środa, 5 lutego 2014

Zanim Sheryl Sandberg (szef operacyjny Facebooka) wydała książkę na temat tego, gdzie jest miejsce dla kobiet we współczesnym świecie i przede wszystkim - gdzie one same w nim siebie stawiają, o wciąż bardzo widocznych podziałach ze względu na płeć w biznesie czy polityce opowiedziała w ramach TEDa (Why we have too few women leaders?).

Wspominam o tym wystąpieniu, bo właśnie ono jest chyba najlepszą zapowiedzią poradnika "Włącz się do gry. Kobiety, praca i chęć przywództwa". Można je potraktować jako skrót poglądów Sheryl, które zostały potem uzupełnione i wydane w formie papierowej. Sama zdecydowałam się przeczytać książkę właśnie ze względu na nie (a tak właściwie po trafieniu na wydanie BEMa z Sheryl na okładce) i myślę, że to wcale nie taka zła droga.


Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?

To główne motto całego poradnika. Całkiem mądre, bo nie mówi o tym, żeby od razu skakać na głęboką wodę. No dobrze, to też w pewnym momencie zrobić trzeba, ale najpierw warto się zastanowić, czego tak właściwie chcemy, bo bać to się można o marzenia, a nie o coś, co nas kompletnie nie interesuje. A może my wolimy dom z ogródkiem i gromadkę dzieci? Nie każdy chce robić karierę i nie powinno się czuć jakiegoś parcia na sukces - to się tyczy i pań i panów, niech więc będzie, że przesłanie mamy uniwersalne.

Gdzie twoje granice?

Słyszałam ostatnio w radio dyskusję na temat nierówności płci w polityce. Była mowa między innymi o trzydziestu pięciu procentach miejsc dla kobiet na listach wyborczych. Panie, które się wypowiadały, twierdziły że to dobrze, że taki sukces, chociaż niestety i to można jakoś tak obejść, żeby kobiety mniej się liczyły.

To nasz największy problem. Nie, nie te trzydzieści pięć procent i niegrzeczni panowie, którzy nie wiedzą, że zabawkami w piaskownicy to się trzeba dzielić z innymi dziećmi. My po prostu za często uważamy, że takimi środkami można budować różność płci, że granice istniejące na zewnątrz są groźniejsze od tych, które sami sobie wyznaczamy. Zwalamy winę na tradycję i marudzimy, że też chcemy mieć coś do powiedzenia, a zapominamy, że zmian dokonuje się przez działanie i nie chodzi tu o machanie transparentami. Było już w historii kilka takich kobiet, które nikogo nie pytały, czy im zagwarantuje miejsce w sferze publicznej, a jednak tam się znalazły i to z nimi świat się liczył. 

Najbardziej blokują nas nie te zewnętrzne bariery, ale to, co siedzi w środku - przekonanie, że jesteśmy gorsze, albo wiara w to, że inni tak myślą. Może gdyby kobiety bardziej w siebie wierzyły, na wspomnianych już listach byłoby ich nawet więcej niż trzydzieści pięć procent i to nie tylko dlatego, że tak ma być i panowie muszą się ugiąć chociaż wiedzą lepiej?


Myślisz że masz gorzej?

No i masz rację, ale nikt cię nie będzie za to przepraszał. 

Każda z nas może sobie przypomnieć mnóstwo takich sytuacji, w których stawało się jasne, że być kobietą to jednak trochę gorzej - nie trzeba do tego żadnej Sheryl, chociaż może właśnie jej książka pomaga wyciągnąć te wszystkie momenty na powierzchnię, czasem się z nich pośmiać, czasem poważniej nad nimi zastanowić. Różnimy się od panów charakterami i bardzo dobrze, ale to nie oznacza, że nie możemy się czegoś od nich nauczyć, a pierwszą z tych rzeczy powinna być pewność siebie i gotowość do podejmowania wyzwań. 

To jak - grasz czy nie grasz?

Jeśli tak, powinnaś zerknąć do książki "Włącz się do gry". Jest w niej kilka mądrych myśli, trochę mówiących za siebie statystyk i mnóstwo przykładów z życia autorki. Pewnie sporo osób przyczepi jej łatkę manifestu feminizmu (co ciągle jeszcze brzmi czasem jak obraza) i chyba tym właśnie jest - tyle że w pozytywnym znaczeniu. 

__________________________________

* Grasz czy nie grasz? - Tytuł dzisiejszego wpisu pochodzi z filmu "Miłość na żądanie", który jest chyba jednym z dziwniejszych jakie widziałam (Francuzi i ich romantyzm :)).

6 komentarzy:

  1. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją :) Inna sprawa, że ja lubię czytać książki ludzi, którzy do czegoś doszli i mają na ten temat coś mądrego do powiedzenia :) I idę obejrzeć jej wystąpienie na TED :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto po takie pozycje sięgać, bo zawsze coś się wynosi. Postaram się zajrzeć do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. chyba mi potrzebna taka książka, chyba pozwoliłaby się w końcu przełamać i przekuć marzenia na cele.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się chyba to nie przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Co byś zrobiła, gdybyś się nie bała?" - bardzo dobre pytanie...

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie zajrzałabym do tej książki. Bardzo mi się spodobał ten fragment Twojego tekstu, w którym wspominasz, kobietach które nie czekały na specjalne przywileje, ale były na tyle ambitne i przebojowe, że same potrafiły zawalczyć o swój sukces.
    :)

    OdpowiedzUsuń