czwartek, 19 lutego 2015

Skąd wiesz, że ta książka jest dobra?

(zdjęcie: Jeff Sheldon)

Przeczytałam ostatnio dobrą książkę. Jedną z tych, o których już w trakcie lektury myśli się: "Rany, to taka dobra książka!", chociaż tak naprawdę ciężko powiedzieć dlaczego. 

Wróciłam do niej po kilku dniach, żeby pozaznaczać najlepsze fragmenty i jasne, znalazłam kilka, ale to już nie było to samo - bo w pojedynczych zdaniach nie da się wyczuć tego czegoś, co sprawia, że przewracając kolejne strony czytelnik zastanawia się, jak w ogóle można tak dobrze dobierać do siebie słowa i patrzeć na świat z takiej perspektywy. 

Miałam już podobnie z kilkoma tytułami, choćby Dziwnymi losami Jane Eyre albo Podróżami z Herodotem i za każdym razem przekonywałam się, że chociaż dla mnie to coś, czego nie da się porównać z niczym innym, zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że książka jest taka sobie. 

Taka sobie?!

Prawdopodobnie więc coś takiego jak dobra książka nie istnieje, chyba że w połączeniu z "moim zdaniem". Każdy czytelnik ma inną jej definicję, chociaż niektórzy żyjący z pisania (i nie tylko) próbowali stworzyć uniwersalną. Karol Juliusz Weber powiedział na przykład: "Książka nie warta tego, by ją dwa razy przeczytać, nie jest warta, by przeczytać ją raz". Nie jestem pewna, czy to prawda, bo sama za nic w świecie nie zajrzałabym znowu do "Rzezi Nankinu", chociaż uważam, że to jedna z najlepszych książek o wojnie. Jeśli jednak przyczepimy się słowa "warta", Weber prawdopodobnie miał rację.

Bardzo ciekawie o dobrej literaturze napisał Blaise Pascal: "Najlepsze książki to te, o których każdy czytelnik sądzi, że takie by też napisał". Czy można krócej ująć to, czego większość z nas szuka w książkach? Kapuściński nie używał słów, którymi nie posługujemy się na co dzień, nie wymyślał na nowo koła, a jednak pisał tak, że trudno go nie cenić (choć potraktowanie sprawy dosłownie i stwierdzenie: "Też mógłbym coś takiego napisać" jest w tym przypadku dość odważne ;)).

Ciężko byłoby się nie zgodzić z Sienkiewiczem, który powiedział: "Książki powinni pisać znający potrzeby tych, dla których piszą". Najbardziej minimalistycznie do sprawy podszedł Anthony Trollope: "Ze wszystkich rzeczy, jakich wymaga się od książki, najważniejsza jest, żeby nadawała się do czytania", a moja ulubiona sentencja to słowa Aldousa Houxley (autora Nowego, wspaniałego świata): "Nie można napisać dobrej książki nie będąc złośliwym".

Generalnie więc rzucenie: "Znalazłam dobrą książkę!" właściwie nic nie znaczy, ale o "Motorach rewolucji" Grzegorza Szymanika nie mogłabym powiedzieć niczego innego, bo dla mnie to naprawdę jest dobra książka.


6 komentarzy:

  1. "Prawdopodobnie więc coś takiego jak dobra książka nie istnieje, chyba że w połączeniu z "moim zdaniem"."
    Ciężko, abym mówiąc "ta książka jest dobra" wypowiadał zdanie czyjeś inne niż swoje, to jest tak oczywista elipsa, że nawet średnio rozgarnięty człowiek we wczesnej podstawówce zaczyna zdawać sobie sprawę, że czytając recenzję jakiegoś dzieła i natrafiając na sformułowania "świetna powieść"/"wspaniała gra"/"whatever" zapoznaje się nie z obiektywnym i odmierzonym na wadze stwierdzeniem, a z opinią recenzenta. To nie jest trudne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W teorii tak, ale mimo wszystko są książki, które na przykład "każdy szanujący się fan danego gatunku powinien znać, a najlepiej uwielbiać" albo po prostu klasyka, którą uznajemy za dzieła najważniejsze nie myśląc o tym, że wszystkie te tytuły są ważne, bo ktoś (albo trochę więcej "ktosiów" ;)) zdecydował tak na podstawie swojej opinii i zakładamy, że jest to prawda powszechnie obowiązująca (większość ludzi na przykład kiedy nie spodoba im się "Proces", nie mówi że to słaba książka, ale raczej: "Wiem, że to klasyk, ale nie mogłem przez to przebrnąć" próbując wytłumaczyć się z własnego zdania).

      Wiadomo, że nie będziemy zawsze pisać "moim zdaniem to dobra książka", bo to nie ma sensu, ale wydaje mi się, że czasem warto się zastanowić, czy przypadkiem nie przyjmujemy czyjejś opinii za pewniak - tutaj na przykładzie książek :)

      Usuń
  2. Dla każdego inna książka będzie dobra. I - jak widać - nawet ta sama książka poznana w różnym czasie lub tylko we fragmentach zamiast w całości będzie inaczej wpływać na tego samego czytelnika. Skomplikowana sprawa...;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem to czy książka jest dobra czy nie zależy od punktu widzenia. Moje zdanie na ten temat tutaj : http://anne18-recenzentka.blogspot.com/2014/01/dyskusjakiedy-mamy-do-czynienia-z-dobra.html

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, tylko o czym sa "Motory rewolucji", ani czemu jest to dobra książka - nie napisałaś. A ja chciałbym się dowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobre cytaty - z każdym można się zgodzić :) "Nie można napisać dobrej książki nie będąc złośliwym" - też spodobał mi się najbardziej. Nie można w końcu łagodnie traktować bohaterów (czyt. George R. R. Martin :D).
    Myślę, że czasami można nie być w nastroju, za mało poświęcić książce uwagi i ją źle ocenić albo na odwrót, dlatego owszem, to zawsze subiektywne odczucie. Chociaż... chyba za mocno ufam ludziom i "wierzę" w klasykę - dla mnie dobra książka to taka, która spodoba się nie tylko mnie ale i innym.

    OdpowiedzUsuń