piątek, 13 grudnia 2013

Na "Wyścig" (2013) poszłam w momencie, kiedy wszyscy ci, którzy mieli zamiar film obejrzeć, już to zrobili. Ma to swoje plusy (prawie pusta sala kinowa) i minusy (duże oczekiwania po pochlebnych opiniach ze strony zwyczajowej "większości"). Niewiele brakowało, a w ogóle nie zobaczyłabym go na dużym ekranie, chociaż do kina wybierałam się odkąd zobaczyłam reklamę na mieście.

To nie było nic z rodzaju: "Uwielbiam Formułę 1" (chociaż zdarza mi się ją oglądać, a w gry wyścigowe grałam kiedyś nałogowo) ani: "Świetnie zrobiony plakat!", ale raczej: "O, kolejni szybcy i wściekli, tyle że w trochę innej edycji..." i chociaż do tych ostatnich nic nie mam to raczej typowe filmy akcji nie są czymś co muszę obejrzeć, bo nie będę mogła spać po nocach. 

Do pierwszego wrażenia nie pasowały mi jednak teksty: "Najlepszy film roku" i tak dalej - halo, macie zamiar chwalić na prawo i lewo kolejną opowieść o piciu, kobietach i szybkich samochodach w różnej kolejności w zależności od priorytetów?


To jest właśnie ten moment, w którym warto jednak wczytać się w fabułę zamiast zajmować się tworzeniem scenariusza w ramach zastępstwa za jego autora. Można się w miarę szybko przekonać, że w "Wyścigu" nie o akcję chodzi, chociaż ona faktycznie ma pchać wszystko naprzód i to we w miarę szybkim tempie. 

Po pierwsze film jest oparty na faktach - dość dramatycznych do tego. To opowieść o latach siedemdziesiątych i dwóch kierowcach z tym samym marzeniem, ale różnymi pomysłami na jego spełnienie. Właściwie oni, Niki i James, tworzą cały film i jego klimat. Rywalizują ze sobą
i jednocześnie pchają siebie naprzód. 
Tu nie ma miejsca na przyjaźń, ale jest coś, co stanowi jej podstawę - szacunek. Żaden z nich nie jest tym dobrym, chyba że nie lubi się ciężko pracujących perfekcjonistów albo wręcz przeciwnie, wiecznych imprezowiczów.


Po drugie można go traktować jako próbę wyjaśnienia, co siedzi w głowach kierowców formuły. Ryzykują życiem, po co? Dla sławy, pieniędzy, emocji? Żeby każdy kolejny dzień był pełny?
A może odpowiedź wcale nie musi być jedna, uniwersalna? Ktoś wsiada za kółko i stawia życie na szali, ktoś inny liczy się z ryzykiem, ale tylko takim, które wydaje się nie wymykać do końca spod kontroli - bo wyścigi mogą być pasją, miłością, albo (w co chyba trudno uwierzyć) po prostu sposobem na życie. 


'Wyścig" ma kilka scen, o których trudno będzie zapomnieć - zabawnych, dramatycznych albo takich z myślami do przetrawienia. Świetnie się na niego patrzy pod względem wizualnym, nieźle słucha i naprawdę dobrze ogląda. 

Magnoliowy Oskar w kieszeni ;)



9 komentarzy:

  1. A ja chciałam iść na to do kina ale "W pierścieniu ognia" wygrało i nie narzekam :) Ten film kiedyś obejrzę w internecie, na pewno, bo zapowiada się świetnie a ja jestem fanką filmów o sporcie i tańcu wszelakim :) No i ta obsada!

    OdpowiedzUsuń
  2. Film niestety nie dla mnie :D W ogóle nie moje zainteresowania, ale mój tata pewnie by go polubił :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka nie moja (Formułą nigdy się nie interesowałam), ale film i tak obejrzę. I mam wrażenie, że bardzo mi się spodoba. Kto zrozumie babę. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie byłam do końca przekonana, ale udało Ci się, przez Ciebie muszę obejrzeć ten film! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja jednak cały czas czekam. Chyba jeszcze nie ten czas, by porwać się na Rush, zresztą jeśli chodzi o wszystkie nominacje do Złotych Globów (w głównej kategorii) to nie znajduję tam nic, co mogłoby mnie zaczarować. Tak przynajmniej wynika z opisów. No, Filomena i Grawitacja mają zadatki. ;-) W zimie na pewno przyjdzie czas, gdy obejrzę (jednak obsada miła dla oka i ucha) i zobaczymy, czy i u mnie będzie pretendentem, czy przypadkiem usnę...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wątpię, żebym obejrzał, bo tematyka kompletnie nie interesuje mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę obejrzeć, zwłaszcza, że widziałam nominację do Złotych Globów :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli Daniel Bruhl nie dostanie choćby nominacji do Oscara, to całkowicie zwątpię w sens przyznawania tych nagród;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie kilka dni temu udało mi się w końcu zobaczyć "Wyścig" i też jestem pod jego wrażeniem. Spodziewałam się, że będzie to super opowiastka o słynnych kierowcach Formuły 1, więc film będzie głośny i skandalizujący, ale otrzymałam bardzo dobrze skrojoną historię dwóch wielkich indywidualistów. Poza tym świetne role nieznanych mi dotąd aktorów i obraz dobrze oddał klimat tamtych lat.

    OdpowiedzUsuń