czwartek, 2 stycznia 2014

Możliwe spoilery (chociaż starałam się, żeby ich nie było :)).


Najpierw muszę się wytłumaczyć z anglojęzycznej połówki tytułu dzisiejszego wpisu. Jest to cytat oczywiście, a ja od dwudziestu minut zastanawiam się nad tym, jak go wytłumaczyć, żeby sens był ten sam (wbrew temu, co myślą miłośnicy polskiego broniący się rękami i nogami przed zapożyczeniami, inne języki też mają w sobie konstrukcje, które przetłumaczone dosłownie kompletnie tracą na wartości). W końcu stwierdzam, że gdyby to była łacina, wszyscy pomyśleliby, że brzmi mądrze, więc może za kilka wieków angielski będzie wywoływał podobne myśli i akurat wtedy Magnolie będą jeszcze istnieć? Z konieczności - poczekamy, zobaczymy (chociaż to ostatnie już raczej nie my). 

Ale nie o językach dzisiaj, a o Sherlocku. Uwierzycie, że czekałam dwa lata z obejrzeniem jednego odcinka tego serialu, bo nie byłam do niego przekonana, a na początek trzeciego sezonu czaiłam się w dniu jego premiery? 

Bo chociaż seriali ostatnio coraz więcej i na dodatek coraz lepiej robionych, dawno nie było czegoś tak rewelacyjnego. Doyle'owi zawdzięczamy szkielet charakterów i wydarzeń, twórcom przeniesienie ich do współczesnych realiów (co prawda Watson postawił na wąsy raczej nie z naszej epoki, ale za to pisze blog zamiast usiąść przy maszynie jak każdy szanujący się dżentelmen dwa wieki temu).

Tym razem, czego można się było domyślić, wszyscy snują teorie na temat śmierci Sherlocka (szkoda tylko że większość przebija rzeczywistość - zwłaszcza pomysł z Moriartym :)), w którą niewielu wierzy (wiem że miało być bez spoilerów, ale dajcie spokój - ktoś nie wiedział, że Sherlock umarł? Książek nie czytacie?!), są wielkie pretensje do głównego bohatera i jego nieudolne próby tłumaczenia się i przepraszania, które wyglądają mniej więcej tak:

Łatwo nie jest, zwłaszcza Sherlockowi, który kompletnie nie rozumie innych ludzi i na dodatek tym razem nie ma Watsona do pomocy w ich ugłaskaniu - właściwie to o niego musi martwić się najbardziej. Dobrze że chociaż po powrocie detektywa nasz doktor goli wąsy. Wszyscy wiemy, że trzeba jakoś zaznaczyć upływ czasu, ale taka ofiara to jednak zbyt wiele.

Jest trochę rewelacyjnych tekstów i komicznych scen, nie brakuje też dobrej, szybko lecącej naprzód akcji, czyli jak zawsze, chociaż moim zdaniem nawet lepiej (a wiem co mówię, bo w ostatnim tygodniu miałam sherlockowy maraton).

Pamiętajcie, polska premiera trzeciego sezonu Sherlocka to dwunasty stycznia. Jeśli ktoś widział poprzednie dwie to wie, że warto oglądać, jeśli nie - macie dziesięć dni na nadrobienie zaległości. Benedict też zachęca:


9/10 i zwiastun dla nieprzekonanych: 

18 komentarzy:

  1. Nie doczytałam się żadnych spoilerów, hihi ;-) na pewno skuszę się na jakiś odcinek ;-) Buziaki, zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kusisz, kusisz :P Mam ochotę na jakiś serial, więc czemu nie? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na ten 12 stycznia jak na jakąś iście przełomową datę :) Uwielbiam Sherlocka, a tego wybitnie i cieszę się jak jakaś durna, że do odliczania pozostały już tylko dni, nie miesiące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za zwrócenie uwagi na ten serial! Obejrzałam pierwszy odcinek i jestem zachwycona, do tego brytyjski akcent, który uwielbiam. Obecnie odświeżałam sobie House'a, a jak wiadomo on też taki trochę Sherlock, więc klimatycznie ten serial mi teraz bardzo odpowiada ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zamiar kiedyś o tym napisać - jak Sherlock stał się nowym typem bohatera popkultury. To co najmniej zastanawiające, że lubimy takie osobowości :)

      Usuń
  5. A ja nie wciągnęłam się w serial :( niestety aktor wcielający się w rolę Sherlocka mnie ogromnie irytuje. Zdaje się, że jestem w mniejszości, bo dużo osób go lubi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, nie stworzono jeszcze czegoś, co podobałoby się każdemu - ale wielka szkoda :) Może w takim razie książki o Sherlocku albo film z 2009 (moim zdaniem słabszy, ale wciąż niezły)? :)

      Usuń
    2. Filmy o Sherlocku, w których gra Downey Jr. uwielbiam :) kilka książek czytałam parę lat temu, ale myślę, że chętnie do nich wrócę :)

      Usuń
  6. Zdecydowanie za mało spoilerów! Ale to w ogóle nie jest takie fajne, że chociaż już premiera była, to niektórzy jeszcze przed. I że dlatego wstawiłaś te (ciekawe bo ciekawe, ładne bo ładne) obrazeczki, zamiast [ta część komentarza po części jest spoilerem, ale nie jakimś strasznym - można zamknąć oczy dla bezpieczeństwa] cudownych gifów z Moriartim na dachu, z Molly prawie w oknie, z Johnem (wszędzie - w ognisku, w bombie, w restauracji).
    No i co do twojego podsumowania - tak, tak, jest lepiej. Nie wiem, czy to to oczekiwanie, czy naprawdę jest tak dobrze, jednak po prostu oczu oderwać nie mogłam i na zmianę krzyczałam, śmiałam się i płakałam do ekranu. I patelnia! Takie małe coś, a zaraz cieszy i widać, że nawet do UK Zaplątani dotarli :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam straszną ochotę napisać coś więcej o tych wszystkich teoriach ocalenia Sherlocka przed śmiercią, o Watsonie i o rodzicach Sherlocka (genialne! :)), ale nie chciałam popsuć komuś radochy z oglądania - tutaj element zaskoczenia robi chyba najwięcej ^^ A z robieniem min do ekranu miałam podobnie - stuprocentowy entuzjazm :D

      Usuń
    2. Element zaskoczenia plus to oczekiwanie. Teraz aż trudno się przyzwyczaić, że jeszcze po pierwszym odcinku nie ochłonęliśmy, a w niedzielę nowy. (tak, tak, rodzice Sherlocka! w ogóle cały odcinek to jeden wielki spoiler).

      Usuń
    3. O tak, już jutro <3 Ja i tak nie mogę się doczekać :))

      Usuń
  7. Niedługo będę potrzebować nowego serialu razem z narzeczonym, więc może padnie na ten :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiesz, że miałam podobnie? Długo nie chciałam obejrzeć tego serialu, aż w końcu zaczęłam i...wciągnęłam się niesamowicie;)
    Dobry odcinek, tyle emocji... i ten uroczy Sherlock, który próbuje przepraszać;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że podtrzymujesz klimat i też piszesz dziś o Sherlocku :) Zwierz szaleje na swoim fanpejdżu już od tygodnia, więc cholernie bardzo czekałam na nowe odcinki :) Benedicta uwielbiam, nawet jako Smaug brzmi niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Unikam spojlerów jak mogę, żeby nie zepsuć sobie przyjemności z oglądania. :) Tak się cieszę, że w końcu jest nowy sezon, bo już myślałam, że nie wytrzymam z niecierpliwości, ale na pewno warto było czekać. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem świeżo po obejrzeniu całego serialu (zaczęłam go oglądać dopiero na święta) i ten odcinek w porównaniu z tamtymi był... no cóż kiepski.
    Miał kilka dobrych scen, szczególnie reakcja Watsona na powrót Sherlocka, ale ogólnie totalny, bezładny misz masz. Niby to Sherlock, ale jakiś taki nieprzemyślany do końca. Mam nadzieję, że to jednorazowy wybryk, bo będę bardzo rozczarowana, że zepsuli tak świetny serial.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się zgodzić z tym, że jest inny niż pozostałe, ale w tej sytuacji raczej nie można było zrobić nic innego - Sherlocka nie było przez dwa lata, trochę by to dziwnie wyglądało gdyby nagle wrócił i ot tak zajął się kolejną sprawą :)
      Jest trochę misz-maszu, ale moim zdaniem trzy-czwarte odcinka to rewelacyjne momenty.

      Usuń