wtorek, 16 września 2014

Czy książka może coś zmienić w życiu?

Fragment okładki "Mistrza i Małgorzaty", Bułhakowa. 

Nie mogłam uwierzyć, że na facebooku pojawił się książkowy łańcuszek - i nie, wcale nie chodziło o oblewanie ich wodą, wyszukiwanie najgłupszych cytatów czy tworzenie listy powodów, dla których oglądanie filmów wygrywa z czytaniem. Ludzie nagle dzielili się z innymi tytułami swoich najważniejszych książek, kosmos. Po jakimś czasie listy zaczęły pojawiać się też na blogach kulturowo-książkowych i w takiej wersji wyzwanie przywędrowało do mnie (nie samo, podziękowania należą się Agnieszce ;)).

Lista ma składać się z dziesięciu najważniejszych książek. Dla mnie "najważniejsze" to właściwie to samo co "zmieniające coś w życiu", a konkretniej spojrzenie na nie, dlatego będzie o tytułach, których za nic w świecie nie chciałabym w swojej czytelniczej historii przegapić, bo bez nich to małe "coś" wyglądałoby jakoś tak inaczej.

Rok 1984 - Do tej pory nie wierzę, że science fiction jest na mojej liście najważniejszych lektur (nie żebym coś do tego gatunku miała, po prostu wyjątkowo rzadko go czytuję). Mało tego - zawsze bez zastanowienia wymieniam Rok 1984 jako najlepszą przeczytaną w życiu książkę (ciężko tutaj użyć określenia "ulubioną"). Powieść została napisana w latach czterdziestych dwudziestego wieku, miała być próbą alternatywnego spojrzenia w przyszłość i komentarzem odnoszącym się do ideologii komunistycznej, stała się też przestrogą i inspiracją (na przykład do stworzenia programu Big Brother).

Dziwne losy Jane Eyre - Z tej książki nie tylko sporo się wynosi. Dla mnie ona jest przede wszystkim językowym mistrzostwem. Wszystkie słowa są w niej na swoim miejscu. Mało kto potrafi pisać tak jak Charlotte Bronte. 

Mistrz i Małgorzata - Pierwsza reakcja: "Chwila, co!?". Kompletnie nie mogłam sobie poukładać w głowie tego, o czym ta książka opowiadała, to była jakaś czysta abstrakcja. Odłożyłam ją na półkę po przeczytaniu połowy i nigdy nie myślałam, że jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale prawda jest taka, że mało która zostaje w głowie tak długo jak ona. To był taki wstęp do klasyki literatury rosyjskiej, która przecież jest bardzo specyficzna.


Listy starego diabła do młodego - Tak właściwie chodzi tutaj o całego Lewisa, ta jego książka jest po prostu moim zdaniem najlepsza, ale to nie znaczy, że reszta jest mniej ważna. Co prawda nie jestem pewna, czy chciałabym poznać samego autora, ale jego teksty o wierze miały na mnie ogromny wpływ - bo mało kto potrafi tak logicznie argumentować najróżniejsze kwestie z nią związane. Coś niesamowitego.

Lalka - Ta książka udowodniła mi kilka rzeczy. Dwie najważniejsze: 

1) Lektury szkolne wcale nie muszą być straszne - chociaż zwykle są i nadal nie wybaczyłam "tym na górze" tego, że do kanonu powsadzali takie kwiatki, że będąc gimnazjalistą ciężko się nie zastanawiać co jest nie tak z ludźmi, którzy lubią czytać (jeśli wcześniej nie natrafiło się na inne książki). 

2) Faceci potrafią kochać. To naprawdę nie jest takie oczywiste kiedy się najpierw człowiek naogląda bajek w stylu "żyli długo i szczęśliwie", a potem w wieku nastu lat usłyszy, że tak naprawdę kobiety są od kochania, a faceci to tylko bajerują i tak dalej. Literatura też nie pomaga: one piszą romanse, oni kryminały (no nie zawsze, ale tak stereotypowo patrząc). A tu nagle taka Lalka. No przecież napisał ją mężczyzna, tak? A jak ktoś tak pisze o miłości to zdecydowanie musi wiedzieć czym ona jest.


