Nie dziwię się jednak tym, którzy omijają je szerokim łukiem. Przychodzą mi do głowy dwa powody, dla których ktoś miałby to robić: albo pamięta jeszcze te czasy, kiedy był na siłę ciągnięty do tych najnudniejszych, albo nie wie, że muzeów jest teraz tyle, że naprawdę ciężko byłoby nie znaleźć jakiegoś dla siebie. Można interesować się dosłownie wszystkim - nie tylko historią, ale też motoryzacją, techniką, armią, czy po prostu dobrą zabawą, bo muzea stają teraz na głowach, żeby wszystko było interaktywne, żeby można było przejść się tunelem, zrobić eksperyment i pobawić się różnymi gadżetami. 

Muzeum to idealna opcja dla kogoś, kto przyjechał na dłużej, zna już większość atrakcji turystycznych w danym mieście albo trafił na kiepską pogodę. No i oczywiście dla tej mniejszości, która uważa, że muzea nudne wcale nie są. Jeśli jeszcze nie znaleźliście w Warszawie tego idealnego dla siebie, zerknijcie na listę moim zdaniem najciekawszych, najważniejszych, najgłośniejszych i wszystkich innych "naj", być może coś was zainteresuje.


Dla tych, którzy chcą się pośmiać: Muzeum Karykatury

Jaskiniowiec, który próbuje wyryć coś na kamiennej tablicy, pyta znajomego:

- Polowanie pisze się przez dwa jelenie czy przez trzy? 

Wygląda na to, że już w czasach pisma obrazkowego zdarzały się problemy z ortografią, a przynajmniej tak wyobrażają sobie to ci, którzy z przymrużeniem oka patrzą na świat. Ich prace możemy oglądać w Muzeum Karykatury. Ma ono kilka mocnych stron. Jest niewielkie, a to oznacza, że zwiedzanie kończymy zanim poczujemy zmęczenie tematem. Znajduje się obok starówki, można więc wpaść do niego na chwilę nawet przy okazji jednodniowego pobytu w Warszawie. I najważniejsze: jest w nim mnóstwo rewelacyjnych żartów obrazkowych.

Dla chcących poznać najważniejszą część historii miasta: Muzeum Powstania Warszawskiego 

Warszawa żyje Powstaniem. Można to poczuć mijając budynki, na których znajdują się tablice upamiętniające tragiczne wydarzenia czy odwiedzając miejsca takie jak Muzeum Powstania Warszawskiego. Dużo mówi się o tym, że jest to muzeum bardzo nowoczesne. Fakt, zadbano o to, aby przekaz był atrakcyjny, ale z drugiej strony tutaj bardziej niż wszędzie indziej widać to, że muzea mają problem z selekcją treści i jej prezentacją w taki sposób, by nie zarzucić zwiedzających zbyt wieloma informacjami. 

Dobra rada: nie planujcie zwiedzania w niedzielę, a jeśli już musicie wybrać się tam wtedy, pomyślcie o przyjściu pół godziny przed otwarciem - wtedy jeszcze kolejki po odbiór darmowych biletów nie ma, a dziesięć minut później kończy się ona gdzieś przy bramie wejściowej. 

Dla lubiących długie spacery: Muzeum Narodowe

To nie żart, wyprawa do Narodowego może się skończyć bólem nóg. To muzeum jest po prostu ogromne. Nie pamiętam, żebym skądś wychodziła bardziej zmęczona. Dlatego moim zdaniem najlepiej rozplanować sobie zwiedzanie na dwa dni (zwłaszcza jeśli jest się studentem, bo wtedy w ramach programu Kultura dostępna za wejście płaci się złotówkę). 

Tym, co w Narodowym po prostu trzeba zobaczyć, jest sala z obrazami Jana Matejki - robi wrażenie. 

Dla ceniących dobry marketing: Muzeum Historii Żydów Polskich

Albo dla architektów, bo budynek POLINu robi wrażenie. Samo muzeum reklamuje się dosłownie wszędzie.... albo to ja mam niewiarygodne szczęście do trafiania na wzmianki o nich.


Dla czujących klimat Warszawy: Muzeum Chopina

Warszawa kocha swoich artystów i docenia ich jak mało które miasto w Polsce. Na ślady Prusa czy Chopina można tutaj trafić prawie tak często jak na budkę z kebabem. Nie mogłoby więc zabraknąć muzeum poświęconego Chopinowi właśnie. 

Dla marzących o zwiedzaniu muzeum ze smartphonem w dłoni: Muzeum Neonu

W Muzeum Neonu zwiedzać z telefonem w dłoni można, a nawet wypada, bo przy eksponatach są zamontowane beacony, które dostarczają dodatkowych treści. 

Dla patrzących szerzej na sztukę: Muzeum Plakatu

Na coś takiego mówi się całkiem zgrabnie - sztuka użytkowa. Plakaty, które z zamierzenia miały być najczęściej elementem promocji, w Muzeum stają się eksponatem. Rzecz się dzieje w samym Wilanowie.

Dla chcących poczuć się jak dziecko: Centrum Nauki Kopernik

Bezkarnie, a nawet pod przymusem - tutaj zdecydowanie można poczuć się jak dziecko. Na wycieczkę warto zabrać ze sobą małego człowieka (może być pożyczony), żeby mieć wymówkę, że tak naprawdę tych wszystkich eksperymentów nie robi się dla własnej radochy...

Dla uparcie szukających śladów literatury: Muzeum Literatury

Muzea są dwa: Muzeum Literatury i Muzeum Książki Dziecięcej. To pierwsze oprócz siedziby głównej posiada też oddziały, z których jeden na przykład jest poświęcony Gombrowiczowi. 

Dla próbujących zarazić kulturą małego człowieka: Muzeum dla Dzieci

Lekcje muzealne, warsztaty, koncerty, wydarzenia dla całych rodzin - wszystko po to, żeby dziecko zupełnie przypadkiem zapamiętało, że muzea niekoniecznie "są nudne i nie warto do nich chodzić" :)


16 komentarzy:

  1. Do Muzeum Żydów Polskich chętnie bym się wybrała. No i w sumie Warszawa ma trochę tych muzealnych atrakcji, w przeciwieństwie do Łodzi, w której warte uwagi są może ze trzy placówki -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale za to w Łodzi jest najlepszy street art w kraju! ;)

      Usuń
  2. Warto. Nie byłam w ani jednym z tych muzeów, ponieważ w Warszawie byłam JEDYNIE na 2 dni kiedyś... Muszę to nadrobić koniecznie :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się jeszcze kiedyś wybrać, zwłaszcza że do Warszawy jest względnie blisko z każdego końca kraju ;))

      Usuń
  3. Ja lubię Muzea i w każdym, odwiedzanym mieście staram się pójść chociaż do jednego. Z warszawskich widziałam tylko kilka z wymienionych, ale chyba ulubionym, jak na razie jest Muzeum Powstania Warszawskiego :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny zwyczaj, staram się robić podobnie, chociaż nie zawsze mi to wychodzi ;)

      Usuń
  4. Byłam w Warszawie raz i tak się złożyło, że akurat trafiłam na Noc Muzeów. Oczywiście ja do zwiedzania i chodzenia po takich miejscach jestem stworzona, więc nie mogłam tego przegapić. I serio, jak ktoś kiedy mi powie, że nie ma w Warszawie muzeów to osobiście przedstawię mu listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ale miałaś szczęście :D Swoją drogą spędzenie Nocy Muzeów w innym mieście to rewelacyjny pomysł, muszę go kiedyś wypróbować ;)

      Usuń
  5. Ostatnie wakacje utwierdziły mnie w przekonaniu, że stale robię sobie wielką kulturową krzywdę. Dwa miesiące minionych wakacji spędziłam w Edynburgu (z czego miesiąc przepracowałam) i latałam po tym mieście jak głupia, bo chciałam WSZYSTKO zwiedzić. Po powrocie zdałam sobie sprawę, że moja Warszawa jest równie atrakcyjna co Edynburg, a na dobrą sprawę zwiedzałam ją tylko w czasach szkolnych. Po prostu Warszawa była dla mnie zbyt bliska, zbyt codzienna, bym mogła ją docenić. Na szczęście powoli się to zmienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawiasem mówiąc, w Muzeum Literatury przygotowało wystawę poświęconą Zuzannie Ginczance, jak mniemam, świetną.

      Usuń
  6. A ja uwielbiam muzea! Przy okazji wyjazdu na Targi, zwiedziliśmy Kraków podziemny i nie żałuję, że w tym czasie nie byłam gdzieś indziej. Na wyjazdach wakacyjnych też lubię zaglądać do muzeów, nawet jeśli jestem w super słonecznym miejscu i teoretycznie powinno mi być szkoda na błądzenie po budynkach. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O wiele bardziej wolę warszawskie muzea od poznańskich (nawet pomijając moją ukochaną za dzieciaka kolekcję lalek ;)). I nie tylko dlatego, że bilety są za złotówkę, po prostu w Warszawie, widać jak wchodzi do życia nowe myślenie o muzealnictwie. Przy tym podejściu Poznań dopiero raczkuje. Wracając do Warszawy, nie mam w niej swojego faworyta. Na razie czekam na rozwój Muzeum Sztuki Najnowszej, zwłaszcza, że byłam zachwycona ich ostatnią wystawą dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  8. W czasach gdy, jak napisałaś, muzea stają na głowach, żeby przyciągnąć, raczej już nie występuje zjawisko omijania szerokim łukiem. W grę wchodzi co najwyżej kusza, bełtów z powodu muzealnego repertuaru też jest coraz mniej.

    OdpowiedzUsuń
  9. Odwiedziłabym je wszystkie! Marzę o warszawskich muzeach :) a zwłaszcza o Powstania


    P.S. Organizuję u siebie wymiankę świąteczną z akcentem książkowym. Będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do zabawy. W tamtym roku było super! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę odwiedzić Muzeum Karykatury, w tak szare jesienne dni to chyba najlepsze miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  11. No właśnie, w muzeach ma się do czynienia z rzeczami, jakich w domu się nie posiada pod względem udogodnień technicznych. Z tego względu warto połazić po muzeum . Tam się nie tylko przegląda eksponaty, ale czuje minione epoki.

    OdpowiedzUsuń