piątek, 14 lutego 2014

Każdy facet staje kiedyś przed wyborem: ustąpić i obejrzeć komedię romantyczną czy próbować przekonać swoją dziewczynę, że film akcji to lepszy wybór na walentynki, rocznicę, jej urodziny? Można próbować z tym drugim, ale to się różnie kończy. Można też trochę się wysilić i poszukać czegoś, co zadowoli obydwoje - wątek miłosny i zabawne dialogi, dylematy głównych bohaterów w połączeniu z wątkiem gangsterskim? 

Sposobów jest mnóstwo, bo i nie w samych komediach romantycznych trzeba się zamykać. Ode mnie siedem propozycji, które panów nie zabiją (co najwyżej wzmocnią), a i paniom powinny się spodobać. 


Na początek lata sześćdziesiąte, czyli "Bonnie i Clyde" (1967). Film gangsterski, ale z historią miłosną głównych bohaterów na pierwszym planie. Dziwny, smutny, specyficzny... można go nazwać jakkolwiek. Zajmuje 27. miejsce na liście stu najlepszych amerykańskich filmów według Amerykańskiego Instytutu Filmowego.


Cofamy się trochę w czasie i zaglądamy w dorobek Clarka Gable. Właściwszym wyborem w tym momencie byłoby pewnie "Przeminęło z wiatrem" z wojną secesyjną w tle, ale "Ich noce" (1934) mają u mnie fory za kilka naprawdę dobrych tekstów.


Polska propozycja to "Róża" (2011), historia wdowy po żołnierzu Wehrmachtu i byłego AK-owca. Bardzo dobra, bardzo smutna.


Jeśli istnieje coś takiego jak klasyka komedii romantycznych i mielibyśmy wybrać z niej jeden tytuł, który zna prawie każdy, pewnie byłoby to "To właśnie miłość" (2003) - oczywista oczywistość. Świetna obsada, bardzo dobre wątki i tylko trochę przesadny romantyzm. W bardzo podobnych klimatach można postawić też na "Kobiety pragną bardziej" (2009) - przetestowane na trzech facetach, wszyscy jeszcze żyją z tego co wiem :)


Po tytule można się zorientować, że "Hitch. Najlepszy doradca przeciętnego faceta" (2005) to swojego rodzaju poradnik dotyczący tego, jak sobie radzić z płcią przeciwną. Kompletnie przewidywalny i nieszczególnie wyróżniający się na tle innych, ale w sam raz na jeden wieczór. A skoro już o przewidywalności mowa, warto wziąć też pod uwagę "Narzeczonego mimo woli" (2009).

Z tą siódemką nie powinno być tak źle, gorzej jeśli chodzi o moje plany na dzisiaj, czyli "Faceta (nie)potrzebnego od zaraz", ale - jak już wspominałam ostatnio - czasem trzeba też zobaczyć coś przeciętnego

________________________________
Zdjęcia filmweb.

17 komentarzy:

  1. Dwa pierwsze z nam, czwarty mogłabym oglądać na okrągło.
    Róży jeszcze nie oglądałam.
    Myśle, że facet przetrwałby również "Co się zdarzyło w Madison Country" choćby ze względu na Estwooda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w sumie za komediami romantycznymi też nie przepadam - wolę kino akcji. Ale ze mnie dziewczyna :P

    OdpowiedzUsuń
  3. ,,Bonnie i Clyde" to podobno fantastyczny film. Znam historię tej pary, ale filmu jeszcze nie oglądałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. "Narzeczony mimo woli" to zdecydowanie film i dla mnie i TŻa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Róża" (w sensie: film) na walentynki? Odważna propozycja;)
    Szczerze mówiąc, wolałabym w ten dzień obejrzeć jakiś horror - to bardziej zgodne z moim gustem filmowym;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klucz był taki, że ma być przynajmniej w tle historia miłosna i najlepiej żeby nie było banalnie i jakoś ta "Róża" podpasowała ;))

      Usuń
  6. Chciałabym zobaczyć "Różę". "Narzeczony mimo woli" wydaje mi się całkiem dobrym filmem :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli Gable, to tylko "Przeminęło z wiatrem" :)) Oglądałam też "Narzeczonego mimo woli" i to bardzo miła, przewidywalna komedia romantyczna, więc rzeczywiście na dziś odpowiednia. "To właśnie miłość" uwielbiam - genialna obsada (z moim absolutnym ulubieńcem, Rickmanem), a i "Hitch" to nie najgorszy film :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Generalnie wszystkie filmy uważam za dobre. Chociaż nie wiem, czy "Róża" jest najlepszym filmem "z okazji...". To bardzo smutna, przygnębiająca i mocna historia. Warto jednak obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Bonnie i Clyde" to też jakby nie patrzeć przygnębiający film, a w walentynki nie trzeba oglądać tylko tych słodkich ;)

      Usuń
    2. No jasne, masz rację. Ale mimo wszystko nie wydaje mi się, by oglądanie zbiorowego gwałtu albo brutalnych przesłuchań w Polsce Ludowej nadaje się do oglądania "z okazji..." (czegokolwiek).

      Usuń
  9. Lubię "To właśnie miłość" :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam bardzo niską tolerancje na wszelkie komedie romantyczne, dla mnie to bajeczki dla doroslych, albo wciskanie kitu o romantycznej milosci... Z powyzszych jestem w stanie zniesc Bonnie&Clyde, w sumie nawet dobry film, ale niekoniecznie wybitny. Pozostale, ktore troche widzialam to dla mnie zenada na czele z "Narzeczony mimo woli" (Sandrę uwielbiam, ale roli w takim szmatławcu jej nie wybacze), "To własnie miłość" też nuda jak flaki z olejem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Żadnego nie widziałem, ale "Różę" i "To właśnie miłość" z chęcią obejrzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chętnie wypróbuję te filmowe pozycje z moją drugą połówką. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tego zestawienia zainteresowała mnie szczególnie "Róża" ;)

    OdpowiedzUsuń