niedziela, 24 sierpnia 2014

Kiedyś chcąc zgrywać inteligenta trzeba było kojarzyć odpowiednie książki, dzieła sztuki, ewentualnie filmy (chociaż to ostatnie w każdej postaci długo stanowiło rozrywkę niższej kategorii). Teraz do tej kulturalnej wyliczanki dochodzą jeszcze seriale - nowa rozrywka białych kołnierzyków, jak twierdzi Forbes. Lista tych, które warto kojarzyć, wydłuża się z każdym rokiem, teraz już właściwie nie da się stworzyć elementarza składającego się z najważniejszych tytułów... co nie znaczy, że nie można próbować. Zaczynamy od listy zagranicznej (polska pojawi się w bliżej nieokreślonej przyszłości).


Jeśli istnieje coś takiego jak serialowa klasyka (mierzona popularnością, niekoniecznie "starością"), Przyjaciele na pewno się na niej znajdują. Można chyba nawet powiedzieć, że kto ich nie zna, ten nie wie nic o życiu serialowych maniaków i takie tam. Od czasu Przyjaciół powstało mnóstwo odcinkowych komedii, kilka nawet całkiem podobnych (na przykład Jak poznałem waszą matkę), ale oryginał jest tylko jeden. W gatunku warto też kojarzyć Teorię wielkiego podrywu.


Grę o tron oglądają nawet ci, którzy z serialami nie chcą mieć nic wspólnego (bo przecież tam się je jogurt przez trzy odcinki...). To najczęściej nielegalnie pobierany serial w ciągu dwóch ostatnich lat. Spróbujcie znaleźć kogoś, kto nie kojarzy jego tytułu i nie wie, że masowo giną tam bohaterowie, którzy wcale nie powinni...


House of Cards to stosunkowo nowy serial, który od razu stał się wielkim hitem Netflixa. Najwyraźniej świat pokochał stawianie antybohaterów na pierwszym planie - zresztą czy można się temu dziwić, skoro rolę prowadzącego polityczne rozgrywki otrzymał Kevin Spacey, dzisiaj już ikona serialu? Tworzenie jego charakteru było pójściem o krok dalej w stosunku do House'a, u którego można jeszcze było silić się na szukanie pozytywnych cech (albo przynajmniej wytłumaczenia dla tych negatywnych).


Doctor Who to prawdziwy weteran. Serial o tym tytule miał swoją premierę pięćdziesiąt lat temu (trochę to zaskakujące biorąc pod uwagę jego tematykę - science fiction). Usłyszałam kiedyś, że warto go oglądać startując od pierwszego albo piątego sezonu i chyba coś w tym jest. 


Jeśli chodzi o seriale prawnicze, w temacie aktualnie rządzi Suits (chociaż na pewno znajdą się też tacy, którzy na pierwszym miejscu nadal stawiają Układy). Fani podkreślają, że najważniejsza jest fabuła, dobre dialogi i wyraziści bohaterowie, ale warto też zwrócić uwagę na jego oprawę, między innymi rewelacyjne stroje i wnętrza (no i te cytaty z filmów!).

Breaking Bad zasługuje chyba na specjalną statuetkę w stylu: "Najbiedniej ubrany główny bohater" przyznawaną przez widzów, którzy obejrzeli początek serialu. Historia człowieka, który rzucił nauczanie chemii dla produkowania metamfetaminy niesie ze sobą przesłanie nie bardzo edukacyjne z punktu widzenia współczesnych standardów (bycie nauczycielem to misja i tak dalej). Może właśnie dlatego jest tak popularna?


Propozycja kulinarna (taki żarcik) to Hannibal. Co prawda zamiast części ciała przyrządzany jest tylko kurczak, ale spróbujcie sobie to wytłumaczyć w czasie seansu... 


Nie skorzystać z okazji i nie przypomnieć Sherlocka? To dopiero byłaby zbrodnia, zwłaszcza że chodzi o serial kryminalny na podstawie przygód jednego z dwóch najsłynniejszych detektywów w historii literatury. 


Kostiumówki też mają od jakiegoś czasu silnego reprezentanta, Downton Abbey. Trochę bliżej współczesności można znaleźć jeszcze jeden głośny dramat kostiumowy - oczywiście Mad Men.

To już czternaście tytułów - piętnasty zostawiam wam, chociaż sama dołożyłabym jeszcze przynajmniej kilka, w końcu to temat-rzeka.

PS. Jeśli chcesz pomóc mi napisać część drugą tego tekstu, a przy okazji wygrać książki, zajrzyj tutaj ;)

52 komentarze:

  1. Ciekawa lista. 8/14 widziałam, czyli mniej niż bym chciała. Raczej nie obejrzę Doktora Who (nie moja bajka), mało prawdopodobne że nadrobię Breaking Bad i Mad Men (za dużo odcinków). Suits i HoC bardzo chętnie, ale nie mam kiedy :/ Jako piętnasty serial dodałabym może Luthra, Lost lub trochę niszowe (chociaż w pewnych kręgach kultowe) Battlestar Galactica lub Firefly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 8 to bardzo dobry wynik, ponad połowa ;) BB i MM może i mają dużo odcinków, ale zwykle jak już się wciągniesz w serial to jest to tylko atut ^^

      Usuń
    2. Zawsze chciałam obejrzeć BB i MM, ale zawsze coś innego pchało się do przodu. NA razie mam w planach True Detective i HoC :)

      Usuń
    3. Znam to, mam podobnie z kilkoma serialami, filmami, książkami... o rany :D True Detective jeszcze nie znam, a House of Cards polecam (chociaż nigdy mnie ten serial nie wciągnął aż tak jak na przykład Suits czy Sherlock).

      Usuń
  2. Chyba pomyliłaś filmowego Hannibala (zdjęcie jest z filmu z Anthonym Hopkinsem) z tym serialowym, którego gra Mads Mikkelsen;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, dzięki! ;)) Coś mi nie pasowało z tym Hopkinsem jak wstawiałam zdjęcie, ale w ogóle się nie zorientowałam co ^^

      Usuń
  3. Przyjaciół jak TBBT kocham, Downton takoż, chociaż się psuje, Sherlock jest świetny... resztę chyba muszę nadrobić, chociaż początek Jak poznałem Waszą matkę i Dr Who nie przypadły mi do gustu... ale muszę nadrobić Grę o Tron

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się że jak ktoś poznał wcześniej Przyjaciół to może mieć problem z przekonaniem się do HIMYM. A co do Doktora Who to pierwsze odcinki mi też nie przypadły do gustu. Dopiero potem usłyszałam, że od piątego sezonu prawie wszystko w serialu się zmienia, właściwie można go traktować jak nowy początek i zaczęłam od niego - moim zdaniem w tym miejscu jest dużo lepiej ;)

      Usuń
    2. Oooo to mnie pocieszyłaś. Stanęłam na Suitsach, muszę ich najpierw nadrobić...

      w IMYM uwielbiałam Barneya, a jednak mimo wszystko nie była w stanie dooglądać.

      Usuń
    3. Suits, a zwłaszcza Donna, to mistrzostwo ;)) Barney zresztą też jest świetnie zrobioną postacią, chociaż momentami chyba trochę przekoloryzowaną, ale i tak go uwielbiam. Za to na przykład Ted był moim zdaniem trochę nudny, za bardzo się nad sobą użalał...

      Usuń
  4. Wszystkie tytuły znam ale zaskoczę Cię tylko ze słyszenia. Seriali prawie w ogóle nie oglądam. Napisałam prawie bo regularnie śledzę tylko Barwy Szczęścia. Wolę czytać książki, albo uczyć się języków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kiedyś nie oglądałam, ale jak już się zacznie z jednym to potem to strasznie wciąga. Może kiedyś dasz się przekonać - zwłaszcza że moim zdaniem to rewelacyjny sposób na naukę języków. Tymczasem książki to też dobra alternatywa ;>

      Usuń
    2. Zdecydowanie popieram. Ja miałam tak samo - kiedyś seriali w ogóle nie oglądałam (poza "M jak miłość", gosh...), ale jak dwa/trzy lata temu się wkręciłam, tak teraz nie wyobrażam sobie bez nich życia. No i zauważyłam, że zwiększa się moje słownictwo z angielskiego po obejrzeniu kilku odcinków ulubionych serii, nawet jeżeli są z napisami ;)

      Usuń
    3. U mnie z napisami to nie działa, bo oszukuję i zamiast słuchać to czytam :D Ale jak już wyłączę (chociaż to zwykle przy obyczajówkach, tam najłatwiej zrozumieć mniej więcej wszystko) to łapię całkiem sporo. Chyba warto spróbować tej metody "nauki" przez rozrywkę :))

      Usuń
  5. Wychodzi na to, że mam się czego wstydzić, bo poza 'Przyjaciółmi' i 'Sherlockiem' pozostałe kojarzę jedynie z tytułu. Choć nie ukrywam, że 'Downton Abbey' i 'House of Cards' mocno mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko powód do radości - tyyyyle świetnych historii przed tobą ;))

      Usuń
    2. 'DA' nawet zaczęłam, ale małż nie lubi takich klimatów, a z reguły oglądamy wszystko razem, wieczorami. Ale może jeszcze się przekona :)

      Usuń
    3. Hah, chyba nie ma sensu go tym męczyć, House of Cards już bardziej może spodobać się wam obojgu ;)

