niedziela, 3 sierpnia 2014

(źródło zdjęcia)

"Ida" to w ostatnim roku jeden z najbardziej cenionych polskich filmów - nie tylko u nas zresztą. Został on nagrodzony Złotymi Lwami w Gdyni, zgarnął główną nagrodę na festiwalu w Warszawie, ale też przyciągnął mnóstwo widzów do kin w całej Europie (ok. 718 tys. widzów), czym przebił nawet męczony przy każdej okazji "Katyń" Andrzeja Wajdy (ok. 200 tys. oglądających) i produkcje stawiane już na półce z klasyką, takie jak Quo Vadis Jerzego Kawalerowicza (ok. 115 tys. widzów)*.

To całkiem prosta historia, zderzenie światów dwóch kobiet. Pierwsza jest młoda i trochę zagubiona, tuż przed złożeniem ślubów zakonnych, druga cyniczna, po przejściach, z przeszłością trudną do udźwignięcia. Wspólnie szukają informacji na temat tego, jak zginęli rodzice Idy.


Film został w całości nakręcony bez kolorów. Nie jest to wcale zabieg nietypowy, właściwie ciągle powstają nowe obrazy w czerni i bieli. W tym samym roku do kin trafiła choćby "Papusza", dwa lata wcześniej do Oskara nominowany był "Artysta", a w roku 2007 Haneke zaprezentował światu "Białą wstążkę". Wszystkie te historie łączy właściwie tylko jedno: gatunkowo można je przyporządkować do dramatu. Czy szarzyzna to narzędzie mające skupić uwagę widza na problemach głównych bohaterów, taka forma artystycznego wyrazu, a może sposób na wstępną selekcję widzów?

Czy to nie zabieg trochę ryzykowny w czasach, kiedy nawet o Powstaniu Warszawskim trzeba opowiadać przy pomocy grafiki komputerowej i efektów specjalnych ("Miasto 44")? Już sama fabuła dramatu jest wyzwaniem dla widza, którego zasypuje się komediami i programami rozrywkowymi, a tu jeszcze straszy się go dołującą czernią i bielą, której już prawie nikt nie chce widzieć na ekranie. 

A może w tej szarzyźnie uważniej słucha się jazzu?

Albo poważniej brzmi pytanie: "A co jeśli tam pojedziesz i się okaże, że nie ma Boga?"?

I łatwiej jest widzem wstrząsnąć? 

Wskazać mu palcem, na co powinien zwrócić uwagę?

A może z kolorem jest tak, jak powiedział Eisenstein: "Muzyka w filmie jest dobra kiedy jest konieczna. Kolor też - jest dobry kiedy jest konieczny"**?


"Ida" to idealny materiał na czarno-biały film. Historia na braku kolorów wcale nie straciła, może nawet zyskała. Wydaje się on nawet pasować do spokojnej atmosfery, jaka w filmie panuje mimo poruszanych tematów zbrodni dokonywanych przez Polaków na Żydach czy tego, jak ci drudzy brali udział w szerzeniu stalinowskiego terroru. To opowieść o tym, że każdy może się pogubić... albo że dla każdego żyć znaczy coś innego i wchodzenie w czyjeś buty nie zawsze jest dobrym pomysłem? Trudno powiedzieć, bo chyba każdy może dopisać sobie do niej własny morał.

* Dane pochodzą z tekstu: "Dlaczego polskim filmom tak trudno się przebić?".
** Cytat za zenoshrdlu.

17 komentarzy:

  1. Jeszcze nie oglądałam tego filmu ale po przeczytaniu twojego posta uważam że powinnam to zmienić :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie INNA
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarno- biały film to jak mowilas tutaj ryzykowny zabieg. Moze faktycznie 'lepiej slucha sie jazzu'. Klimat nadaje chyba swietny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Złotymi Lwami, nie Lwem. Lew jest w Wenecji, a u nas w Polsce #nabogato, więc lwów jak mrówków. :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja to niby wiem, ale tak mi to straaaasznie nie pasuje, bo najchętniej te lwy zarezerwowałabym dla liczby mnogiej :< ;)

      Usuń
    2. Dla mnie też jest to nie lada idiotyzmem, zwłaszcza, że po ziemi pełza i kopytkuje masa innych zwierząt... -_-

      Złotego Tygrysa mogli se zrobić na przykład.

      Usuń
    3. Tak to jest zostawiać coś do zrobienia innym. Chyba musimy sami się za to zabrać i stworzyć Złotą, hm, Małpkę? ;)

      Usuń
    4. Małpka byłaby git, ale lepszy byłby Złoty Koliber. A Pantofelek to w ogóle! Mniej złota by poszło, toteż Bahamy mielibyśmy dłuższe. :-D

      Usuń
    5. No i to jest argument, który totalnie przemawia do mojego wewnętrznego lenia... poezja :D Jeszcze musi starczyć na zapas soku pomarańczowego i książek ^^

      Usuń
  4. Według mnie czarno-białe filmy mają magię. Poza tym realizm w nich zawarty dogłębnie do mnie trafia. Nic mnie nie rozprasza, skupiam się tylko na historii, a nie na kostiumach. Co do samego filmu to mam go w planach. Na szczęście tych bliższych :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oglądałam ten film i muszę powiedzieć, że teraz nie wyobrażam sobie inaczej tej produkcji, niżeli w czerni i bieli. Zabieg ten nadaje klimat i moim zdaniem - skupia uwagę widza na tym, co rozgrywa się na ekranie. A dzieje się dużo, choć kończy się dość zaskakująco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że tak właśnie się skończy, bo inaczej byłoby to trochę zbyt oczywiste - tak jakby tylko jeden typ życia każdemu miał odpowiadać ;)

      Usuń
  6. Oglądałam niedawno ten film i powiem szczerze,że czegoś mi w nim zabrakło. To film z tych, w których to co niewypowiedziane jest ważniejsze. A podsumowałabym go jednym zdaniem z filmu, kiedy Ida pyta ciotkę: A kim ty właściwie jesteś?

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam na "Idzie" w kinie w ubiegłym roku. Film bardzo ciekawy, nieco nietypowy, ale myślę, że warto go obejrzeć. A czarno - biała produkcja w tym przypadku okazała się strzałem w dziesiątkę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Statystowałam w tym filmie, zresztą jak połowa mieszkańców mojej miejscowości, ale do tej pory go nie widziałam, ciągle coś mi staje na drodze. Co zaś się tyczy produkcji czarno-białych, to uważam, że lepszych nie ma, właśnie to niedopowiedzenie, mocne akcenty, pozwalają na uruchomienie wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, fajna sprawa, nie byłaś ciekawa efektów? ;>

      Usuń
    2. Byłam, ale wiesz jak to jest, planowałam pójść na premierę, ale z baraku czasu nie poszłam, ciągle coś mi wypadało i tak zostało.

      Usuń
  9. Byłam na tym filmie razem z siostrą i wyszłyśmy zaintrygowane. Świetna gra aktorska. Samo oglądanie bez kolorów przenosi nas w inny wymiar. Gorąco polecam.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń