niedziela, 25 października 2015

Gdybyście kiedyś spotkali tego pana, pewnie z miejsca byście go polubili. Rzadko kiedy trafia się na pisarza tak otwartego na innych ludzi (chociaż tych sympatycznych akurat na Conrad Festivalu nie brakuje). To, w jaki sposób rozmawiał ze swoimi czytelnikami podchodzącymi po spotkaniu po autograf, utwierdziło mnie w przekonaniu, że chcę przeczytać jego książkę. A przekonać dałam się chwilę wcześniej - kiedy mówił o tym, jak tworzyć opowieści.


Zaczęło się bardzo ważnym zdaniem: 

    "Pisanie nie zaczyna się w momencie, kiedy siadasz i zaczynasz pisać".

Żeby to ładnie zobrazować, Gonçalo M. Tavares opowiedział anegdotkę z życia Picasso, który na pytanie o to, dlaczego pięć minut jego pracy kosztuje tak dużo, miał odpowiedzieć: "Pan tak naprawdę płaci za czterdzieści pięć lat mojej pracy i tych pięć minut". Pisarz także do swoich książek wkłada nie tylko moment pisania, ale doświadczenia całego życia. 

Tylko czym tak właściwie jest pisanie? Od wielu osób można usłyszeć, że jak wszystko inne, pisanie trzeba ćwiczyć, aż w końcu zacznie wychodzić, jest to więc pewnego rodzaju technika. Być może mają rację, w końcu wszystko to, co uważamy za sztukę, jest bardzo subiektywne i każdy pisarz, poeta czy malarz może mówić coś innego - od jednych usłyszymy, że jest to rzemiosło, inni będą twierdzić, że chodzi tylko i wyłącznie o talent. Pan Tavares zdanie ma takie: 

     "Jeśli ktoś wierzy, że  pisanie to technika, jest na najlepszej drodze, żeby stać się wszystkim, czym pisarz nie jest".

Dalej była mowa o tym, jak właściwie powinno się pisać. W tym momencie Gonçalo M. Tavares przekupił mnie już zupełnie, bo mówił o tym, że pisanie to odpowiedzialność i kiedy się za nie zabieramy, powinniśmy szacować czas czytelnika. No właśnie - szkoda czasu na wstępy, wystarczy przeczytać:

     "Tylko nieśmiertelni mają czas na czytanie słabych książek. Autor powinien pamiętać o tym, że czytelnik poświęca mu swój czas, który jest skończony. Jeśli więc możemy coś wyrazić w pięciu słowach, a nie dwudziestu, powinniśmy to zrobić. To wynika z szacunku dla czytelnika".

Nie jest to rada, którą usłyszymy od każdego. Są autorzy, którzy uważają - a przynajmniej tak można pomyśleć patrząc na objętość ich książek - że im więcej tekstu, tym łatwiej czytelnika wciągnąć w stworzony przez siebie świat i pomóc mu przyjąć określony tok myślenia. Od Gonçalo M. Tavaresa można było jednak usłyszeć, że zadaniem autora jest przede wszystkim skracanie swoich myśli, bo gdy tekst, który pierwotnie miał cztery strony, skracamy do jednej, ma on większą siłę wyrazu, a:

    "Rolą czytelnika jest doszukiwania się wszystkich myśli w tej małej przestrzeni słów".

Skracając swoją wypowiedź, autor pozostawia więc czytelnikowi miejsce na wyjście poza treść przedstawioną w książce.

Gonçalo M. Tavares mówił też o tym, że zbieranie w sobie siły do regularnego pisania wcale nie jest rzeczą łatwą. Autor pisze o świecie, ale żeby to zrobić, paradoksalnie musi się od niego odciąć: 

     "Codziennie rano budzimy się, wyglądamy przed okno i widzimy ludzi, których chcielibyśmy poznać, ale musimy je zamknąć, usiąść przy stole i zacząć pisać".

Pisanie jest czynnością, którą wykonujemy w samotności. 

I, co w całej tej opowieści o pisaniu zdziwiło mnie chyba najbardziej, zdaniem Taveresa nie jest ono czynnością intelektualną. Owszem, wykorzystuje się w nim inteligencję i wiedzę, na nich wszystko się opiera, ale tak naprawdę jest to coś, co wykonujemy dokładnie tak jak inne czasowniki - bieganie, skakanie czy rysowanie:

     "Pisanie w pewnym momencie staje się fizyczną potrzebą".

Mam nadzieję, że zauważyliście, jak często starałam się wpleść w tę relację dopisek: "zdaniem Tavaresa". Myślę, że pisanie jest czymś na tyle osobistym, że każdy podchodzi do niego trochę inaczej i bezkrytyczne przyjmowanie rad od jakiegokolwiek pisarza, nawet tego ulubionego, nie ma większego sensu. Mimo wszystko jednak krótki wykład Gonçalo M. Tavares to materiał do wielu, wielu przemyśleń. 


4 komentarze:

  1. No kurcze! Tavares był w Krakowie, ja byłam w Krakowie i nic nie wiedziałam :( Ale mi teraz smutno :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż mi szkoda, że usłyszałaś to ode mnie, bo nie ma chyba nic gorszego niż dowiedzieć się po fakcie o wydarzeniu, w którym chciałoby się brać udział :( No nic, trzymajmy kciuki, żeby pan Tavares jeszcze kiedyś Kraków odwiedził :)

      Usuń
  2. jestem pod wrazeniem jego wypowiedzi. Ksiazke nabylam i juz wkrotce zaczne czytac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Właśnie zabieram się za czytanie ;))

      Usuń