wtorek, 22 lipca 2014

(źródło zdjęcia)

Była już mowa o wybieraniu się na nocny maraton, dzisiaj coś o filmach. Przyjrzymy się kilku kluczom na podstawie których są wybierane i zerkniemy na przykładowe zestawienia

Fanowskie (tematyczne). Kiedyś to były maratony z Władcą Pierścieni, potem można było się natknąć na filmy w stylu Igrzysk Śmierci, a ostatnio widziałam propozycję wszystkich części Step up w jednym. Podziwiam ludzi, którzy są w stanie wytrzymać całą noc na produkcjach, z których każda kolejna przypomina poprzednią (chociaż może po prostu jeszcze nie znalazłam "swojej" serii, bo z oglądaniem sezonu serialu bez przerwy nie mam żadnych problemów :)).


Igrzyska śmierci
Niezgodna
Dawca Pamięci

Najwyraźniej ktoś inteligentny zwietrzył interes nie tylko w robieniu filmów
przypominających te, które odniosły spory sukces, ale też organizowaniu nocy kinowych
ze wszystkimi częściami serii (i ewentualnie podobnymi tytułami) z okazji premiery nowej.

Gatunkowe. Tutaj trzeba uważać, bo nie każdy gatunek nadaje się do tego, żeby spędzić z nim całą noc. Raczej odpuściłabym sobie dramaty i filmy psychologiczne, bo one potrafią wymęczyć (w takim pozytywnym, zmuszającym do myślenia sensie, no ale...) już po dwóch godzinach. Najbezpieczniejsze opcje to chyba komedie (bo najbardziej uniwersalne) i filmy akcji (bo ciężko na nich zasnąć - pod warunkiem że są dobre oczywiście).


Brick Mansions
Ocalony
Wyścig
Jack Strong

Pomysł na maraton z Multikina. Całkiem niezły dobór filmów, chociaż wstawiłabym 
Brick Mansions raczej pomiędzy Ocalonego i Wyścig (tak na rozluźnienie). Ta mieszanka
to jeden z niewielu maratonów, na których nawet przez minutę nie chciało mi się spać.

"Każdy po jednym". Taki maraton marzy mi się od jakiegoś czasu: paczka znajomych, każdy przynosi swój ulubiony film (najlepiej żeby reszta go nie widziała). Po pierwsze możemy mieć nadzieję, że skoro lubianej przez nas osobie dana produkcja aż tak się podobała, będzie co najmniej dobra, a po drugie to dobry sposób na poznanie gustu ludzi, z którymi się kumplujemy (i ewentualnie przekonanie się kogo nie warto pytać o to, na co iść do kina :)).

5 filmów, które... chcielibyśmy zobaczyć, ale jak już mamy się za nie zabrać to nie mamy siły/nastroju (zwykle ten problem pojawia się przy kinie ambitniejszym niż komedia, która ostatnio leciała w telewizji); miały swoją premierę w tym roku; były nominowane do Oskara, ale go nie dostały (bo niby czemu oglądać tylko te nagrodzone?); mają jakiś kolor w tytule..., czyli cokolwiek przyjdzie nam do głowy. To taki klucz, który chyba najbardziej można dopasować pod siebie (5 filmów, które chcę obejrzeć - i już :)).


Kiler
Vabank
Vinci
Ile waży koń trojański
Ambassada

5 filmów wyreżyserowanych przez Machulskiego to coś, co zafundowałabym każdemu
kto twierdzi, że polskie kino nie ma się czym pochwalić w temacie komedii - może
nie wszystkie powalają na kolana, ale znać jak najbardziej warto.

Serialowe. Cały sezon ulubionego serialu to dobry pomysł i na samotny wieczór i seans ze znajomymi, którzy mają podobny gust. Możemy tylko żałować, że jeszcze (miejmy nadzieję) nie można zafundować sobie czegoś takiego w kinie.


Przyjaciele
Suits
Teoria wielkiego podrywu
Duma i uprzedzenie

Nie każdy serial, nawet jeśli bardzo go lubimy, nadaje się do oglądania ciągiem, 
ale zdecydowana większość będzie dobrym wyborem, więc korzystam z okazji 
i jeszcze raz podrzucam tytuły tych, za którymi sama przepadam (każdy z trochę innej bajki) :)

Pomijając to wszystko co wyżej, najważniejsza jest chyba jedna zasada: filmy, jakiekolwiek by one nie były, powinno się wybrać wcześniej (bo możemy spędzić połowę nocy na szukaniu czegoś, co będzie pasowało wszystkim).

7 komentarzy:

  1. uwilebiam maratony Multikina. ale zawsze najpierw przeglądam repertuar. Nie wszystko nadaje się do oglądania całą noc..

    OdpowiedzUsuń
  2. Serialowe <3
    Nigdy nie byłam na maratonie, bo albo nie mam, jak z niego wrócić, albo z kim iść, albo repertuar wybija mi ten pomysł z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie byłam na maratonie filmowym, ale np. :Władcę Pierścieni" mogłabym połknąć w całości :) tam samo "Przyjaciół" i "Big Bang..."

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie najbardziej odpowiadałby "Fanowski" i "Każdy po jednym", ale "Serialowy" też by się przydał, bo mam kilka seriali do nadrobienia :D.
    W Multikinie na maratonie nigdy nie byłam, bo w moim mieście nie ma kina, ale myślę, że jak wyjadę na studia to sobie raz zafunduję (oczywiście zależy, co będą grać, bo kilkakrotnie przeglądałam repertuar maratonu i żaden jako całość mnie nie zainteresował).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na ogół oglądam w ten sposób seriale, ale sama, wśród znajomych brak chętnych/śmiałków. ;) Raz na urodzinach przyjaciółki wzięłam udział w maratonie typu "każdy po jednym" (chociaż osób było mimo wszystko więcej niż filmów), wynudziłam się okropnie, żaden film (oprócz mojego, rzecz jasna) mi się nie podobał. No i obawiam się, że pozostałym z kolei mój film nie przypadł do gustu. ;) Tak naprawdę najfajniejszym partnerem do całonocnych maratonów jest tata, bo nigdy nie narzeka (najwyżej zaśnie), oglądamy bajki Disneya i zawsze jestem usatysfakcjonowana. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię tą wersję "Dumy i uprzedzenia" ale nie jestem pewna czy wytrzymałabym na maratonie złożonym z wszystkich odcinków;) Chyba zastąpiłabym "Dumę..." "Jane Eyre";)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak dla mnie, najlepszym rozwiązaniem byłyby chyba uniwersalne komedie albo seriale (cały wieczór z "Glee" to byłoby coś).

    OdpowiedzUsuń