wtorek, 29 lipca 2014

Czy w popkulturze jest miejsce dla sztuki?

Popkultura może w sobie zmieścić wszystko, łącznie z filmami biograficznymi o najsłynniejszych malarzach czy dramatami próbującymi opowiadać o tym, co się z człowiekiem dzieje, gdy tworzy dzieła sztuki. Czasami sztuka pojawia się jako bohater epizodyczny w filmach zupełnie z nią niezwiązanych i chyba właśnie tam najlepiej opowiada o tym, jaki mamy do niej stosunek ("my", to znaczy ci, którzy edukację w temacie kończą na etapie szkoły średniej, a i to dużo powiedziane).


W Nietykalnych (2011) sztuka ma podkreślać różnice pomiędzy dwoma światami, w których żyją główni bohaterowie. Młody, zbuntowany chłopak z biednej dzielnicy patrzy na obraz i już samą miną mówi: "Dwa miliony? Poważnie? Żarty sobie ze mnie robicie?". Dla przeciętnego obserwatora to coś na ścianie to kilka chaotycznych pociągnięć pędzlem, nawet dziecko mogłoby przecież zrobić coś lepszego, a jednak niektórzy widzą tam emocje. Halo, czy to jakaś zmowa? - Widz pyta w ślad za Drissem.


Galerie sztuki i muzea kojarzą się z jednej strony z najnudniejszymi częściami szkolnych wycieczek (Serio? Czy ktoś prowadzi jakąś masową akcję przeciwko kulturze?), a z drugiej z klasą i inteligencją. Nic dziwnego, że właśnie tam Blair z Plotkary (2007) poznała swojego księcia. 


A jak patrzymy na malarzy? Bycie artystą uważamy chyba za jedną z dozwolonych form szaleństwa. Dlatego taki Kusy w Ranczu (2006) po prostu musi być człowiekiem nie zawsze radzącym sobie z emocjami, trochę nieporadnym, zaglądającym w kieliszek, którego dopiero odpowiednia kobieta stawia do pionu. 


To że nie zawsze sztukę rozumiemy i czasami mamy problemy z przetrawieniem tego, że ktoś chce za nią tyle płacić, nie znaczy jeszcze, że każdy z nas nie potrafiłby wymienić tytułów kilku dzieł, których po prostu wstyd nie znać. One też znalazły miejsce dla siebie w popkulturze, chociaż nie zawsze na poważnie. Pojawiły się na przykład w filmie Vinci (2004), gdzie próbowano ukraść Damę z gronostajem, albo w tytule Uśmiechu Mona Lisy (2003), w którym nauczycielka próbuje zmusić innych do patrzenia na obraz i myślenia o czymś więcej niż: "Raaany, ktoś za to zapłacił dwa miliony?!".

To tylko pięć przykładów, ale już one pokazują, jak patrzymy na sztukę: z pobłażaniem ("Takie bazgroły? Nawet ja zrobiłbym coś lepszego!") i jednocześnie z pokorą (Bo może jest w tym coś, co nie każdy jest w stanie zrozumieć?).

7 komentarzy:

  1. W "Vincim" fabuła kręci się wokół Damy z łasiczką, nie wokół Mony. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, racja, mój błąd. To chyba znak, że zbyt dawno tego nie oglądałam ;))

      Usuń
  2. Wydaje mi się, że szkoła do sztuki troszkę zniechęca. A co do "Nietykalnych" to niesamowicie rozbawił mnie ten moment :) cudowny film.

    OdpowiedzUsuń
  3. Powszechna opinia o sztuce jest taka, że to takie wszystko i nic, czyli właśnie niby każdy może stworzyć dzieło należące do sztuki współczesnej, ale jednak, tylko niektórzy są uważani za artystów. Moje zdanie jest takie, że dzięki popkulturze sztuka przedostaje się do świadomości szerokiego grona odbiorców, ale i tak tylko nieliczni będą posiadali kompetencje pozwalające ją docenić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach jakie to miłe uczucie znać wszystkie filmy i seriale o których napisałaś. :D
    A co do sztuki.. to zależy jaki mam dzień. Czasami widzę w tym sens, a czasami wcale. Nie wiem czy tylko ja tak mam czy nie, ale właściwie mi takie podejście odpowiada. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja edukacja związana ze sztuką skończyła się po pierwszej klasie liceum. Wyglądało to tak, że odbywały się jałowe dyskusje na temat różnych dziedzin sztuki, prezentacje w PowerPoincie, a potem przedmiot się skończył (na szczęście !!), bo siedzenie i słuchanie tych dyskusji, to jednak nieciekawe zajęcie. Tak na marginesie: nikt nie kazał mi tworzyć arcydzieł XXI wieku, a to ogromny plus tego przedmiotu. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Uśmiech Mony Lisy" - dobry film (tak na marginesie;)
    Bardzo ciekawy tekst. Sztuka w popkulturze to temat, któremu warto przyjrzeć się bliżej. Chciałam pomyśleć o innych filmach, poruszających to zagadnienie, ale chwilowo przychodzi mi do głowy tylko "Poszukiwany, poszukiwana";)

    OdpowiedzUsuń