Irak. Piekło w raju - Książka, od której zaczęły się u mnie dwie rzeczy: zainteresowanie Bliskim Wschodem i literaturą faktu w ogóle. Patrząc z perspektywy czasu tak sobie myślę, że źle oceniałam ten gatunek, jak zresztą większość czytelników. Wydawało mi się, że to takie trochę podręczniki do historii dotyczące różnych kawałków świata - dużo dat, nikomu niepotrzebnych nazwisk, szczegółów i nudnawych opisów... a przecież reportaże czy biografie to tak naprawdę ludzie i historie ich życia.

Podróże z Herodotem - Pierwszy Kapuściński - i w tym momencie musiałabym cofnąć moje wcześniejsze słowa o nudnych podręcznikach do historii. Ten pan mi udowodnił, że starożytność można łączyć z teraźniejszością i to pierwsze wcale nie musi wypadać przy drugim mniej ciekawie. Zresztą - wystarcza już sam fakt, że to PIERWSZY Kapuściński, bo choćby nie wiem ile książek się przeczytało to i tak najbardziej się ceni spotkania z nielicznymi. 


Tato, gdzie jedziemy? - Ta książka uświadomiła mi, że chociaż współcześnie przekracza się właściwie wszystkie granice, można nawet pomyśleć że tabu już prawie nie istnieje (nie mówię że to dobrze, ale tak po prostu jest), ciągle jest coś, czego nie mówi się głośno: ludzie nie przyznają się na przykład do tego, że czasami mają wszystkiego dość i nikt nie jest perfekcyjnym rodzicem, przyjacielem, sąsiadem i tak dalej. Niesamowicie szczere i dzięki temu prawdziwe wyznanie.

Krucze wrota - To było jakby mi ktoś przywalił cegłą w głowę. Rany, to książki mogą być fajne? Można je czytać ot tak, bez szkolnego przymusu? - Naprawdę trudno uwierzyć w to komuś, kto przez całe dzieciństwo musiał być bez przerwy w ruchu i nawet jak bardzo mu się nudziło to i tak nie chciał słuchać kiedy mama mówiła: "A może sobie poczytasz?". ("Mamo, no weź przestań").

Mała księżniczka - Nie, czytanie tej książki to nie był ten moment, w którym zdecydowałam, że zostanę księżniczką :) Ale zrobiłam coś innego - postanowiłam nauczyć się francuskiego i wyjechać na jakiś czas do Francji i tak zaczęła się moja mała obsesja na punkcie tej kultury. Pierwsze postanowienie jest w trakcie realizacji, drugie jeszcze czeka na swoją kolej. 

Tak, mam swój egzemplarz Zmierzchu i tak, kupiłam tę książkę już po jej przeczytaniu, czyli wtedy, kiedy wszyscy mieli do niej najwięcej pretensji ;)

O części z tej dziesiątki wspomniałam tutaj po raz pierwszy, dobrze że wreszcie nadarzyła się okazja. Teraz moja kolej, żeby kogoś nominować: Marta, Dominika, Dada (tak, to jest podstęp - żeby następny wpis był szybciej niż za pół roku ^^), MS, Natalia... wytłumaczcie się z tego dlaczego wasze typy są inne ;)

34 komentarze:

  1. jak podobal ci sie 1984 to polece ci jeszcze Nowy Wspanialy Swiat. Lepsze ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przymierzam się już od jakiegoś czasu, ale zawsze mi jakoś nie po drodze ;>

      Usuń
    2. Zgadzam się! "Nowy wspaniały świat" jest świetny.

