czwartek, 31 lipca 2014


"Niejasna sytuacja na kontynencie" - Krzysztof Środa

Dwie myśli sprzed lektury. Pierwsza dotyczy poprzedniej książki tego samego autora - myślę, że było o niej całkiem głośno. Napisałam "myślę", bo rozmowa z B. w księgarni uświadomiła mi boleśnie, że jeśli chodzi o literaturę faktu to nawet nazwiska, które ja uznałabym za kultowe, są bardzo często kompletnie nieznane. Dlatego tym razem zakładam, że większość nawet nie słyszała o "Podróżach do Armenii i innych krajów...", ale to właśnie one (a raczej wyrzuty sumienia, że wciąż ich nie przeczytałam) skłoniły mnie do sięgnięcia po "Niejasną sytuację na kontynencie".

Powód był jeszcze jeden i wiązał się z tytułem. Pomyślałam (niesłusznie), że Krzysztof Środa zabrał się za opisanie aktualnych problemów Europy, co zresztą z naszego punktu widzenia jest równie ważne, jak i trudne do ogarnięcia. Na to zdaje się musimy jeszcze poczekać, tymczasem dostajemy to, o czym mówi podtytuł: prywatny przewodnik po różnych stronach świata.

Druga uwaga odnosi się do okładki. Mam wyrzuty sumienia zawsze kiedy wspominam o wyglądzie książki zamiast skupić się na treści, bo to jakby dostać prezent, rzucić go w kąt, a potem usiąść wygodnie i zachwycać się opakowaniem. W tym przypadku jednak opakowanie jest nietypowe i właśnie dlatego warto zwrócić na nie uwagę. Rzadko kiedy wydawcy decydują się eksperymentować z okładkami, zwykle dostajemy ładne widoki albo zdjęcia ludzi - to taki ogólnie przyjęty standard. Współczesne wzornictwo najczęściej nie ma wstępu do świata literatury, a tutaj taki mały wyjątek. Obydwie książki pana Środy są utrzymane w podobnym tonie, mają świetnie dobraną kolorystykę i łączą w całość bardzo różne elementy. Spójrzmy jeszcze raz.

 
Źródło: czarne.com.pl; wykonanie: Maciej Konopka.

Zresztą pod względem treści "Niejasna sytuacja na kontynencie" to też taki trochę kolaż. Autor postanowił zgromadzić w jednym tekście opisy przeróżnych wypraw - od Egiptu czy Tunezji po niewielkie miejscowości na terenie Polski. Chociaż językowo wyszło całkiem składnie, trudno tę treść zebrać w całość, znaleźć w niej element wspólny różnym fragmentom. To taki pamiętnik podróżnika, który momentami jest turystą (spytajcie dowolną osobę, która tworzy literaturę faktu, czym różnią się te dwa słowa, a dostaniecie półgodzinny wykład ;)), do którego wrzucono absolutnie wszystko - od rad związanych z załatwianiem odpowiednich pieczątek przed wyjazdem na wschód po informacje o wędrówkach ryb albo ciekawostki na temat tego, kiedy w Egipcie zaczyna się lato. 

Pomijając jednak treść, warto skupić się na wspomnianym już języku. Do tej pory nie wiem co to znaczy, że ktoś dobrze pisze. Wieki temu, kiedy męczyło mnie pojęcie "lekkiego pióra" ("Co to niby znaczy, że ktoś ma talent? Można to jakoś zmierzyć?"), postanowiłam pobawić się w naukowca. Otworzyłam kilka książek - jakąś klasykę głównie i chyba Dana Browna - i przeglądałam je szukając śladów talentu. Może to jakieś konkretne słowa albo zwroty? Niestety niczego nie znalazłam, a jednak nadal wydaje mi się, że niektórzy ludzie niesamowicie dobierają słowa do całkiem zwyczajnych treści - dokładnie to zrobił Krzysztof Środa w prologu. Tę część książki czyta się zdecydowanie najlepiej, jest w niej coś co sprawia, że zwykłe powroty ze szkoły stają się wędrówkami. 

Nie mam pojęcia, czy polecać tę książkę. Może denerwować pod względem braku konkretnej treści, a jednocześnie przyciągać formą. Trzeba więc chyba odpowiedzieć sobie na pytanie: co jest ważniejsze?

6 komentarzy:

  1. Nie jestem pewna czy ta książka by mi się spodobała, więc tym razem sobie chyba jednak odpuszczę.

    im-bookworm.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie chyba jednak ważniejsza jest treść ;d Więc chyba nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nazwisko autora znam, choć nie miałam okazji czytać nic jego autorstwa. Z pewnością to nadrobie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Do mnie przemawiają takie kolaże, np. omówienie kilku postaci w jednej książce - siłą rzeczy jest po łebkach. Unikam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy książka mi się spodoba - również ze względu na formę. Ale te okładki...dobrze, że zwróciłaś na nie uwagę. Nietypowe, przyciągające wzrok, wyróżniające się.

    OdpowiedzUsuń