niedziela, 13 kwietnia 2014


Nie trzeba mieć nic wspólnego z filozofią, żeby zareagować ze zdziwieniem kiedy ktoś powie, że nie słyszał o Platonie. Można nie interesować się astronomią czy chemią, a i tak wypadałoby kojarzyć nazwiska Kopernika i Skłodowskiej-Curie. Właściwie każda dziedzina naszego życia ma jakiegoś pioniera, którego łączenie z nią jest elementem wiedzy ogólnej do ogarnięcia przez mieszkających w naszej części świata. Tak się zastanawiam - czy literatura też?

Do niedawna za jedną z takich osób uważałam Agatę Christie. Wydawało mi się, że jeśli nawet ktoś nie stawia znaku równości między nią i kryminałami to wie przynajmniej, że była pisarką albo chociaż kojarzy Herkulesa Poirota, w końcu to taki drugi Sherlock Holmes. Ostatnio musiałam jednak zejść na ziemię i przyjąć do wiadomości fakt, że wcale tak nie jest. 

Kto, jeśli nie Christie? Czy możliwe jest w ogóle stworzenie listy nazwisk, które każdy, absolutnie każdy powinien kojarzyć?

Na mojej na pewno znalazłby się George Orwell. Wcale nie dlatego, że "Rok 1984" uważam za jedną z najlepszych książek, jakie napisano (albo nie tylko dlatego :)). Jego dzieła są po prostu niesamowicie często przywoływane w najróżniejszych okolicznościach. Wspomniany przed chwilą "Rok 1984" stał się inspiracją do powstania programu Big Brother, a porównania z rodzaju: "w prawdziwie orwellowskim stylu" można znaleźć w setkach artykułów na temat prywatności czy w przeróżnych kryminałach (na Orwella natknęłam się nawet w książce "Starsza pani wnika").


W następnej kolejności pomyślałam o Dostojewskim i Tołstoju, bo to dwa takie mocne nazwiska z kilkoma wielkimi tytułami na koncie - od "Idioty" po "Wojnę i pokój". Pierwszy ma trochę łatwiej jeśli chodzi o przebijanie się do świadomości kolejnych pokoleń w Polsce, bo udało mu się wcisnąć "Zbrodnię i karę" na listę lektur obowiązkowych. Bułhakowowi w sumie też, może więc to on ma pierwszeństwo przed Tołstojem? W każdym razie dwa nazwiska z Rosji to taka trochę podstawa.


Z naszej półki wzięłabym Prusa, chociaż wydaje mi się, że moje polonistki postawiłyby raczej na Mickiewicza czy Sienkiewicza. Te nazwiska na szczęście jakoś się jeszcze w świadomości trzymają, nawet Wokulskiego i Łęcką większość jednak kojarzy.

Nie wyobrażam sobie też, że ktoś miałby nie znać dajmy na to Shakespeare'a, a skoro już wracamy na angielskie podwórko, przydałoby się wiedzieć też coś o Austen i siostrach Bronte (o paniach wolałabym wspominać w odwrotnej kolejności, ale ta pierwsza jest chyba jednak bardziej rozpoznawalna).

Dziesiątkę mogłyby zamknąć nazwiska dwóch pań od literatury dziecięcej: Rowling i Montgomery. Przynajmniej jedną z nich większość chyba czytała albo dobrze kojarzy.


Ciężko byłoby zamknąć tę listę na dziesięciu nazwiskach, ale nie można jej też wlec w nieskończoność. Wspomnę jeszcze o dwóch panach, z którymi często się stykam w najróżniejszych sytuacjach: Kafce i Steinbecku. A kogo wy dorzucicie? 

Swoją drogą, powołując się na Sherlocka, można olać wszystkie te nazwiska i stwierdzić, że to tylko wiedza, która zupełnie bez celu zajmuje wolne miejsce w pamięci, które lepiej spożytkować na coś innego.

________________________

PS. Jeśli znaleźliście już idealną książkę na wiosnę, przed jej zakupem zajrzyjcie koniecznie na stronę KodyRabatowe.pl i sprawdźcie, czy nie czekają tam na was zniżki i oferty darmowej dostawy :)

23 komentarze:

  1. Dobre pytanie. Myślę, że osoby które nie czytają nie będą kojarzyć niektórych podanych przez Ciebie nazwisk, np. sióstr Bronte właśnie.
    Ja dodałabym jeszcze pisarzy fantastycznych: Tolkien (zagraniczny) i Sapkowski (polski)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Tolkien! I najlepiej jeszcze Lewis... Kurcze, to taka niekończąca się wyliczanka - jedno nazwisko prowadzi do dwóch kolejnych :D

      Usuń
  2. Słowacki. Żeromski. King. Tak, trzy pierwsze nazwiska, które znalazłyby się w moim rankingu. Właściwie to chyba lekko Ci pomysł podkradnę i też stworzę taką listę, o ile się nie obrazisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, rób śmiało swoją listę, chętnie na nią zerknę ;)

      Usuń
  3. Dorzuciłabym Astrid Lindgren. ;) Z Twojej listy nie kojarzę dwóch nazwisk, np. nie czytałam żadnej książki sióstr Bronte, więc ich nazwisko nic mi nie mówiło. Myślę, że dla każdego ,,znane nazwisko" oznacza, co innego. Zależy kto co czyta, w jakim kręgu ludzi się obraca. Domyślam, że chodziło Ci o takie, których głupio nie znać, bo na co dzień się z nimi spotykamy, ale tu pojawia się sprawa np. innych zestawów lektur w szkołach itd.. Ja o wiele częściej zapamiętuję nazwiska kilku aktorów niż autora książki. Jakoś tak... nie zwracam na to uwagi, chyba, że to ktoś znany lub gdy książka mi się spodoba. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko sióstr Bronte nie jest u nas jakoś strasznie rozpowszechnione, ale już np. "Wichrowe wzgórza" sporo ludzi kojarzy. Racja, wszystko zależy od kręgu kulturowego, zainteresowań - naszych i najbliższych, ale kilka podstawowych nazwisk warto byłoby znać.

      Usuń
  4. Bułhakowowi:)

    Jakoś tak na początku marca przecierałam oczy ze zdumienia, gdy w komentarzu pod recenzją przeczytałam, że ten czytelnik nie słyszał o omawianym autorze. Zaczęłam wówczas pisać tekst o podstawowej wiedzy, o rzeczach które każdy wykształcony człowiek wiedzieć/słyszeć powinien, potem jednak urodziłam i tekst zaginął w czeluściach komputera, ale teraz do niego wrócę. Jak opublikuję to podeślę linka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, nie wiem skąd mi się wzięła ta forma, ale śmieję się z niej od pięciu minut ;) Na tekst już czekam ;)

      Usuń
    2. Zdarza się:) ja w powyższej wypowiedzi też nie do końca po polsku napisałam, ale cóż, jak mówiłam zdarza się:)

      Usuń
  5. Dodałabym Andersena, Konopnicką i Szymborską. Co do Steinbecka to nie jestem pewna czy z 10 osób zapytanych w ulicznej sondzie o tego autora chociaż jedna by go koajrzyła :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam ostatnio podobne przemyślenia, nawet zastanawiałam się, czy nie napisać na ten temat jakiegoś tekstu;) Wynikło to stąd, że pod moją recenzją "Nie oglądaj się teraz" Daphne du Maurier kilka osób napisało, że po raz pierwszy słyszy o tej autorce. Wydało mi się to dziwne;)
    Może i szkoda "zaśmiecać" pamięci tymi nazwiskami, ale nie ukrywam że dobrze byłoby chociaż mniej więcej kojarzyć te osoby;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Orwella uważam za jednego z moich ulubionych pisarzy, ale często zauważam, że ludzie - nawet ci, którzy interesują się literaturą, nigdy nawet nie słyszeli tego nazwiska. A Folwark Zwierzęcy w szkołach niby też się przerabia. Więc oczywiste nie jest takie oczywiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakich klasach? Rok temu skończyłam szkołę i nigdy nie była to moja lektura.

      Usuń
    2. Przerabiałam tę książkę w trzeciej klasie gimnazjum. Wszystko chyba zależy od nauczyciela, ale z tego co wiem było to w wykazie lektur obowiązkowych.

