piątek, 15 sierpnia 2014

Co, jak i dlaczego, czyli odpowiadam

Uff, dobrze że to tylko raz w roku, bo zawsze się za bardzo rozpisuję odpowiadając na wasze pytania - straszna przypadłość, nie polecam. Nawet nie próbuję przedłużać, zaczynajmy.


Anne18: Lubisz uczyć się języków obcych? Jakie znasz?

Nie przepadam za wkuwaniem słówek, dlatego zwłaszcza początki są dla mnie bolesne, ale kiedy już jestem na takim etapie, że mogę w danym języku obejrzeć film i chociaż trochę z niego zrozumieć albo przeczytać jakiś artykuł, zaczynam się wkręcać. Studiuję po części po angielsku, od pięciu lat uczę się francuskiego, kiedyś zaczynałam z podstawami hiszpańskiego, ale daleko nie zaszłam, a na przyszłość planuję rosyjski. 

Podoba Ci się Twoje imię?

Miałam z nim taki problem jak Ania z Zielonego Wzgórza, która chciała być Kordelią, chociaż mi akurat "pospolitość" nie przeszkadzała ze względów wzniosłych, poetyckich, tylko czysto technicznych :) Teraz już się przyzwyczaiłam, że wszędzie natrafiam na osoby o takim imieniu jak moje. 

Agata Adelajda: Ulubione potrawy i dlaczego?

Moja największa słabość to sałatka z makaronem, kurczakiem i szpinakiem, bo łączy w sobie wszystko to, co uwielbiam. Makaron to zresztą tylko jeden z objawów mojego uzależnienia od kuchni włoskiej, mogłabym go jeść na okrągło i w bardzo różnych połączeniach. Z kuchni francuskiej za to podkradłam pomysł na tartę - też bardzo uniwersalny, bo pasuje do przeróżnych produktów (w lecie najlepiej smakuje z truskawkami, malinami, borówkami i tak dalej). Tak bardziej klasycznie to na przykład naleśniki. Generalnie lubię kiedy na talerzu jest kolorowo i do dania można powrzucać różne warzywa lub owoce :)

MS: Byłaś kiedyś we Wrocławiu? Mamy tu fajną galerię handlową, która z pewnością by Cię zainteresowała. :) Magnoliapark.

Pewnie że byłam, uwielbiam Wrocław. Gdyby nie Kraków, zastanawiałabym się nad zamieszkaniem tam (zazdroszczę zwłaszcza takiego miejsca jak Pergola, chciałabym coś podobnego u siebie). Galerii niestety nie znam, ale w takim razie koniecznie muszę się do niej wybrać ;)

Ulubiony film, książka, album muzyczny, gazeta?

Zacznę od książki, bo z tym o dziwo mam najmniejszy problem. Nie wiem czy ulubiona to dobre słowo, ale na pewno taka, która zrobiła na mnie największe wrażenie: "Rok 1984", Orwella.

Nie znalazłam jeszcze filmu, który zapadłby mi w pamięć równie mocno, ale jest mnóstwo takich, które bardzo lubię. Najwięcej gwiazdek dostały ode mnie: "Malowany welon", "Dwunastu gniewnych ludzi", "To wspaniałe życie", "Wyścig", "Rzymskie wakacje" i "Ich noce" :)

Wychowałam się na muzyce Beatlesów, więc jeśli album to zdecydowanie ich, ale nie mam jednego ulubionego, na każdej płycie jest kilka świetnych kawałków. Miałam też kiedyś składankę "500 hitów rockowych" czy coś w tym stylu, nie pamiętam dokładnie, ale bardzo ją lubiłam, bo dzięki niej "odkryłam" kilka zespołów. 

I na koniec gazeta. Czytam różne - od tych związanych z kulturą, podróżami i nauką języków obcych, po biznes i politykę. Moja ulubiona to Forbes (fajnie byłoby kiedyś napisać dla nich jakiś artykuł... ;)), chociaż akurat ona tematycznie jest kompletnie niezwiązana z Magnoliami. 


Nie pokazuję wszystkich, które czytam regularnie, 
bo ten stos nawet mnie czasem przeraża ;)

Niepoprawna Romantyczka: Co skłoniło cię do założenia bloga? I czy myślałaś, że tyle wytrwasz?

Powód był bardzo niepopularny w tej części blogosfery: zamarzyły mi się egzemplarze recenzyjne książek (fuj, wszędzie ten obrzydliwy konsumpcjonizm! ;)). Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego miałby być on gorszy od podejścia w stylu: "Robię wszystko z pasji i patrzę z góry na tych, którzy chcą naciągać wydawnictwa, chociaż od jakiegoś czasu też to robię". Oczywiście czytać i pisać też lubię, ale nie wiem czy zdecydowałabym się na blog wyłącznie z tych powodów (na pewno nie tak szybko).