      Usuń
  2. Lalka to była najlepsza lektura przeczytana w liceum, podobała mi się bardzo, małą księżniczkę również czytałam :) Ale książki które zmieniły coś w moim życiu to "cień wiatru", "sekret", "jesteś cudem", "jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi" - zmieniły patrzenie na świat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapoznam się z "Jesteś cudem" dzięki Twojemu komentarzowi :) Skoro postawiłaś tę książkę obok "Sekretu", oznacza to chyba, że jest dobra!

      Usuń
    2. Też nie znałam "Jesteś cudem", ale za to przez "Cień wiatru" zarwałam noc, a to nie zdarza mi się często ;)

      Usuń
  3. Kilka dni temu też się z wyzwaniem zmierzyłem, wcale nie było łatwo :) Sama zabawa mi się bardzo podoba, choć przeglądając te listy często natrafiam na Rowling, Tolkiena, ,,Igrzyska śmierci" i kilka tytułów, które są bardzo popularne. O czyś to świadczy (nie wnikam, czy rzeczywistej mocy danej książki, czy też dobremu marketingowi :D). Podobają mi się takie zestawienia nieoczywiste jak Twoje :) A Kapuściński, uwierz mi, jest czasem nieznany nawet studentom dziennikarstwa (szokujący, ale autentyczny i sprawdzony przeze mnie fakt). ,,Lalkę" też chciałem u siebie uwzględnić, ale moja lista była mocno wykraczająca poza dziesiątkę, dlatego ominąłem. O ,,Mistrzu..." pamiętałem, ale uznałem, że tak mocno jak inne książki, nie zmienił mnie, choć lekturę wspominam świetnie i jest to jednak z moich ulubionych książek w ogóle. ,,Podróże..." i ,,Listy..." też pamiętam, że zaznaczyłem u siebie :) Tylko że chyba nie umiem się bawić, bo uwzględniłem zamiast pojedynczych książek, autorów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś studiuje dziennikarstwo i nie zna Kapuścińskiego to mi już naprawdę ręce opadają ;> I właśnie znalazłam twoją listę, nieźle tam zaszalałeś ^^
      ...no i trochę teraz jestem zła na siebie, że nie zmieściłam nic Christie (albo Doyle'a) i Dostojewskiego (zastanawiałam się właśnie czy on czy Bułhakow, bo właściwie są u mnie na równi), ale cóż, nie da się wymienić wszystkiego ;))

      Usuń
    2. Z tym Kapuścińskim to niestety prawda i jest to przykre. Ale też sporo zależy od danego rocznika. Z tego samego rocznika część go zna, część po raz pierwszy słyszy nazwisko. Studia dziennikarskie szczególnie wymagające nie są, jeśli chodzi o zakres materiału i ilość zajęć na uczelni, ale wymagają wiedzy właściwie o wszystkim. A nieznanie Kapuścińskiego na tym kierunku to tak, jak nie znać Turinga na informatyce, Dostojewskiego na filologii rosyjskiej albo Pascala na fizyce :) Ale pozwala to nadrobić akademia reportażu, która jest organizowana w każde wakacje i której patronem jest właśnie Kapuściński :) Sporo polskich reportażystów przyjeżdża, by uczyć chętnych tajników reportażu :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawa lista. Parę tytułów by nam się pokryło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdecydowanie Orwella i Burnett mamy obie na swoich listach ;) U mnie jeszcze mocno trzyma się: "Ojciec chrzestny"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (nie, wcale się nie przyznam, że jeszcze nie czytałam Ojca chrzestnego, znam tylko wersję filmową ;))

      Usuń
  6. Część czytałam. Resztę może kiedyś spróbuję, skoro na Tobie takie wrażenie zrobiły. // Moja lista byłaby w dużym stopniu inna. Zastanawiam się nad jej zrobieniem, ale chwilowo nie jestem pewna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam - fajnie jest poprzypominać sobie książki, które zrobiły na nas największe wrażenie ;)

