środa, 30 lipca 2014

Jak postawić na "tu i teraz"?

(źródło zdjęcia)

"Gdziekolwiek jesteś, bądź" - Jon Kabat-Zinn

Uwielbiam słowa Jima Rohna: "Najlepsza definicja koncentracji, jaką słyszałem to: gdziekolwiek jesteś - bądź tam!" i chyba dlatego tak bardzo spodobał mi się tytuł książki Gdziekolwiek jesteś, bądź. To takie proste i jednocześnie tak łatwo o tym zapomnieć, że życie to ta chwila dla siebie poświęcana na bieganie albo tocząca się teraz rozmowa, a nie kredyt, niezdany egzamin i inne rzeczy, które siedzą nam na głowie. Mamy cele, marzenia i super, tak chyba być powinno, ale czasem ciężko jest poukładać sobie wszystko tak, żeby znaleźć czas i na planowanie i życie tym życiem, które toczy się teraz. O czym przypomina Jon Kabat-Zinn?

Nie, wcale nie musisz "jeszcze czegoś załatwić"

To takie sztuczne zmartwienie, które dopada człowieka wtedy, gdy ten postanowi zrobić sobie wolny wieczór (albo jeszcze lepiej - tydzień). No i się zaczyna: "Kanapa i duży ekran, ewentualnie słońce i plaża, już czekają, jeszcze tylko skończę ten projekt, zadzwonię do kilku osób, odpiszę na maile...", a czas ucieka i nagle okazuje się, że trzeba wracać do rzeczywistości. A wystarczyłoby raz pobawić się w obserwatora własnego życia i pomyśleć o tym, czy to wszystko rzeczywiście pójdzie z dymem jeśli wyłączymy ten durny telefon i skupimy się na bardzo niedietetycznym posiłku. 

Weź się wreszcie obudź, co?

Jak powiedział Pond, "Tylko ten dzień świta, którego jesteśmy świadomi". Często patrzymy na świat i innych ludzi i nie widzimy ich samych tylko nasze wyobrażenia tego, jak to wszystko wygląda. Chyba każdy wie o czym mowa, zwłaszcza kiedy przypomni sobie to jak idealizuje osobę, którą jest zauroczony. Ciężko się od tego odizolować. Thoreau radził samotną wycieczkę na pustkowie, ale kto może sobie pozwolić na dwumiesięczną wędrówkę w nieznane? Chyba wychodzi na to, że jesteśmy skazani na spanie.

Naucz się surfingu

Ha, rada bardzo na temat, prawda? Tyle że tu nie o taki prawdziwy surfing chodzi (chociaż on też jest bardzo spoko), ale o to, że nie jesteśmy w stanie zatrzymać wszystkich fal (zmartwień, problemów) w naszym życiu - żadne medytacje i inne jogi nam w tym nie pomogą - dlatego musimy nauczyć się po nich surfować. 


Siądź na chwilę na tyłku i nic nie rób

Postęp, rozwój, samodoskonalenie i tak dalej - to słowa, które w naszej kulturze robią prawdziwą furorę. Chcemy więcej, lepiej, szybciej, bez względu na to, czy to niesie ze sobą jakąś realną wartość dla nas. Czas wolny wypełniamy sobie najróżniejszymi zajęciami (Siłownia? Kurs językowy? Fotograficzny? Nauka cerowania skarpetek na czas?) i nie umiemy cieszyć się niedziałaniem - no chyba że jesteśmy studentem w trakcie sesji, wtedy każda minuta spędzona na wgapianiu się w sufit daje spokój i szczęście. 

Chodzi po prostu o to, żeby nie wymagać od siebie zbyt wiele (chociaż w tym przypadku lepiej nie przedobrzyć).

Sobie coś daj

Jesteś tą osobą, która może Ci najwięcej dać: samoakceptację, pewność siebie, trochę luzu i czasu na robienie tego, co lubisz. Przykro to mówić, ale inny nie nawkłada ci szczęścia do głowy, a przecież już Arystoteles wiedział, że nam to tylko o nie w życiu chodzi.

A może spróbowałbyś zadać sobie jakieś pytanie?

Quo vadis? 

Jak to wszystko się ma względem wieczności?

No dobra, nie musi być tak poważnie ("Co na obiad?" :)).

To mój ulubiony punkt, bo pytania zadawać uwielbiam (nie wiem czy zauważyliście, ale zdecydowana większość postów na Magnoliach ma w tytule pytajnik). Nie chodzi o to, żeby znaleźć odpowiedź. Pytanie o coś zmusza do myślenia i może sprawić, że wszystko przestanie być oczywistością. To taki lek na bezmyślność. 

Pytanie na rozgrzewkę: jaka jest Twoja praca do wykonania na tej planecie? 

Książka to takie połączenie mądrych myśli z banałami i radami na temat medytowania. Czytając ją najchętniej ominęłabym fragmenty opisujące dwie ostatnie rzeczy, ale generalnie jest nieźle, chociaż poszczególne rozdziały są jednak trochę zbyt krótkie (1-2 strony to w sam raz jeśli chodzi o instrukcję obsługi kserokopiarki, a nie tekst na temat pułapek pozytywnego myślenia).

4 komentarze:

  1. Też mi się podoba tytuł! Zainteresowałaś mnie tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię takie książki, zawsze dają mi siłę do działania, przynajmniej na jakiś czas :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czasem takie książki warto przeczytać. Będę ja miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po takim poście, to muszę zabrać się za książkę, jak najszybciej się da. :)

    OdpowiedzUsuń