czwartek, 17 lipca 2014

Chciałabym napisać, że Coco była feministką we właściwym tego słowa znaczeniu, to znaczy była silna, niezależna, umiała walczyć o swoje. Problem tylko w tym, że teraz nazwać kobietę feministką to jakby uderzyć ją w twarz. Opisując Chanel mówimy więc o stylu, klasie, elegancji, zapominając że nie tylko wyznaczała ona trendy w modzie, ale też udowadniała, że każdy może odnieść sukces - bez względu na płeć czy pochodzenie. 

Przede wszystkim kojarzymy ją jednak z tym, co zrobiła dla swojej płci wymęczonej noszeniem niewygodnych strojów. To dzięki niej dzisiaj już wiemy, że mniej znaczy więcej, a minispódniczka nie powinna zaśmiecać naszej szafy (no dobra, akurat o tym czasem zapominamy :)).  Trochę na temat niej samej i jej życiowej filozofii możemy przeczytać w "Księdze stylu Coco Chanel", połączeniu poradnika z biografią i pamiętnikiem (złożonym z anegdotek na temat chalenowskiej obsesji autorki, Karen Karbo).


Na pierwszy rzut oka "Księga stylu..." to książka napisana na tej zasadzie co "Lekcje Madame Chic" i właśnie to przekonało mnie do tego, że warto się jej przyjrzeć. Tym, którzy zastanawiają się, którą wybrać, zdecydowanie bardziej polecam tę drugą.

Poszczególne rozdziały opowiadają o tym, z czym zmagały się kobiety na początku XX wieku i co zaprząta naszą głowę teraz: jak zarządzać swoim czasem, żeby na wszystko go wystarczyło (tysiące napisanych książek, jeszcze więcej artykułów, a my dalej nie wiemy...), co to właściwie znaczy być kobiecą, jak sobie poradzić z uczuciami (czyli słynne work-life balance) albo dlaczego warto żyć na własnych warunkach, chociaż to czasami trudne.


Zdjęcie z filmu "Coco Chanel" (oryginalny tytuł znacznie lepszy - "Coco przed Chanel"), które chyba najlepiej pokazuje to, z czym powinna kojarzyć się Coco: elegancko ubraną kobietą wiecznie skupioną na swojej pracy (źródło).

Szkoda mi trochę tej książki, bo mogło być rewelacyjne, a wyszło co najwyżej dobrze. Bardzo na plus jest to, że w "Księdze stylu..." znalazło się mnóstwo powiedzeń, które warto zapamiętać, jak na przykład słowa: "Styl oznacza świadomość tego, kim się jest i co ma się do powiedzenia" (Gore Vidal) i sporo mniej czy bardziej oczywistych rad związanych nie tylko z wyglądem, ale też stylem życia. Co na minus? Obsesja autorki na temat Coco (nie wierzę, że można spędzać aż tyle czasu w internecie szukając jakiejś garsonki!) i czasami punktowanie czegoś na siłę - robienie wszelkiego rodzaju list to zawsze dobry pomysł, ale wrzucanie do nich wskazówek w stylu "zmień tożsamość osób, które cię upokorzyły" (o, albo ta: "kup konia"... no tak, jestem pewna, że dokładnie tego wam brakuje!) to słaba zagrywka, która miała na celu chyba tylko wciśnięcie gdzieś historii z życia Chanel, bo "może nikt się nie zorientuje". 

Jeśli mam coś polecić, niech to będą "Lekcje Madame Chic". "Księgę stylu..." przeczytać można - i nawet wyjść z tego cało - tylko nie jestem pewna, jak dużo się z niej wyniesie. To całkiem niezła propozycja dla tych, którzy szukają czegoś do poczytania na plaży i zapomnienia za dwa tygodnie (no i pozycja obowiązkowa dla tych z was, które siedzą całymi dniami na allegro i szukają żakietu w stylu chanel-chanel :)).

12 komentarzy:

  1. Jestem zainteresowana oby dwoma książkami, więc pewnie niedługo po nie sięgnę. Szczególnie, że, jak piszesz, znajdę tam ciekawe cytaty :)
    Poza tym świetny blog, będę zaglądać częściej!
    Pozdrawiam.

    » minsjel.blogspot.com «

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Coco. Jej projekty są wspaniałe a ona sama zrewolucjonizowała mode.
    Teraz czekam aż na internecie pojawi się film o jednym z moich ulubionych projektantów Yves Saint Laurent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybierałam się na ten film do kina, ale jednak postawiłam na "Milion sposobów jak zginąć na Zachodzie" i nie żałuję, ale też chciałabym go kiedyś obejrzeć :)

      Usuń
  3. A mi się podobała. Może nie tyle te rady, ale właśnie bardziej biograficzne elementy o Coco Chanel. Nigdy nie interesowała mnie ta postać, a dzięki tej pozycji zaczęła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ogólnie te fragmenty o Coco są niezłe, ale denerwowały mnie czasami komentarze autorki (w stylu: "Chciałabym nią potrząsnąć! Coco, co ty robisz?"). Momentami myślałam o tym, że mogłaby je sobie darować... :)

      Usuń
  4. Niestety książka nie dla mnie - Coco zupełnie do mnie nie przemawia.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Lekcje..." już czytałam i nawet mi się podobały :) Na tą pozycję też mam ochotę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja polonistka z dumą przytaknęłaby, że jest feministką, więc chyba są pewne osoby, które na słowo "feministka" reagują pozytywnie. :) Książka nie dla mnie i tu chyba nikogo nie zdziwię, że Coco Chanel mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  7. Przyznam, że kadr z filmu zainteresował mnie bardziej niż książka. Do tej pory oglądałam tylko "Chanel i Strawiński", więc chętnie zobaczę film o samej Chanel. ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam to zdjęcie, ale akurat film jest taki sobie - można obejrzeć, ale szału nie robi :)

      Usuń
  8. Już od jakiegoś czasu jestem zainteresowana tą książką i na nią poluję, może wreszcie nadaży się okazja, bym ją przeczytała :)

    OdpowiedzUsuń