wtorek, 30 grudnia 2014

[Jeff Sheldon]

Ostatnio była mowa o tym, że nie ma czegoś takiego jak uniwersalny ranking najlepszych filmów, książek czy seriali mijającego roku, ale tak szczerze to moim zdaniem od tworzenia własnych podsumowań lepsze jest tylko podglądanie tych przygotowanych przez kogoś innego (bo można uzupełnić braki), dlatego w końcówce grudnia zajmuję się właściwie wyłącznie robieniem jednego na przemian z drugim - stąd dzisiejszy wpis, w którym znajdziecie bardzo subiektywne podsumowanie tego roku od strony kultury.

Jedyny film na świecie*, czyli o tytułach na dłużej

  • Numer jeden w tym roku to dla mnie Mandarynki - może nie ze względu na fabułę, bo ma ona w sobie coś z komedii romantycznej (od początku widz wie mniej więcej co będzie na końcu), ale za odpowiednie tempo i dynamikę akcji. Filmy opowiadające o tematach trudnych często są tak rozwlekłe, że (chociaż trudno ich nie docenić)ogląda się je trochę na siłę. Z kolei te z wojną w tle krwawymi scenami zastępują brak jakiegokolwiek przesłania. Mandarynki tematycznie należą do obydwóch kategorii, ale nie wpadają w żadną z tych pułapek.


  • Z polskimi tytułami zaskoczenia (niestety) nie będzie. Możecie mi wierzyć, że próbowałam znaleźć coś, co byłoby lepsze od Bogów, ale nie dałam rady. Nie jest to film, który kompletnie zwalił mnie z nóg, ale trudno nie nazwać go bardzo dobrym. Ten rok należał też do innego świetnego polskiego tytułu - Idy, która osiągnęła niesamowity komercyjny sukces, a teraz czeka na nominację do Oskara (nie wiem czy to ma jakiekolwiek znaczenie czy ją dostanie, ale powiedzmy że tak).

  • Z produkcji mających swoją premierę w Polsce w tym roku wysoko oceniłam też Ocalonego (którego polecałam gdy pisałam o tym jak wybrać się i filmy na nocny maraton), Drogę do zapomnienia (przy okazji której postawiłam na mały eksperyment - Dlaczego czasem warto wybrać się do kina samemu?) czy Interstellar (który moim zdaniem - w przeciwieństwie do Grawitacji - byłby dobrym filmem, gdyby wyciąć z niego ostatnie piętnaście minut).

To tylko czterdzieści minut, czyli o serialach

W tym miejscu chyba muszę przyznać się do tego, że w roku 2014 zmarnowałam mnóstwo czasu na oglądanie zupełnie bezsensownych seriali, które przyciągały mnie do siebie właśnie tą bezsensownością (idealna opcja po męczącym dniu). Wśród nich znalazło się dosłownie wszystko od Selfie po O mnie się nie martw (w życiu bym nie pomyślała, że Joanna Kulig będzie pasowała do głównej roli w produkcji tego typu!). "Odkrycie" tego roku to dla mnie Doctor Who, do którego wróciłam przy okazji premiery 8. sezonu, a największy zawód to finałowy odcinek Jak poznałem waszą matkę...

Mniej czasu niż w planach, czyli o książkach

Przy okazji książek lubię narzekać, że mam na nie za mało czasu, chociaż uważam, że "za dużo" to też nie najlepsza opcja (raz w życiu przeczytałam ponad 100 książek w ciągu roku i nie mam najmniejszego zamiaru kiedykolwiek tego powtarzać). Tytuły, które czytało mi się w tym roku najlepiej to:

  • ZAfganistanu.pl (literatura faktu) - tegoroczną nowością jest inna książka Marcina Ogdowskiego ("(Nie)potrzebni"), ale przed zajrzeniem do niej trudno byłoby nie zainteresować się "alfabetem polskiej misji". Jest to książka o tyle ważna dla literatury faktu, że trochę inaczej patrzy się z jej perspektywy na reportaż. Nie opisuje ona relacji poszczególnych ludzi, ale przedstawia punkt widzenia autora (nie mamy tutaj moralnego dylematu, czy dziennikarzowi w ogóle wolno publikować historie swoich rozmówców i wreszcie pytania o to, czy kilka subiektywnych zdań tworzy jedną prawdę). 
  • Piaskun (kryminał) - historia, w którą dawałam się wciągnąć za każdym razem, kiedy do niej wracałam. Świetny język i całkiem niezłe prowadzenie akcji - trudno byłoby chcieć czegoś więcej. 
(z okładki)

  • Przebudzony umysł i Ghandi w brzuchu wieloryba - w przypadku tych dwóch książek mój brak obiektywizmu dodatkowo umocniła wiara w to, że cokolwiek wyszło spod pióra Lewisa i Orwella, dobre być musi. Przebudzony umysł jest rewelacyjnym zbiorem cytatów z książek Lewisa, a Ghandi w brzuchu wieloryba to także zbiór, ale esejów, recenzji i innych tekstów Orwella.
Prawdopodobnie na tej krótkiej liście znajdzie się jeszcze książka Swietłany Aleksijewicz, Czasy secondhandu, którą właśnie czytam i w której autorka przekupiła mnie już samym prologiem - rewelacyjny jest po prostu. Aha, no i klasyka! MG wydało w tym roku między innymi biografię Charlotte Bronte i Proces, jak ich za to nie uwielbiać?

Tam możemy wrócić, czyli o wydarzeniach

Rok 2014 to kilka wydarzeń, które warto mieć na stałe wpisane do kalendarza (m.im. Targi Książki, Conrad Festival czy World Press Photo), pierwsze spotkanie autorskie, na które wyciągnęłam kogoś znajomego (nigdy więcej tego nie zrobię, obiecuję! Byłam podwójnie zła, bo wyszło kiepsko i zwyczajnie się wynudziłam, a na dodatek miałam wyrzuty sumienia, że Marta nudzi się razem ze mną ;)). dwa wolontariaty na wydarzeniach kulturalnych, dwie noce kinowe. a blogowo między innymi spotkanie z czytelnikami, które zainicjowała Gosiarellawizyta w Agorze i cały listopad bez ani jednego wpisu. W skrócie:


Nieee, tak naprawdę jest mnóstwo rzeczy, które chciałabym zmienić, poprawić i zrobić od nowa, ale jeszcze czekam na swojego Doktora, albo przynajmniej TARDIS na własność.

A na koniec życzę wam mnóstwa rewelacyjnych filmów, książek, seriali, muzyki** i wydarzeń - takich do wspominania nie tylko pod koniec roku.

_____________________

* "Gdy rozmawia się o danym filmie, należy rozmawiać o nim tak, jakby był jedynym filmem na świecie, a nie porównywać go z innymi" - Maria Kalinowska.
** W podsumowaniu zabrakło muzyki i bardzo tego żałuję, ale zwyczajnie nie potrafię o niej niczego napisać. Mogę za to podrzucić jeden kawałek z mijającego roku: łapcie.
PS. Zdjęcia niepodpisane pochodzą z www.filmweb.pl.

7 komentarzy:

  1. Znowu to zrobiłam. Najpierw napisałam komentarz a potem się zalogowałam. Znowu...

    Po pierwsze: spotkanie było świetne! Miejsca niefortunne ale co tam. Powtórzymy to :)
    Po drugie: Czy wszyscy już widzieli Idę tylko nie ja? Serio? Jak zwykle jestem do tyłu z trendami wszelakimi. Ale nadrobię! I do następnego spotkania będę już wiedzieć dlaczego Ida jest takim świetnym filmem chociaż zwiastun ma taki beznadziejny.
    Po trzecie: Też oglądam "O mnie się nie martw" - jak jestem w domu, ale zawsze coś. I nie, wcale nie robię tego tylko ze względu na p. Skutecznego :D
    Po czwarte: piękne podsumowanie :) Jak nie zasnę nad notatkami to postaram się sama też coś napisać. U mnie będzie więcej muzyki (żeby ukryć braki w książkach i filmach :D).
    Po piąte: proponuję spotkanie. Luty, po sesji. Co Ty na to? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie ten rok po względem kulturalnym był fatalny mało przeczytanych książek, obejrzanych filmów, zero wizyt w kinie. Ogólnie gorzej już chyba pod tym względem być nie może.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem na ,,Drodze do zapomnienia" i mnie się chyba udało, bo nie poszedłem sam. Mieliśmy na studiach fakultet dotyczący filmów, oglądaliśmy je a potem dyskutowaliśmy. Ktoś wpadł na pomysł, żebyśmy wspólnie poszli do kina i padło właśnie na ,,Drogę...", poza nami (a to niewielka grupka z tych fakultatywnych) były jeszcze 2 osoby, cała sala dla nas. A film świetny, ale to wiesz :) Powiem tylko tyle: gdyby bohater zemścił się i zabił, trochę nie byłoby sensu kręcenia tego obrazu, choć oparty na prawdziwych wydarzeniach. Ale finał zaskakuje. Moim zdaniem porządny kawałek kina, choć bez spektakularnych efektów specjalnych. ,,Mandarynki" pamiętam, że też chciałem obejrzeć, widziałem w sieci ich zwiastun przed premierą.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie Bogowie to najlepszy film polski w tym roku i bodajże jedyny :] Też zmarnowałam mnóstwo czasu na seriale i to wcale nie te najlepsze m.in Madam Secretary i How To Get Away with Murder. O mnie się nie martw - widziałam kilka odcinków i spotkało mnie pozytywne zaskoczenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam "Idę" zanim nastąpiło to "bum". Zdecydowanie to inny, niż dotąd, polski film. U mnie filmowo w tym roku kiepsko, ale literacko znacznie lepiej niż w 2013 roku. Oby w 2015 wszystko szło w parze, ku mojej radości :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam, że mimo wszystko ta Ida nie była aż tak dobra jak inne polskie filmy o podobnej tematyce, tylko jest na swój sposób bardziej hollywoodowska.
    Przybijam piątkę jeśli chodzi o Doktora;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uważam, że Ida to dobry film ale swoją popularność i uwielbienie zyskał przez tą otoczkę i zachwalania przez media :)

    Polecam http://www.positive-power.pl/

    OdpowiedzUsuń