piątek, 1 sierpnia 2014


Mural przedstawiający Krzysztofa Kamila Baczyńskiego na tle słów: "Czy to kula, synku, 
czy to serce pękło" z jego wiersza: "Elegia o... (chłopcu polskim)". Muzeum Powstania
Warszawskiego, Mur Sztuki (źródło zdjęcia).

Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomym o Francuzach. On stwierdził, że to naród, hm, zniewieściały, ja się nie zgodziłam, bo przecież potrafią walczyć o swoje, nawet najsłynniejsza w historii rewolucja to ta francuska. W odpowiedzi na to usłyszałam, że jako Polka powinnam mówić o Powstaniu Warszawskim, a nie jakiejś tam rewolucji - przecież to był ten zryw, o którym powinny się uczyć kolejne pokolenia nie tylko Polaków, ale najlepiej całego świata.

Trzeba przyznać, że dumy narodowej nam nie brakuje. I poczucia wielkości, misji, ale też udręczenia. To w kwestiach historycznych, bo kiedy zaczynamy myśleć o teraźniejszości, zostaje już tylko to ostatnie. Mówiąc dzisiaj: "To jest Polska", dopowiadamy w myślach: "Czego się spodziewałeś?", bo to jakbyśmy właśnie stwierdzili: "Jak tu człowieku jeszcze jesteś to znaczy, że wpadłeś w bagno zapóźnienia, biedy, oszustw i innych nieszczęść".

Może dlatego tak lubimy świętować rocznice? Na przykład o tej wybuchu Powstania Warszawskiego jest głośno od przynajmniej kilku dni, chociaż to dopiero dzisiaj. Szkoda tylko, że oprócz opisów uroczystości gdzieniegdzie pojawiają się mniej smaczne doniesienia, takie jak ataki na TVP, które nie zgodziło się wyemitować solidarnie z innymi mediami punktualnie o 17 krótkiego materiału przygotowanego przez pewną agencję reklamową. No i się zaczęło:

Jak to zwykle bywa, nie zabrakło i krytykujących i popierających (tradycyjnie wielkim nieobecnym są tylko ci, którzy zdania nie mają), a dyskusja na przykład na facebookowym profilu magazynu PRESS przysłoniła nawet te powielane z roku na rok: czy do powstania w ogóle powinno było dojść i jak bezczelna popkultura próbuje na tym wydarzeniu zarabiać.

Po staremu pozostaje to, że Warszawa dla podkreślenia, że o powstaniu wciąż pamięta, zatrzyma się na minutę o godzinie "W". Coś niesamowitego:


W ramach obchodów 70tej rocznicy Powstania Warszawskiego na Stadionie Narodowym odbył się pokaz filmu "Miasto 44", którego premiera jest zaplanowana na wrzesień. Powstańcy mówią o realizmie, chociaż pojawiły się też głosy przeciwko obecnej w filmie muzyce elektronicznej. Rzut okiem na migawki z "Miasta 44" wystarczy, żeby zauważyć, że wizualnie ma on robić wrażenie. Efekty specjalne przypominają bardziej film sensacyjny niż historyczny, ale popkulturze trzeba to przecież wybaczyć, prawda?

Także z okazji dzisiejszego święta w telewizji można obejrzeć prapremierowy odcinek kolejnej serii Czasu Honoru czy dokument "Umrzeć za Warszawę".


Pamiętajmy.

1 komentarz:

  1. Nie od dziś lubimy świętować rocznice. Nie potrafię podać powodu, dlaczego tak upodobaliśmy czcić nasze porażki. Bo bądź co bądź, to przecież porażki. Nie przeczę, że wykazaliśmy się bohaterstwem etc. Moglibyśmy świętować Powstanie Wielkopolskie - jedyne wygrane w naszej historii. Ale wolimy babrać się w martyrologii.
    A tutaj Tuwim a propos rocznic itd: https://scontent-a.xx.fbcdn.net/hphotos-xaf1/t1.0-9/10570351_877449488951649_5949751091048703880_n.jpg
    :-)

    OdpowiedzUsuń