sobota, 12 lipca 2014

Jeszcze kilka lat temu chodziłam do kina tylko na te filmy, które z jakiś powodów miały być tymi najważniejszymi w roku (bo wszyscy o nich piszą albo po prostu takie przeczucie i już). Ostatnio zmieniłam tę zasadę i obejrzałam na dużym ekranie sześć komedii, z których trzy były całkiem niezłe, jedna znośna, a dwie słabe, ale na żadnym z tych filmów sala nie była pusta. Sporo osób decyduje się wydać pieniądze na takie produkcje, chociaż jednocześnie w telewizji leci kilka podobnych, efekty wizualne/dźwiękowe wcale nie będą bardziej oddziaływać na wyobraźnię, a w repertuarze są inne tytuły, które może nawet zostałyby w pamięci na dłużej - dlaczego?

Powód może być całkiem prosty: kino to pomysł jak każdy inny na wspólny wieczór ze znajomymi, a komedia najłatwiej trafia we wszystkie gusta (szukanie kompromisów bywa ciężkie). Poza tym są wakacje, a wtedy jeszcze mniej nam się chce wysilać niż zwykle. Jeśli wy też planujecie obejrzeć komedię, mam dla was krótki przegląd tych najnowszych (i tych trochę mniej).

(źródło)

Milion sposobów, jak zginąć na Zachodzie - tak na pierwszy rzut oka zabierając się za ten tytuł powinno się lubić dwie rzeczy: filmy Tarantino (bo u niego też śmierć jest sprowadzana do granic absurdu) i westerny (bo to komedia z Dzikim Zachodem w tle), ale ja na przykład na westerny mam uczulenie od czasów podstawówki, kiedy w niedzielne popołudnia w telewizji nie można było trafić na nic innego, a na "Milionie sposobów..." śmiałam się jak na mało którym filmie. Fakt, niektóre sceny są poniżej dna, ale generalnie to naprawdę dobra komedia. 


Inna kobieta - trudno byłoby natrafić na bardziej schematyczny film: żona, która każdym zdaniem dosłownie wysysa romantyzm ze związku i dwie kochanki, z których jedna jest kobietą sukcesu, a druga tępą laleczką barbie. Wszystkie trzy spotykają się, żeby obmyślić plan zemsty i posłać do diabła tego faceta, dla którego każda z nich miała być tą jedyną. Chyba każdy może już mniej więcej wyobrazić sobie przebieg fabuły i zakończenie - zaskoczenia nie będzie. To taki film na noc filmową tylko dla kobiet, facetów nie ma sensu nim katować. 


Wypisz, wymaluj... miłość - pomysł na film był rewelacyjny: zadać widzowi pytanie o to, co jest ważniejsze, słowo czy obraz? Co ma większy wpływ na odbiorcę, co może zmieniać świat? Oprawa trochę zepsuła klimat i w efekcie dostaliśmy komedię romantyczną, która w pewnym momencie robi się najzwyczajniej w świecie nudnawa, ale momentami jest nieźle. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś ktoś ugryzie ten sam temat, ale w trochę inny sposób. 


Ten niezręczny moment - film o stwarzaniu sobie sztucznych problemów (a podobno to kobiety widzą problemy tam gdzie ich nie ma). Najlepiej oglądać go robiąc jednocześnie coś innego, żeby nie mieć poczucia zmarnowanego czasu, albo zostawić sobie ten tytuł na super bezproduktywny dzień. 


Sąsiedzi - ...czyli Zac Efron po raz drugi? Film najsłabszy z całego zestawienia, zdecydowanie. Jeśli wcześniej widziało się zwiastun to można mieć wrażenie, że cała reszta to tylko wypełniacze czasu wstawione tylko dlatego, że widz nie zapłaciłby za trzyminutowy seans. 

Szósty tytuł to "Zacznijmy od nowa", poczytać o nim możecie tutaj.

21 komentarzy:

  1. Ja w kinie to byłam wieki temu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie! W przypadku "Sąsiadów" zwiastun to kwintesencja filmu. Wszystko co najlepsze jest w nim pokazane. Na "Milionie sposobów jak zginąć na Zachodzie" również świetnie się bawiłam :) Muzyka, piękne zdjęcia i taki totalny luz i swoboda :) Było fajnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzadko chodzę do kina na komedie, bo nie przepadam za amerykańskim poczuciem humoru, których wyznacznikami są niektórzy aktorzy, m.in. Hill, Sandler itp.
    Ale widziałam ,,Inną kobietę" i wyszłam z kina baaaardzo zadowolona. Schematy mi nie przeszkadzały (i w ogóle mi nie przeszkadzają, uwielbiam komedie romantyczne ze szczęśliwymi zakończeniami), tu także drażniły mnie tylko nieśmieszne sceny, no ale dało się przeboleć. ;) Lubię Diaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za tym poczuciem humoru, często amerykańskie komedie to dla mnie zagadka - nie tyle że mnie nie śmieszą, co raczej kompletnie nie rozumiem, co w nich w ogóle może śmieszyć. Na szczęście zdarzają się wyjątki :)
      A co do Innej kobiety to przesadzili zwłaszcza z końcówką, ale ogólnie jest nieźle.

      Usuń
    2. Pamiętam, że podobała mi się scena z szybą (przy końcu). O mało zawału nie dostalam. ;D

      Usuń
  4. Jeśli chodzi o zwiastuny, to ostatnio przejechałem się trochę na "Grand Budapest Hotel". W zwiastunie były najlepsze sceny, które zobaczyłem później w filmie, a reszta zaledwie dobra.
    Widziałem też TNM i ktoś za dużo cukru dosypał na końcu. Co do chodzenia na lekkie filmy, wydaje mi się, że te "cięższe" dla wielu wydają się po prostu nudne. A takie komedie, to fajna sprawa i często na nich schodzą się drogi chłopaka i dziewczyny. Na romans jedna osoba nie chce, na film akcji druga, horror nie zawsze odpowiada, a komedia zadowala wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, komedie to taka fajna opcja "po środku". Zawsze współczuję facetom, którzy idą na romans jak na ścięcie i dziewczynom, które przychodzą z chłopakiem na noc kinową z filmami akcji tylko do towarzystwa - żadna frajda ani dla jednej ani dla drugiej strony :)

      Usuń
  5. Ja nie chodzę do kina na komedie, bo - jak zauważyłaś - jest ich od groma w TV. Jak już mam wydać kasę na kino, to tylko na coś ambitnego, co warto zobaczyć na "dużym ekranie" :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Wypisz, wymaluj miłość" bardzo mi się spodobał i nie wydawał mi się nudny (jestem mało krytyczny, więc to może przez to). A ostatniego filmu nie obejrzałem, ale trailer pokazał mi, że demolowanie sobie mieszkań to nie jest to, co chcę oglądać, więc nawet nie pomyślałem, żeby obejrzeć, bo to było bardzo idiotyczne.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnia komedia, na której byłam to "Wielkie wesele", bo akurat byłam w mieście z kimś, a gdy ten ktoś był zajęty, nie miałam ze sobą co robić, a to był jedyny film, który choć trochę mnie zainteresował. Generalnie rzadko chodzę do kina na typowe komedie, chociaż zdarza mi się.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie pamiętam, kiedy bylam ostatnio w kinie :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam "Milion sposobów..." i pomimo, że żarty rzeczywiście sięgają poniżej dna, to dawno się tak nie śmiałam na filmie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałam się wybrać w tym tygodniu na "Milion sposób, jak zginąć na Zachodzie", ale zauważyłam, że już grać nie będą... A szkoda, bo choć nie lubię westernów (również mam uczulenie od czasów podstawówki, gdyż co niedzielę trafiało się tylko na takie filmy w tv) to zwiastun mnie bardzo zaciekawił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zwiastun cię zainteresował to nie mam wątpliwości, że sam film też ci się spodoba, koniecznie obejrzyj go kiedyś (jeśli nie na dużym ekranie to na dvd) ;)

      Usuń
  11. Ja w zasadzie nie oglądam komedii. Nigdy. Nużą mnie po prostu. Możliwe, że przez całe życie nie trafiłam na żadną dobrą (poza polskimi - fakt, te lubię), albo jestem zwyczajnie za sztywna. Może w wakacje zrobie sobie przymusową rundkę po najbardziej znanych i lubianych filmach "do posikania" i się przekonam...

    OdpowiedzUsuń
  12. Milion sposobów jak zginąć na zachodzie chciałam obejrzeć od momentu, kiedy zobaczyłam zwiastun. Tarantino i jego absurdy to coś, co przełknę. Do kina się nie wybrałam, bo szkoda mi było pieniędzy na coś, o czym pewnie zapomnę następnego dnia. Inna kobieta jak wszystkie komedię z Cameron Diaz była śmieszna, ale tak jak piszesz, bardzo schematyczna. O pozostałych filmach nawet nie słyszałam, chociaż pewnie młodsze dziewczyny będą prze-szczęśliwe, że Zack Efron w nich gra. A Zacznijmy od nowa przegapiłam sobie w kinie i się nie wybrałam, teraz pozostaje tylko czekać aż pojawi się na VOD :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda mi pieniędzy na chodzenie do kina na tego typu filmy... Na komedii romantycznej byłam chyba tylko raz (właśnie w wyniku kompromisu pomiędzy znajomymi) i mi się nie podobało;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oglądałam "Inną kobietę"
    bardzo fajny film :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Widziałam "Milion sposobów..." i śmiałam się jak głupia:D to typ humoru, który nie każdemu będzie odpowiadać, ale u mnie trafiło na taki dzień, że wyluzowałam się po nim totalnie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do kina chodzę na lekkie filmy ponieważ te "ambitniejsze" ( nie odbierajcie tego słowa negatywnie) czytam. Lubię spędzić noc z książką i przenieść się do tego świata. Komedie z C.D. uwielbiam i są szybkim sprawdzonym poprawiaczem nastroju ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. rzadko chodze do kina, nie bardzo mam z kim i szkoda mi kasy, jesli mam być szczera :P

    OdpowiedzUsuń