      Usuń
  6. Friends <3 Z listy nie widziałam Suits, nie oglądam Sherlocka i Downtown Abbey - chociaż fanką tego ostatniego jest moja mama. :) Mogłabym dołożyć "Zakazane imperium" lub "Wikingów". Ostatni nie powalają np. grą aktorską, ale drugi sezon zapewnił mi tyle emocji, że hej. I dzięki nim zainteresowałam się w sumie książkami Cornwella o wikingach, czekam z niecierpliwością na polskie wydanie kolejnego tomu :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się nad dodaniem do listy Wikingów, bo coraz częściej o nich słyszę, ale w końcu zrezygnowałam, bo szczerze mówiąc nie wiem o nich zbyt wiele nie licząc nazwy :)

      Usuń
    2. Polecam obejrzeć ;) Matołek ze mnie, zapomniałam jeszcze o Bates Motel.

      Usuń
  7. Downton Abbey porzuciłam po pierwszym odcinku czwartego sezonu. Nie wiem czy wrócę jeszcze do tego serialu, ale na pewno mam zamiar nadrobić siódmą serię Mad Men. Na jesień będzie jak znalazł. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, ja z Mad Menem jestem daleko w tyle, dopiero zaczynam sezon trzeci, ale przyznaję - bardzo dobry wybór na jesień ;>

      Usuń
  8. Ach, no to widzę, że gust mamy podobny, bo większość wymienionych tu seriali oglądałam, i to nie raz nawet. "Przyjaciele" idą ze mną od nastu lat, a paczka wszystkich dziesięciu sezonów zawsze leży na wierzchu, mogę oglądać w nieskończoność! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjaciele są rewelacyjni, ja najbardziej lubię w nich wątek Moniki i Chandlera (chociaż szczerze mówiąc nigdy nie rozumiałam tych żartów o tym że wszyscy się dziwią jak taka ładna M. mogła wybrać takiego C.... :D).

      Usuń
  9. Doctor Who, Breaking Bad i zaległe sezony GOT wciąż przede mną. Niedługo zabiorę się za nadrabianie serialowych zaległości. Do Sherlocka też mnie ciągnie, ale nie wiem, czy w tym tłumku znajdę czas jeszcze dla niego... Może w przyszłym roku. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, Sherlock nie ucieknie, a te trzy seriale to i tak dużo - zwłaszcza że oprócz tego czekają jeszcze dobre filmy czy książki ;>

      Usuń
  10. Z powyższych oglądałam tylko "Sherlocka" (idealny serial! ♥) i jeden sezon "The Big Bang Theory" (polski tytuł doprowadza mnie do szału). "Grę o tron", "Hannibala" i "Doktora Who" mam w planach, chociaż nie wiem, kiedy się za nie zabiorę.
    Ja od siebie dorzucam "Sleepy Hollow" (2. sezon w połowie września, can't wait! :D) i "Orphan Black" ♥
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie? Nie mam pojęcia kto wymyślił tę Teorię Wielkiego Podrywu, ale brzmi strasznie słabo -.-

      Usuń
  11. Nie jestem fanką seriali, chociaż czasami potrafią mnie pozytywnie zaskoczyć:) Uwielbiam "Grę o tron" zarówno książkową jak i filmową, ale również "Vikings" mnie bardzo wciągnął i myślę, że mógłby pojawić się na tej liście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jesteś drugą osobą, która wspomina o Wikingach... coś w tym serialu musi być ;> Mam go w planach, ale sama nie wiem na kiedy.

      Usuń
  12. Ja jeszcze z radością dodałabym Doctora Housa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. House jest wspomniany, ale zabrakło zdjęcia. Chociaż szczerze mówiąc zastanawiałam się nad jego usunięciem, bo największa "moda" na ten serial już chyba minęła.

      Usuń
  13. Zabrakło The Walking Dead :( Moim zdaniem powinien znaleźć się na początku, razem z Breaking Bad :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tym serialem też się zastanawiałam i szczerze mówiąc dziwię się że tak późno został wspomniany, w końcu o nim też jest dosyć głośno ;)

      Usuń
  14. Ja sobie "Breaking bad" planowałam obejrzeć, ale... kiedy to robić, jak człowiek pracuje i pracuje, a w wolne dni nadrabia spotkania z przyjaciółmi? :) tak czy siak na pewno się za to wezme ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, z czasem jest ciężko, ale jak już się wyrobi nawyk jednego odcinka codziennie wieczorem to potem ciężko przestać ;))

