wtorek, 31 marca 2015

Zdjęcie: Sergey Zolkin

Jako mała dziewczynka byłam po prostu przekonana, że każdy pisarz może w życiu napisać co najwyżej jedną genialną książkę. Mało tego - powinno mu to zająć przynajmniej pół życia (to drugie pół oczywiście, bo wtedy ma się w głowie mimo wszystko trochę więcej). W skrócie: pisarz (nie mylić z piszącym książki) to niesamowicie mądra osoba w wieku przynajmniej średnim. Te poglądy musiałam trochę zweryfikować kiedy przeczytałam "Idiotę" Fiodora Dostojewskiego. Miałam wtedy już za sobą "Zbrodnię i karę", pojawił się więc problem: która z tych dwóch miałaby być tym genialnym dziełem życia? 

Już nawet nie wspomnę o tym, ile tekstów "wyprodukowała" na przykład Christie. Kończyła jedną książkę i zabierała się za następną, często wydając rocznie dwa, a nawet trzy tytuły. A nasz polski rekordzista, Kraszewski? Ten człowiek w ciągu 57 lat napisał 232 powieści, co daje średnio cztery książki rocznie! Albo to jakieś niesamowicie podejrzane natchnienie, albo coś zupełnie innego - upór, determinacja? W końcu pisanie to nie wyłącznie przyjemności, trudno w nim o wieczny zapał i niekończące się pomysły. Szczepan Twardoch ujął to nawet w bardziej dosadne słowa: "Nie, bardzo nie lubię pisać. To jest męczarnia. Satysfakcję daje wymyślanie książki". 

Zdjęcie: Florian Klauer

Powiedzmy więc, że mamy pomysł na książkę. Jak zabrać się do jej pisania, kiedy pod ręką tyle wymówek, żeby tego nie robić? Można skorzystać z rady, jaką w odpowiedzi na list swojego czytelnika udziela Haruki Murakami (taki Leonardo DiCaprio literatury - wszyscy obstawiają, że kiedyś w końcu dostanie Nobla, ale tak się nie dzieje i biedak powoli staje się ofiarą żarcików na ten temat ;)): "Jak ciągle pisać bez utraty inspiracji? Polecam siedzenie przy biurku przez około sześćdziesiąt minut każdego dnia, najlepiej w okolicach tej samej godziny. Tam możesz pisać swoje opowieści. Ale jeśli nie masz akurat ochoty pisać, nie musisz tego robić. Jednakże - nie rób w tym czasie nic innego. Nie czytaj książek, nie ślęcz na portalach społecznościowych. Po prostu śledź przy biurku - pisz lub nic nie rób. Ciągłość to rzecz kluczowa do zachowania swej inspiracji. To właśnie robię każdego dnia".

Jeśli szukacie motywacji na początek, koniecznie obejrzyjcie trzyminutowe wystąpienie Matta Cutts na temat tego, jak spróbowanie czegoś nowego przez 30 dni może być wielkim krokiem naprzód. Wspomina on między innymi o książce, którą postanowił napisać w ciągu jednego miesiąca i co z tego wyszło... 


PS. Jak już napiszecie, nie zapomnijcie się pochwalić! :)

12 komentarzy:

  1. Rada Murakamiego mnie dołuje. Nie umiałabym tak siedzieć, po minucie zaczęłabym się wiercić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba właśnie o to w niej chodzi - najpierw się wiercisz, potem denerwujesz, a na końcu stwierdzasz, że skoro i tak będziesz tak siedzieć przez godzinę to w sumie możesz coś przy okazji napisać. U mnie sprawdza się w 100% :D

      Usuń
  2. wow, piszesz bardzo dojrzale ;) świetnie się czyta takie posty! no ja książki raczej nie napiszę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;)) Zawsze możesz postawić na album fotograficzny ^^

      Usuń
  3. Jesteś moim guru, serio! Twoje posty są takie idealne, dopracowane, przemyślane... Zmuszają do refleksji, nie dają jednoznacznej odpowiedzi i wciąż są przyjemne w odbiorze :) To od strony technicznej.
    A jeżeli chodzi o treść, to jak już napiszę swój bestseller, dam Ci znać :D Zaś tą rutynę przemyślę, bo zawsze najtrudniej jest zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, ale słodzisz, dziękuję! :D A na książkę już czekam ^^

      Usuń
  4. Napiszę, napiszę, tylko kto to przeczyta?

    OdpowiedzUsuń
  5. mnie od jakiegoś czasu przyjaciółki namawiają, żebym napisała coś własnego, zamiast bez przerwy czytać i recenzować czyjeś.. :) i wyobraź sobie, że zaczynałam X razy i nic z tego nie wychodziło, nie wiedziałam nawet od czego zacząć... aż w końcu ostatnim razem zaczęłam i ... mam już kilka rozdziałów! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, skądś to znam :D Super, że w końcu się przełamałaś - trzymam kciuki za ciąg dalszy! ;)

      Usuń
  6. No tak, chyba w końcu będę musiała się zmusić psychicznie i fizycznie do przelewania wszystkich myśli na papier, chociaż muszę przyznać, masz racje twierdząc, że się po prostu nie chce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lenistwo to największy wróg, ale też niestety najwierniejszy towarzysz :D

      Usuń