      Usuń
  8. uff, poza Steinbeckiem, którego w ogóle nie kojarzę, wszystkich znam^^ Przynajmniej ze słyszenia, tylko, że Bułhakowem właśnie się zachwycam, a za Tołstoja biorę się w następnej kolejności i już wiem, że warto - nie wiem dlaczego wcześniej byłam tak do rosyjskiej literatury uprzedzona. A "Rok 1984" dopisuje do listy, bo wstyd, ale jeszcze nie znam.
    Dodałabym jeszcze Tolkiena i Lindgren - jak dla mnie również znajomość, choćby i z ekranizacji, obowiązkowa!

    OdpowiedzUsuń
  9. U, i tu się z Sherlockiem nie zgodzę - umysł ludzki nie ma ograniczonej pojemności. Szczerze mówiąc robienie takiej "żelaznej" listy wydaje mi się robieniem listy dla pół-analfabetów, bo skoro ktoś nie czytał Agaty Christie, to trudno łudzić się, że przeczyta Dostojewskiego. Więc na czym polega ta "znajomość" literatury - na tym, że komuś się nazwisko obiło o uszy? Znajomość Harry Pottera, Igrzysk śmierci albo pani Ficner-Ogonowskiej też nie gwarantuje, że ktoś będzie wiedzieć kto zacz Flaubert czy Bułhakow.

    OdpowiedzUsuń
  10. No tak, kojarzę wszystkie nazwiska :D Ale Shakespeare'a uwielbiam całym sercem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kojarzę wszystkich, ale nie wszystkich książki czytałam. Myślę, że lista powinna być o wiele wiele większa choć książkowy laik może uznać, że i to za dużo ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba przez te moje polonistyczne studia znienawidziłam Mickiewicza- wydaje mi się, że takim licealistom jednak lepiej do głowy wchodzi ten Wokulski i ta Łęcka :) choć jak ostatnio koleżanka opowiadała mi o rozmowie dwóch uczniów, podczas której to jeden streszczał drugiemu jakieś lektury, to po prostu... szczęka mi opadła. Do Twojej listy dodałabym chyba jeszcze z tych współcześniejszych Stephena Kinga, bo nawet jeśli ktoś nie czytał, to oglądał filmy, a jeśli go nie lubi, to i tak o nim słyszał... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ojej, dorzuciłabym tyle nazwisk, że w sumie nie chce mi się ich wymieniać. Niby nie lubię, jak ktoś twierdzi, że coś TRZEBA ZNAĆ. A mimo to coś mnie rusza, jak człowiek mi mówi, że pierwszy raz w życiu słyszy o Orwellu albo o Kapuścińskim (serio?), etc. Ludzie myślą, że to wszystko jest przestarzałe, że wszechstronna wiedza nie jest już potrzebna. Społeczeństwo tylko konsumuje i konsumuje. Przeraża mnie to. Na szczęście nie jest to prawidłowością dla wszystkich ludzi, więc może nie warto się załamywać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nie zapomnę tego uczucia, gdy dowiedziałam się, że niektórzy w życiu nie słyszeli o Lennonie! Po prostu takie niemieszczące się w głowie.
    Z pisarzy dodałabym Hemingwaya. Człowiek co prawda jest mi znany jedynie z tej króciutkiej książeczki, którą nudzą dzieci w podstawówce, ale po pierwsze to jeden z tych pisarzy do których odwołują się, porównują i przypominają cały czas. Niektórzy lubią, inni nie lubią, jednak coś wie o nim każdy. A przynajmniej powinien.
    No i jeszcze Czechow? Tak żeby uzupełnić rosyjskich pisarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Znam i czytałam wszystkich :) Do listy z pewnością dołączyłabym Hemingwaya, Manna, Marqueza i Kapuścińskiego. Oni przyszli mi do głowy tak od razu, pewnie, jakby się zastanowić, dorzuciłabym jeszcze parę nazwisk.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeśli chodzi o siostry Bronte, to w tej sytuacji bardziej popularna jest książka niż autor. Szekspir jest autorem, którego nie wypada nie znać, ale słyszałam że nawet w Anglii są ludzie, którzy go nie kojarzą.
    Lista ogólnie mi pasuje, ale dorzuciłabym kilka nazwisk: Tolkien, Joyce, Hemingway.

    OdpowiedzUsuń