      Usuń
  15. Przyjaciele i Big Bang Theory moje dwa ukochane seriale:) Widziałam 9/14, przy czym oglądam House of Cards, świetny naprawdę. Grę o tron spoglądam jednym okiem, bo mąż ogląda, więc ja nie mam wyboru. Sherlocka właśnie nadrabiam, a Hannibala mam nagranego i w planach. Downton Abbey bardzo lubiłam, ale zakończyłam na trzecim sezonie, trochę zaczęła się z tego robić taka opera mydlana. House'a obejrzałam całego, choć dwa ostatnie sezony to juz twórcy przesadzili. HIMYM widziałam 8 sezonów i aż dziwne że z 9 obejrzałam tylko kilka odcinków, w tym beznadziejny finał. Suits mnie nie wciągnęło, Doctor Who raz na jakiś czas myślę sobie 'trzeba zobaczyć czym się tak zachwycają' , ale brak czasu skutecznie odsuwa to na bliżej nieokreśloną przyszłość. Uwielbiam również serial Scandal, ale to takie moje polityczne zboczenie. Natomiast dorzuciłabym tutaj Homeland. Dwa sezony świetne, trzeci mnie znużył po dwóch czy trzech odcinkach, ale serial na topie, oglądany przez mnóstwo osób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi nie przypominaj o finale HIMYM, zupelnie nie rozumiem jak można było to skończyć w ten sposób :( A Homeland mam w planach na takiej samej zasadzie jak ty Doktora Who - chciałabym obejrzeć, bo sporo osób o tym mówi, ale jak mam się za to zabrać to zawsze się znajdzie inne zajęcie... ;)

      Usuń
  16. Na chwilę obecną jestem zakochana w House of Cards. Jeden z najlepszych seriali, jakie oglądałam. Za Grę o tron zabieram się zaraz po przeczytaniu Starcia Królów Martina. Swego czasu z Twojej listy oglądałam jeszcze HIMYM ( za Przyjaciół jakoś nigdy się nie zabrałam... :< ). Co do Downton Abbey obejrzałam 1 sezon, ale jakoś nie złapałam klimatu... Może w 2 będzie lepiej. Szykuję się też na Breaking Bad, ale nie wiem, kiedy znajdę czas. Z seriali gorąco polecam także Homeland! Dla mnie na równi z House of Cards.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za Homeland zabieram się jak tylko dokończę Doktora Who i Hannibala ;)

      Usuń
  17. O większości serialach słyszę po raz pierwszy w życiu, jednak z chęcią zapoznam się z kilkoma. Muszę wnieść protest, bo przecież o Glee zapomniałaś (a tylko ten serial i kilka polskich udaje mi się podejrzeć). A "Przyjaciele" to dla mnie jeden z największych nieporozumień, które nie dość, że nie śmieszą, to wprawiają mnie w niesmak. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie "Przyjaciele" przy pierwszym podejściu to też była porażka (skończyłam w połowie pierwszego sezonu), ale potem spróbowałam jeszcze raz i wyszło dużo, dużo lepiej ;) A do Glee niestety nie mogę się nadal przekonać ;))

      Usuń
  18. Ja tez protestuje ;) gdzie Modern Family? to najsmieszniejszy serial ostatnich lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że zapomniałam o kilku tytułach, ale teraz wychodzi na to, że właściwie można z nich zrobić drugie (równie długie) zestawienie :O ;)

      Usuń
  19. Suits sie stalo tak nudne i powtarzalne ze moim zdaniem nie warto juz go ogladac. Za to "Good wife" wciaz znakomity poziom, swietnie aktorzy i bardzo aktualne problemy- zreszta widac to po przynawanych nagrodach.

    OdpowiedzUsuń
  20. Popularne seriale są zwykle warte obejrzenia, ale czasami to zupełnie nieznany serial, może nawet porzucony po paru odcinkach, potrafi chwycić za serce :).

    OdpowiedzUsuń
  21. Wybrałaś najwyraźniej same dobre seriale, bo ja-totalnie nieserialowa wiedziałam większość z nich (część nawet w całości).
    Od siebie dorzuciłabym dwa seriale kryminalne: "Dochodzenie" i "Luther".

    Co do polskich seriali, to niestety niczego mądrego nie wymyślę. Kołaczą mi się po głowie rozmaite tytuły, ale tylko takie, które ktoś polecał, ale sama jeszcze do nich nie dotarłam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. "Przyjaciele" to klasyka! :D Suit's uwielbiam, za tych panów w garniturach, za te genialne teksty i po prostu za wszystko :) No i The Big Bang Theory śmieszna jest, do How I Meet Your Mother się nie przekonałam. A warto byłoby dodać jeszcze, przynajmniej wg mnie, "Ostry Dyżur" jako hit mojego dzieciństwa, albo "Chirurgów" czy "Gotowe na wszystko" ale to już moje osobiste odczucia :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Z wymienionych seriali nie lubię tylko Hannibala. Za to "Gra o tron" i "Downton Abbey" należą do moich ulubionych!

    OdpowiedzUsuń
  24. fajne, ale to wszystko (niemal) nowe seriale. Co z klasyka, z czyms co wywarlo wieloletni wplyw np na cale USA? (the oz) to sa seriale...

    OdpowiedzUsuń