poniedziałek, 24 marca 2014


Ile już razy słyszeliśmy od starszych i mądrzejszych, że języki to absolutna podstawa, że teraz bez nich ani rusz (zwłaszcza na rynku pracy)? Tylko że kiedy zestawiamy te przekonania z obrazem standardowego polskiego sklepu, w którym turysta próbuje porozumieć się ze sprzedającym na migi, coś nam może tutaj nie pasować...

Mania na tłumaczenie dziecku, że "green" to zielony, gdy ono dopiero zaczęło rozróżniać kolor trawy i nieba, dodatkowe zajęcia, na które chodzą wszyscy znajomi, wakacje za granicą, bo dobrze byłoby doszlifować język - to wszystko jest teraz takie modne, przyszłościowe. Często jednak na edukacji w szkole średniej, ewentualnie na studiach, kończy się nasz regularny kontakt z angielskim i zaczynamy się cofać, a po jakimś czasie zauważamy, że większość słówek przetłumaczylibyśmy jako kurcze-jak-to-było?

Prędzej czy później robimy więc rachunek sumienia. Tyle lat na marne? A przecież akurat to wcale nie było takie złe... Wtedy zabieramy się za postanowienia - czytam prasę zagraniczną, oglądam filmy, uczę się słówek. Brzmi fajnie, ale gdzie ta motywacja? 

Z nią zawsze najciężej. 


Mnie zmotywowała współlokatorka. Zobaczyła fiszki "W karteczkach" na moim biurku, a kiedy usłyszała, że są tematyczne i dotyczą biznesu, zadecydowała za nas dwie, że dobrze byłoby wziąć się za siebie i trochę się pouczyć. 

Na początek wyciągnęłyśmy plik około stu karteczek i postanowiłyśmy powtarzać je raz dziennie dopóki się nie nauczymy, potem postawić na kolejne i tak dalej. Wystarczyło ruszyć z miejsca, dalej było już z górki. Drugiego dnia kojarzyłyśmy większość słówek, po trzech już prawie je umiałyśmy.

Chyba właśnie to nazywają efektem synergii. Gdyby każda z nas uczyła się oddzielnie, po pierwsze mogłoby nas to znudzić, a po drugie zapamiętywanie zajęłoby pewnie dwa razy więcej czasu. Razem miałyśmy okazję trochę się pośmiać, powymieniać skojarzeniami z konkretnymi słówkami i dzięki temu to wcale nie wyglądało jak nauka.


Zainteresował nas zestaw z biznesem, dlaczego akurat ten? Obydwie jesteśmy na takim etapie, gdzie ogólny poziom znajomości języka jest całkiem dobry, a jednak w głowie brakuje mnóstwa słówek z dziedziny, która nas interesuje. Spodobało nam się zróżnicowanie poziomu fiszek - od najprostszych (żeby się zupełnie nie załamać :)), przez średnio zaawansowane, aż po takie, co do których ciężko jest uwierzyć, że anglojęzyczni ujmują coś w jednym słowie czy epitecie (dajmy na to: płaca według kryterium kompetencji).

Do karteczek dołączone są kolorowe przegródki, które możecie zobaczyć na zdjęciach wyżej, smycz, etui i (bardzo przydatna) płyta z nagraniami słówek i zdań.

Takie trochę must-have dla studentów uczelni ekonomicznych czy pracujących w biznesie.

11 komentarzy:

  1. Oj tak, zgadzam się z Tobą. Języki obce to podstawa, podstawa która z biegiem lat jest jednak przez nas coraz bardziej zaniedbywana. Przedstawiony przez ciebie sposób wydaje się być ciekawy i efektywny (mimo, że ja akurat za fiszkami niespecjalnie przepadam), niemniej jednak ja wybrałabym zestaw nieco inny tematycznie, gdyż nauka biznesowego angielskiego już dawno za mną :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna sprawa z tymi fiszkami, ale wiadomo, że trzeba mieć motywację do nauki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś nigdy do fiszek nie miałam przekonania, lepiej mi się uczy na całych tekstach. Ale i tak grunt to motywacja, tej zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam takie tylko, że nie buissnes tylko dla średnio zaawansowanych cz 2.

    OdpowiedzUsuń
  5. Z nauką języków nigdy nie miałam problemu, gdyż jest to takie małe hobby. Uwielbiam wszystko dotyczące języków obcych i w wolnym czasie staram się poszerzać mój zakres słownictwa: czy to w angielskim, niemieckim albo hiszpańskim, z którym dopiero się zaznajamiam i raczej poznaję dla siebie. Zgadzam się jednak z tym, że kiepsko jest z tymi językami. Głównym problemem jest to, że ludzie to wszystko zaniedbują i nie poświęcają regularnie swego czasu na naukę. Są oczywiście różne powody, ale naprawdę nie trzeba poświęcać wielu czasu dziennie, aby poznać te parę słówek, czy nową regułkę gramatyczną. Jeszcze większy jest problem, kiedy ludzie lekceważą naukę, bo myślą, że znają dany język "dostatecznie". W praktyce okazuje się jednak inaczej.
    Pozdrawiam,
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, uczenie się z drugą osobą to świetna motywacja! System "fiszkowy" to mój ulubiony sposób nauki słówek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. bardzo zainspirowałaś mnie do przypomnienia sobie języka. pamiętam jak jeździłam z koleżanką na studia, miałyśmy ok 40 km z domu do szkoły, po drodze przed egzaminami robiłyśmy burzę mózgów i na prawdę wiele się nauczyłyśmy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale to super wygląda! Nigdy nie stosowałam tej metody nauki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Też chętnie korzystam z fiszek i polecam je każdemu, kto chce szybko nauczyć się nowych słówek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja sobie rok temu kupiłam taki zestaw do francuskiego i okazało się (ku mojemu zaskoczeniu i radości), że całkiem sporo pamiętam. Niestety później nauka zeszła na dalszy plan, bo życie postanowiło wypełnić mi czas inaczej, ale wrócę do nauki, bo fiszki są świetne i naprawdę dużo łatwiej przyswaja się język.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sama niedawno sobie z tej strony zestaw fiszek zamówiłam (chociaż akurat nie biznesowy) i to naprawdę fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń