wtorek, 7 kwietnia 2015

Ludzie od wieków próbują skodyfikować to, jak zachowywać się w określonych sytuacjach. Pierwszy zbiór zasad savoir vivre’u radził między innymi, żeby „nie wystawiać nóg na nakryty stół”. Od tego czasu trochę się zmieniło, o nogach najczęściej nikomu nie trzeba przypominać, ale nadal pozostaje mnóstwo kwestii określonych przez naszą kulturę z góry – kto komu jako pierwszy podaje rękę, kto kogo jak przedstawia i tak dalej.

Nawet internet dorobił się swojej własnej etykiety (a konkretniej netykiety). Ta najbardziej podstawowa przypomina przede wszystkim, żeby nie spamować, NIE KRZYCZEĆ, szanować innych i nie przesadzać z krytyką... Internetowy savoir vivre ma jednak problem z nadążaniem za rzeczywistością i nie radzi sobie z odpowiedziami na mnóstwo pytań dotyczących tego, jak zachowywać się w sieci. Dzisiaj przegląd sześciu takich, na które moim zdaniem ciężko znaleźć jednoznaczną odpowiedź.

Zdjęcie: Aleksi Tappura

E-maile: Czy ktoś jeszcze pamięta o interpunkcji? 

Powiedzmy, że dostajemy takiego maila: 

„Szanowny Panie, 

Tutaj wiadomość. 

Pozdrawiam, 

X”. 

Pierwsza linijka kończy się przecinkiem, na początku drugiej mamy dużą literę. Taki zapis sprawia, że wiadomość ma trochę więcej wspólnego z wierszem niż z listem formalnym, a jednak jest on bardzo popularny i właściwie nie do końca wiadomo, której wersji powinniśmy się trzymać (no bo skoro podobno coś może w książce "pisać", a nie "być napisane", bo tak twierdzi większość...). A propos interpunkcji – niektórzy traktują emotikony jak kropki jeśli znajdują się one na końcu zdania, inni stawiają jedno obok drugiego. Internet to ogromne wyzwanie dla języka (nie tylko w kwestii tego, czy powinniśmy szukać polskich odpowiedników słów takich jak e-mail czy chat ;)).

Chaty: Czy nie próbujemy być trochę zbyt uprzejmi? 

Jeszcze moment o języku. Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego w prywatnych konwersacjach na Facebooku (czy gdziekolwiek indziej) piszemy „Ty” i „Tobie” dużą literą? Łatwo to wytłumaczyć w przypadku e-maili, które są jakby internetową wersją listów, ale wiadomości na chatach przypominają bardziej smsy, gdzie (prawdopodobnie z wygody, ale jednak) przyjęło się zwracanie do drugiej osoby zwyczajnym (ale czy nieuprzejmym?) „ty”. 

Duże litery – najczęściej w postaci „Wy” – wkradają się też do wpisów na blogach i postów w serwisach społecznościowych, gdzie mi kojarzą się raczej nieciekawie, bo z tanim chwytem marketingowym, który miał podkreślać to, jak ważni dla danej marki są jej klienci (pewnie natknęliście się gdzieś na hasło w stylu: „Zmieniamy się dla Was”...). Na pocieszenie dodam, że dużą literą w łaski czytelnika wkradała się nawet Charlotte Bronte – możemy się tylko domyślać, że z szacunku, a nie w ramach przemyślanej strategii marketingowej. 

Social media: Czy możemy wszędzie pisać o tym samym? 

Podstawowym grzeszkiem osób mających prywatne profile w kilku mediach społecznościowych lub prowadzących profile firmy/bloga/wydarzenia, jest zamieszczanie wszędzie tej samej wiadomości. Jeśli ktoś „lubi” nas na Facebooku, śledzi na Twitterze, obserwuje na Instagramie i tak dalej, w jednej chwili dostaje cztery identyczne zdjęcia z takim samym podpisem, albo jeszcze lepiej – przekierowania w jedno miejsce, najczęściej na Facebooka. 

Trudno tego nie rozumieć, taka „masówka” oszczędza dużo czasu i jest bardzo kusząca, ale czy z szacunku dla czytelnika nie powinniśmy pomyśleć o przynajmniej niewielkim różnicowaniu treści? Zwłaszcza że każdy serwis rządzi się innymi prawami i na każdym ta sama informacja może zostać przedstawiona w inny sposób:

Źródło: Emote

Newslettery: Kiedy są spamem? 

Nierozsyłanie innym spamu to jedna z podstawowych zasad netykiety, ale o spamie warto pomyśleć też trochę szerzej, biorąc pod uwagę nie tylko masowo rozsyłane reklamy. Najlepiej widać to na newsletterach. Jeśli jakieś dostajecie, pewnie zauważliście, że niektóre firmy i blogerzy wysyłają po kilka razy tę samą wiadomość, może tylko inaczej ujętą w słowa. Zdarza się też, że newsletter jest wysyłany zbyt często i nagle okazuje się, że nawet podświadomie traktujemy go jako spam, nie zwracamy więc większej uwagi na treść. Dobry newsletter spełnia jedną prostą zasadę – jest tworzony z poszanowaniem czasu innych ludzi. 

Sieć: Jak poradzić sobie z prawami autorskimi? 

Prawa autorskie w internecie to temat bardzo trudny. Radzić sobie z nimi muszą ci, którzy coś publikują, ale też użytkownicy zainteresowani na przykład dalszym wykorzystaniem konkretnego dzieła. Poszanowanie praw autorskich to zasada zasługująca na szczególne miejsce na wszelkiego rodzaju listach z netykietą, a jednocześnie coś, o czym większość z nas (niestety) wie bardzo niewiele. 

Blogi: Czy można być uprzejmym prowadząc blog? 

Na koniec pytanie z serii bardzo poważnych: czy można w sposób kulturalny prowadzić blog o kulturze? Sama nie wiem, trochę to skomplikowane, bo pisanie o kulturze zawsze wiąże się z krytykowaniem – książek, filmów, czegokolwiek – a gdy w grę wchodzi krytyka, trudno o uprzejmość, a jeszcze gorzej ze zrozumieniem ze strony autora. Zresztą czy można mu się dziwić? Nie ma czegoś takiego jak przyjemna krytyka.


Spraw nie do końca oczywistych jeśli chodzi o internetowy savoir vivre pewnie można wymienić znacznie więcej, ale to tylko domysły i luźne sugestie. O prawdziwych „Współczesnych manierach” możecie przeczytać w książce, którą napisały dwie panie: Dorothea Johnson, specjalistka od savoir vivre’u i jej wnuczka, Liv Tyler (ją możecie kojarzyć z takich filmów jak Armageddon albo Władca Pierścieni). 

Oprócz netykiety, mowa w niej o tym, jak korzystać z telefonów komórkowych, ale też na przykład jak zachowywać się w pracy i jak przyjmować gości. Większość zasad z pewnością kojarzycie, ale kilka wskazówek może okazać się niezłym odkryciem, a do tego książka została rewelacyjnie zaprojektowana (szkoda tylko, że autorki nie poświęciły trochę więcej miejsca sprawom mniej oczywistym, takim jak właśnie etykieta w internecie).

11 komentarzy:

  1. Oj dokładnie zapomina się często o naszych manierach, wcześniej moim zdaniem większa częsć społeczeństwa zważała na to :) Bardzo ładny design bloga : *
    http://spelniaj-twoje-marzenia.blogspot.com/
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A tak się zastanawiałam, czy nabyć tę książkę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Podczytuję tę książkę, uwielbiam ten rodzaj poradników, a netetykieta... wydaje mi się, że wystarczy tylko mieć szacunek do innych ludzi, do ich czasu i wszystko będzie ok

    OdpowiedzUsuń
  4. Większość mejli zaczyna się teraz od przeklętego "Witam", a nie "Szanowny Panie" ;) A pisanie zaimków osobowych dużą literą, zwłaszcza w krótkich formach komunikacji, czy na blogach, też wydaje mi się przeżytkiem - raczej pozostałością po wpojonych nam dawno temu zasadach.

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm ja na FB często piszę "Ty" jako zwrot do drugiej osoby, jednak w tekstach normalnie, małą. A ogólnie poradnik bardzi przydatny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O netykiecie rozmawialiśmy i uczyliśmy się już w gimnazjum :) A to o prawach autorskich to prawda... Ja sama dokształcam się jeszcze o co chodzi. Niestety to dość skomplikowany temat...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kwestia uprzejmości i prowadzenia bloga... cóż nie prowadzimy blogów żeby się wszystkim przypodobać. Mocne teksty mają lepszą czytelność, wyprane z emocji i grzeczne zwroty nie zawsze pasują, czasami dobrze rzucić nawet jakimś przekleństwem. :)
    Książka wydaje się być bardzo ciekawa, może kiedyś będę miała okazję ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie czytam i bardzo mi się podoba. Lubię etykietę, lubię być miła i uprzejma, co nie zmienia faktu, że niektórzy ludzie mnie irytują i wtedy ciężko mi utrzymać język za zębami:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zagięłaś mnie. Zawsze myślałam, że piszą "Wy" zamiast "wy" na blogu daję wyraz szacunku moim czytelnikom. Sama już nie wiem jaki jest poprawnie. Blog to nie list, ale jednak forma pisana z licznymi zwrotami do odbiorcy. Tak logicznie patrząc, powinno się pisać tak jak w liście...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również tak piszę i nie uważam, że to coś złego, zresztą nikt tu raczej takich wniosków nie wysuwa, nie robimy tego przecież w myśl marketingowego podejścia do czytelnika :) Ale zagwozdki w stylu czy po emotikonie stawiać kropkę czy nie miewam. Tak sobie myślę, że grunt to unikać rażących błędów, pisać w sposób składny i przejrzysty.

      Usuń
    2. Zjadłam przecinek, chyba czas popracować nad interpunkcją :)

      Usuń