piątek, 10 października 2014

Przemykasz z uśmiechem na twarzy koło ludzi, którzy stoją w gigantycznych kolejkach na wystawę, nie płacisz wejściówek, poznajesz mnóstwo świetnych ludzi, ale też stoisz przez kilka godzin przy drzwiach i odpowiadasz na dziwne pytania albo podstawiasz innym ankiety pod nos, bo może ktoś się zlituje i wypełni - wolontariat na wydarzeniach kulturalnych ma, jak wszystko inne, swoje plusy i minusy. Czego jest więcej?

Zacznijmy od minusów: w porównaniu z pracą jest jeden oczywisty: nie zarabiasz. Jeśli w dodatku pomyślisz o tym, co mógłbyś robić w czasie, który oddajesz do dyspozycji organizatorom wydarzenia, najbardziej naturalną reakcją będzie postukanie się po głowie. Wolontariat kulturalny ma jeszcze jedną wadę: nie daje (w przeciwieństwie do "zwykłego" wolontariatu) poczucia, że robisz coś fajnego dla innych, w końcu najczęściej ktoś z tego czerpie zyski, tyle że tą osobą nie jesteś ty. Twój wkład nie sprawia, że jakiś człowiek się uśmiechnie - a nawet jeśli to przecież za własne pieniądze. Świat nie będzie lepszy, tylko ty się zmęczysz. Brzmi trochę słabo. Do tego jeszcze ten mit zdobywania doświadczenia, akurat! Jeśli ktoś ci nie płaci to zwykle się z tobą i twoim czasem w ogóle nie liczy, a do wykonania podrzuca ci najbardziej podstawowe zadania. Możesz stać się na przykład mistrzem segregowania poczty albo roznoszenia ulotek. 


Nie jest jednak tak, że plusów zupełnie brakuje, bo masz dostęp do zamkniętych imprez, zawsze wiesz co się gdzie dzieje i na czym warto być, a co lepiej sobie odpuścić. Możesz też podejrzeć od kuchni, jak ogarnąć duże wydarzenie, a potem podbić świat swoim własnym festiwalem ;). Aha, no i najważniejsze: wspomnienia wpadek. Jeszcze przez jakiś czas możesz śmiać się z tego, że przypadkiem rozmawiałeś z właścicielem ogromnej firmy i nawet o tym nie wiedziałeś albo ktoś zapytał cię o mural i bardzo się zdziwił, że jest na zewnątrz budynku. 

Mam lekkie wątpliwości, czy w kulturze w ogóle powinno się mówić o wolontariacie, bo osoba poświęcająca swój czas na przygotowanie na przykład jakiegoś wydarzenia chyba jednak trochę bardziej przypomina praktykanta niż wolontariusza. Kto wie, może kiedyś powstanie określenie pasujące do tej sytuacji? Językowi polskiemu chyba jeszcze go brakuje (może macie jakieś propozycje?). 

Niezależnie od tego jak go nazwiemy, "wolontariat" kulturalny ma po jednej podstawowej wadzie i zalecie. Najpierw ta dobra informacja: można pobyć blisko kultury. A minus? Organizatorzy wydarzeń często jeszcze nie do końca wiedzą, jak sobie z wolontariuszami radzić. Mimo wszystko - jeśli coś takiego chodzi wam po głowie, warto kiedyś spróbować. 

9 komentarzy:

  1. Ja bardzo chciałam i w pobliskim mieście była taka możliwość (festiwal filmowy). Niestety za późno się dowiedziałam i dany weekend mi nie pasował. Mam nadzieję, że jeszcze trafi się okazja :) Wprawdzie byłam już wolontariuszką i malowałam dzieciakom twarze :) To było świetne przeżycie, a wolontariat uważam za coś nieamowitego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca z dziećmi to coś niesamowitego, niewiele innych form wolontariatu daje tyle radochy i satysfakcji ;>

      Usuń
  2. Nie miałam okazji być w wolontariacie, ale moja koleżanka uczestniczy i bardzo się jej to podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ma to sporo dobrych stron - dlatego ja też próbowałam kilka razy ;) Ale lepiej nie zapominać o wadach, bo można się zawieść.

      Usuń
  3. Ale wolontariat w takich wydarzeniach można dopisać do CV, a to już niemała korzyść ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem ważniejsze jest zdobyte doświadczenie, bo wpisać do CV można sobie wszystko, ale jeśli za tym nie stoi nic konkretnego to jest to bezwartościowe, a niestety w przypadku wolontariatów to się zdarza (bo co z tego, że np. rozdaje się ulotki? każdy człowiek z biegu mógłby robić to samo) - chociaż na szczęście nie zawsze ;))

      Usuń
  4. Naprawdę ciekawe zajęcie. Własnie zainspirowałaś mnie do sięgnięcia po więcej informacji na ten temat ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz, ze jakos nigdy o tym nie myslałam, ale taki wolontariat, uczestniczenie w wydarzeniu kulturalnym to jest cos. No i promujemy kulturę, własna satysfakcja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zawsze chciałam mieć czas by iść jako wolontariusz na Camerimage, ale niestety nigdy nie pykło :(

    OdpowiedzUsuń