czwartek, 5 czerwca 2014


O ile Kraków chwali się tym, że jest miastem literatury, o tyle trudno byłoby usłyszeć, że podobne określenie pasuje do całej Polski, wręcz przeciwnie. Panuje raczej moda na narzekanie, że statystycznie czytamy niewiele, że mylimy Sienkiewicza z Mickiewiczem, a książka niedługo stanie się bardziej elementem wystroju wnętrz niż nośnikiem treści. 

Powiedzmy więc, że z czystej skromności samym sobie nie przyznalibyśmy tytułu najbardziej literackiego państwa Starego Kontynentu. Kto w takim razie sobie na niego zasłużył? Francais Present daje dowody na to, że Francja. Paryż, który zagarnął już tytuł stolicy mody i miłości, miałby słynąć też z książek? (...to by było na tyle jeśli chodzi o sprawiedliwość ;)).

Nie trzeba jakoś specjalnie siedzieć w temacie, żeby wymyślić choć jeden argument za: Francja może się pochwalić całkiem niezłym dorobkiem literackim. Z dziełami jej autorów można przejść właściwie przez całe życie, zaczynając od Mikołajka ("Przygody Mikołajka") czy Marcela ("Chwała mojego ojca, zamek mojej matki"), a kończąc na takich nazwiskach jak Zola, Hugo, Dumas czy Flaubert. Tyle że nie ma w tym nic niezwykłego jeśli weźmie się pod uwagę dorobki literatury dajmy na to angielskiej czy rosyjskiej, a nawet - no ba! - polskiej.

Autor artykułu nie idzie jednak w klasykę, ale skupia się na tym, jak literacka Francja wygląda dzisiaj: na ludziach wpisujących się coraz częściej w krajobraz, na organizowanych wydarzeniach, nagrodach literackich, statystykach związanych z czytelnictwem... 

Jako że mowa o tym konkretnym kraju, można by pomyśleć o prawdziwej książkowej rewolucji, gdyby nie fakt, że zaczytane miasta i literackie wydarzenia to wcale nie taka rzadkość (na dowód, gdyby ktoś nie pamiętał, ostatnie Targi Książki w Warszawie). Może więc książka wcale nie ma się tak źle jak się niektórym wydaje? Kto wie, może nawet zostawimy przyszłym pokoleniom coś więcej do analizowania niż wpisy na Twitterze, zdjęcia na Instagramie i miliardy kwejków?


__________________________

PS. Z okładki ostatniego (kwiecień-czerwiec) Francais Present uśmiecha się do nas Marion Cotillard. Jeśli nie macie planów na wieczór i chcielibyście poczuć niezwyczajność (momentami nawet dziwaczność) francuskiego kina, polecam film z jej udziałem: "Miłość na żądanie" (Jeux d'enfants).

12 komentarzy:

  1. Francja? Pewnie tak, ale pierwsze skojarzenie jakie mi przyszło do głowy to Hiszpania.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Hiszpanii pomyślałabym ze względu na Zafona, ale tak poza tym niekoniecznie ;)

      Usuń
  2. A ja pomyślałam o UK i Czechach. Statystyki też mają niezłe, nie wiem, jak z wydarzeniami literackimi, lecz też wydaje się, że dobrze stoją.
    Francja czytelniczo kojarzy się raczej z dwudziestoleciem międzywojennym... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie się najbardziej kojarzy Skandynawia, w tym Islandia, gdzie przecież statystycznie jest najwięcej "pisarzy" na liczbę mieszkańców

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie tutaj u Ciebie ;-) Lubie czytać twoje wpisy :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Pewnie jakby ktoś zadał mi to pytanie to nie potrafiłabym odpowiedzieć. Być może Francja jest krajem bardziej czytającym. Ale mnie zawsze zastanawia, dlaczego u nas mówi się o tak słabym czytelnictwie a na każdym kroku (pociąg, autobus, tramwaj, metro) widać mnóstwo ludzi z książkami.

    OdpowiedzUsuń
  6. Francja - słyszałam, że pisarze traktowani są z tam z prawdziwym namaszczeniem i pewnie finansowo też wiedzie im się nie gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie bardziej ciekawi od czego to zależy, że my, Polacy tak mało czytamy..

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że nie znam tego języka, bo chętnie bym przeczytała ten artykuł. No cóż, sprawiedliwości nigdy nie było. Ale jednak w Polsce nie jest tak tragicznie z czytelnictwem, jak to się wszędzie słyszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Myślałam raczej o Anglii, niż o Francji... Swoją drogą, ciekawy temat. Warto przyjrzeć mu się bliżej;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A właśnie tak czytam to, co napisałaś i patrzę na zdjęcie poniżej, i coś mi nie pasowało - bo nic o tym nie widziałam w tym numerze FP. Ale już rozumiem, że zaopatrzyłaś się w następny. Cóż, kolejny powód, by po to sięgnąć, bo zjawisko, które opisałaś, jest bardzo ciekawe. Również mi na myśl przyszła raczej Wielka Brytania. Choć o Polsce nie mam zbyt złego mniemania, ale może to tylko taka ufność i nadzieja trzymają mnie przy tej optymistycznej ocenie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Superb post however I was wondering if you could write a litte more on this subject?
    I'd be very thankful if you could elaborate a little bit more.
    Many thanks!

    my homepage: weight loss clinics

    OdpowiedzUsuń