      Usuń
  7. Widzę, że nie tylko ja z chęcią przeniosłam się w odmęty przeszłości i wybrałam książki, które są dla mnie ważne. Z podanych przez Ciebie pozycji kocham większość, zwłaszcza "Rok 1984" i "Mistrza i Małgorzatę" <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, w takim razie lecę podpatrzeć twoje typy ;)

      Usuń
  8. Czytałam lalkę i Małą księzniczkę, obie dobrze wspominam ;) a o reszcie w większości nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka tytułów (na przykład Krucze wrota albo Tato, gdzie jedziemy?) to w sumie taka trochę nisza, nietrudno ich nie zauważyć na półkach w księgarniach ;>

      Usuń
  9. Ciekawe i znane tytuły. Zastanawiam się czy mogłabym ograniczyć się do 10 tytułów gdyby ktoś się mnie o nie zapytał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby się miało zrobić listę wszystkich świetnych książek, jakie się w życiu czytało to nie ma szans się zmieścić w dziesięciu, ale wydaje mi się, że każdy ma kilka takich tytułów, które są dla niego szczególnie ważne ;)

      Usuń
  10. "Lalka", "Mistrz i Małgorzata" to także moje typy :) O niektórych w ogóle nie słyszałam, ale widzę, że mam co nadrabiać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to już jest z tymi książkami - można czytać bez przerwy, a i tak ma się jakieś zaległości :D

      Usuń
  11. Skoro "Lalka" i "Mistrz i Małgorzata" to ja jeszcze dodam "Zbrodnię i karę" :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Dostojewski też jest świetny (nie tylko Zbrodnia i kara, taki Idiota na przykład też :)), ale stwierdziłam że to już by było zbyt wiele jeśli chodzi o lektury szkolne, które z zasady hejtuję :D

      Usuń
  12. Ajajaj... Już się tłumaczę. Moje typy będą całkiem inne ponieważ:
    a) nie dałam rady "Lalce" - za dużo tej miłości chyba,
    b) reszty jeszcze nie czytałam.
    Dziękuję za zaproszenie do zabawy - muszę trochę podumać nad swoją listą ale jutro powinnam ją napisać. Pierwszy mój typ to "Perswazje" Austen :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, jak będzie Austen to ewentualnie ci wybaczę brak Lalki ;))

      Usuń
  13. Wymyśliłam sobie, że ambitnie zakończę dzień (2 w nocy) i poczytam sobie u Ciebie o książkach. Czytam, czytam, nominacja, czytam, co....? :D A mogłam sobie żyć w błogiej nieświadomości...

    Tak się cieszyłam, że do żadnych moich znajomych nie dotarł jeszcze ten łańcuszek. Zapomniałam o znajomych bloggerach. :D No trudno. Będę musiała spróbować wcisnąć coś między Harry'ego a Pottera. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ups, no to niezłą ci zafundowałam końcówkę dnia ;>

      Usuń
  14. Mistrz i Małgorzata to moja ulubiona lektura :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbrodnia i kara też była świetna - to ta magia literatury rosyjskiej ;)

      Usuń
  15. Kocham Mistrza i Małgorzatę, uwielbiam Lalkę, zgadzam się z przedmówczynią co do Zbrodni i kary. Zachwycona byłam Braćmi Karamazow, Podróże z Herodotem są świetne, choć u mnie Kapuściński wygrywa Wojną futbolową i Szachinszachem. Nie znoszę Małej księżniczki, organicznie:P Ale francuskiego też się uczyłam, piękny język tylko trudny jak ...., mam nadzieję posługiwać się nim kiedyś przynajmniej komunikatywnie, bo na biegłość to raczej nie liczę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Mała księżniczka" niesamowita książka! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie rozumiem zachwytu nad "Lalką" może dlatego, ze czytałam ja wiele lat temu, ale mój zachwyt nad "Mistrzem i Małgorzatą" jest niezmienny.

    OdpowiedzUsuń