Nie myślałam o tym, ile to potrwa, miałam zamiar po prostu dobrze się bawić. Kilka razy chodziło mi już po głowie zrezygnowanie z Magnolii, ale dotarło do mnie, że nie muszę przecież pisać postów co dwa dni, mogę to robić kiedy mam czas - raz rzadziej, raz częściej i może nawet znajdą się czytelnicy, którzy nie będą się złościć z tego powodu :)

Daria: A ja zapytam - dlaczego właśnie kultura, dlaczego to ona jest przedmiotem Twoich zainteresowań i tematem przewodnim bloga?

Przede wszystkim dlatego, że jest ona kompletnie niezwiązana z kierunkiem mojego wykształcenia, a to taka fajna odskocznia - nie umiem zajmować się ciągle tym samym. Początkowo miałam pisać tylko o książkach, ale przecież cała reszta przekazuje dokładnie to samo, tyle że w innej formie: opowiada o tym, jakie jest społeczeństwo w danym czasie, a to chyba właśnie ludzie interesują mnie najbardziej (niespełnione marzenia z czasów podstawówki o zostaniu psychologiem i takie tam ;)).


Paweł: Jakie masz zdanie o odmienności w polskiej kulturze? Czy uważasz, że jesteśmy kulturalnie i kulturowo tolerancyjni? Jak sama zachowałabyś się, gdyby Twoje dziecko okazało się homoseksualistą, popełniło wyznaniowy "mezalians" albo poczyniło cokolwiek, co byłoby sprzeczne z szeroko rozumianą "kulturą socjologiczną" w naszym kraju?

Na lekcjach historii w szkole najbardziej podobały mi się opowieści choćby o XVI wieku, kiedy Polska była jednym z najbardziej tolerancyjnych krajów Europy. Nie jestem pewna, czy tak jest dalej. Z jednej strony przypominają mi się rozmowy z rodzicami, którzy podpuszczani przeze mnie i mojego brata pytaniami o tego typu sprawy, zawsze mówili o szacunku i wsparciu, ale z drugiej znam mnóstwo młodych ludzi uparcie powtarzających: "Stop islamizacji Europy", a na studiach brałam kiedyś udział w zajęciach, na których wykładowca zastanawiał się, czy napływ ludzi z innych kontynentów do nas nie spowoduje jakiegoś cywilizacyjnego kroku wstecz. Nie potrafię do końca zrozumieć jednego: dlaczego mielibyśmy przypisywać sobie jako zasługę coś, co w ogóle od nas nie zależy? Jesteśmy kulturowo zdefiniowani tak a nie inaczej tylko dlatego, że urodziliśmy się w tym a nie innym miejscu. Gdyby tak się nie stało, moglibyśmy być kimś zupełnie innym pod względem narodowości, wyznania, statusu społecznego na starcie. Podobnie jest z orientacją seksualną - kto z nas ma wpływ na to, jaka osoba mu się podoba? Nie natknęłam się jeszcze na wytłumaczenie, które brzmiałoby moim zdaniem logicznie (mówi się co prawda o homoseksualizmie jako chorobie, ale z tego co wiem to udowodniono także, że to co nazywamy "zwykłym" zakochaniem też jest z naukowego punktu widzenia chorobą), dlatego podchodzę do Innego podobnie jak Kapuściński (pisze on na ten temat w książce Ten Inny, polecam) - pewnie, czasem można się poczuć nieswojo i to budzi strach, ale przede wszystkim jest ciekawość (może to taka przypadłość ludzi interesujących się kulturą?). 

Maciej: Gdybyś mogła przywłaszczyć sobie autorstwo dowolnie wybranego książka, którego spośród swych papierowych kochanków (forma osobowa została zmieniona, by uniknąć oskarżeń o szerzenie homopropagandy - przypis komentatora) byś wybrała? 

Nie jestem pewna, czy w tej chwili nie zostaniesz posądzony raczej o dyskryminację rodzaju żeńskiego, co jest chyba jeszcze bardziej niewybaczalne, bo zmieniłeś tę książkę na tego książka. (Swoją drogą - czemu przez te wszystkie wieki nikt na to nie wpadł? W końcu książka jest symbolem wiedzy i drogą do zdobycia inteligencji, a tej przez wieki nam skąpiono). 

Co do autorstwa, chciałabym się podpisać pod wieloma książkami. Na przykład "Listy starego diabła do młodego", czy można napisać coś lepszego o wierze? Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. Albo taka "Lalka" i "Idiota" - niesamowicie by było umieć tak dobrze opisywać miasto i społeczeństwo (tyle że w moim przypadku to by musiało być raczej o Krakowie ;)). Chętnie przywłaszczyłabym sobie też "Norwegian wood", chociaż jak na mój gust za dużo tam podstawianego pod nos erotyzmu, ale ten język - momentami słowa pasują do siebie tak idealnie, że to musi być magia, zresztą podobnie jest z "Jane Eyre"...

O, już wiem, Podróże z Herodotem - mogłabym udawać, że po pierwsze mam dużą wiedzę historyczną, po drugie zjeździłam cały świat, a po trzecie umiem tak o tym pisać, że trudno się oderwać ;)

PS. Dzięki za pytania, a jeśli jeszcze nie wiecie to pod koniec sierpnia widzimy się w Krakowie.

23 komentarze:

  1. Ależ to bardzo wzniosły powód do pisania bloga!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że potem te książki rozdaję komu mogę - rodzinie, znajomym, bibliotekom, czytelnikom bloga... ;)

      Usuń
  2. Akurat ostatnio wpadłam odwiedzić Pergolę i oglądałam sobie pokaz fontanny. ;)
    ,,Rok 1984" i ,,Wyścig" mam na swojej niekończącej się liście książek/filmów do nadrobienia.
    Gazetki *-*. ,,Forbesa" kupiłam raz w życiu, ale czasami zaglądam jak pojawiają się jakieś rankingi. Uwielbiam takie rzeczy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, też byłam - w środę :) Z Krakowa do Wrocławia autobusem 3 godziny, więc nie ma tragedii - w sam raz na jednodniowy wypad ;))
      Obydwa tytuły polecam, a co do gazet to są straaaasznie uzależniające. Forbes jest akurat tematycznie nastawiony na biznes, więc nie każdemu musi pasować, ale dla mnie to do tej pory jedno z największych odkryć ;>

      Usuń
  3. Dziękuję za odpowiedzi , choć jedno pytanie nie wskoczyło chyba . To może odpowiesz jeszcze teraz. Ile czasu zajmuje Ci napisanie jednej notki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzadko zajmuje mi to więcej niż godzinę, ale to dlatego, że zwykle przed rozpoczęciem pisania wiem już co w środku powinno się znaleźć - wcześniej wybieram sobie temat, szukam tekstów z nim związanych albo czytam książki, to już jest bardziej czasochłonne ;))

      Usuń
    2. Czyli podobnie jak u mnie. Jeśli możesz to popraw nie Anna tylko Anne 18.

      Usuń
    3. Oj przepraszam, musiałam napisać z automatu Anna. Już poprawione ;)

      Usuń
  4. Rok 1984 i Dwunastu gniewnych ludzi - zdecydowanie nas łączy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dwa bardzo mocne tytuły, ale większość moich znajomych raczej je omija, trochę szkoda.

      Usuń
    2. Ja namówiłam do filmu nawet chłopaka. Początkowo był bardzo na nie. A później tak się wciągnął, że aż byłam w szoku :)

      Usuń
    3. Ha, bo z tymi filmami jest tak, że jak już ktoś na siłę przy nich usiądzie to aż się potem dziwi, że są takie dobre. No ale mało się robi, żeby pokolenie które nie pamięta czarno-białych filmów je oglądało - przecież teraz mamy nie tylko kolory, ale też efekty specjalne, jest szał... A gdyby tak na wiedzy o kulturze w liceum puszczać jakieś starocie? Jestem pewna że więcej osób by się do nich przekonało ;))

      Usuń
    4. Też tak myślę. ja pierwszy raz obejrzałam ten film podczas wykładu z Logiki na studiach. Wykładowca zrobił nam prezent w ramach wykładu przedświątecznego ;)

      Usuń
  5. Te pytania i odpowiedzi to znakomity sposób, żeby choć trochę Cię poznać. Takie posty są zdecydowanie potrzebne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, bo fajnie się na nie od czasu do czasu odpowiada ;>

      Usuń
  6. Shit, mogłem zmienić formę na to książko, wtedy nikt by się już do niczego nie przyczepił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, kompletnie tego nie przemyślałeś ;(

      Usuń
  7. Oj, pod "Idiotą" czy "Podróżami z Herodotem" sama chciałabym się podpisać. ;)
    "Początkowo miałam pisać tylko o książkach, ale przecież cała reszta przekazuje dokładnie to samo, tyle że w innej formie: opowiada o tym, jakie jest społeczeństwo w danym czasie" - Słuszna uwaga. ;) Ostatnio widziałam kilka postów o tym, jak to niedobrze, że blogi najpierw książkowe z czasem poszerzają się o filmy, muzykę, gry itp. A wszystkie one mają przecież charakter narracyjny. Posługują się różnymi formami wyrazu, ale nieodmiennie wywołują refleksje, emocje. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! ;)) Nie rozumiem dlaczego taki trend miałby prowadzić do czegoś złego - moim zdaniem to zmiana na plus, chociaż blogi typowo książkowe też lubię czytać.

      Usuń
  8. "1984" Orwella również należy do moich ulubionych książek, a z filmów uwielbiam "Ich noce" i "Dwunastu gniewnych ludzi". I jakoś tak zgłodniałam, czytając o tej sałatce z makaronem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, rzadko się zdarza żeby ktoś w ogóle "Ich noce" kojarzył ;)) A sałatka jest świetna, polecam :D

      Usuń
  9. Nie do końca zgodziłabym się z Tobą, że Twój powód do prowadzenia bloga jest mało powszechny ;-) Dobrze dowiedzieć się czegoś o Tobie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca miałam na myśli to że nie jest to coś często spotykanego, ale że mocno się to krytykuje i chyba lepiej się do tego nie przyznawać, chociaż tak teraz myślę że słowo "niepopularny" rzeczywiście można inaczej zrozumieć ;)

      Usuń