niedziela, 22 grudnia 2013

Można rok w rok w okresie (około) świątecznym męczyć Kevina, który został sam w domu, ale można też postawić na inne filmy w zimowej scenerii. Dzisiaj cztery propozycje, chociaż powinno być ich dużo, dużo więcej, ale w końcu te dni nie są tylko od siedzenia przed
ekranem :)


To właśnie miłość. Absolutny klasyk, który nie mógłby zostać pominięty przy okazji mówienia
o filmowych świętach. Mistrzowskie (
o, ta na przykład, tyle że bez podkładu na początku...)
i zabawne sceny, rewelacyjna obsada (
Rickman, Firth, Neelson, Grant, Thompson - wszyscy
w jednym miejscu
) i klimat świąt. Magia.


Listy do M. Językiem ludzi od PRu można powiedzieć, że jest to: "Polska odpowiedź na "To właśnie miłość"". Tu też kilka świątecznych historii łączy się w jedną, a złośliwie trzeba by dodać, że wcale nie lepszą, ale ogląda się całkiem nieźle.


To wspaniałe życie. Czarno-biała opowieść (od Franka Capry) trochę w stylu Scrooge'a, ale nie do końca, bo główny bohater zły wcale nie był, a po prostu nieszczęśliwy. Dowód na to, że w latach czterdziestych też się robiło motywujące filmy jeśli w tle trwały przygotowania do świąt.


Strażnicy marzeń. Taka uniwersalna świąteczna animacja, bo można ją podciągnąć i pod Boże Narodzenie i Wielkanoc. Nie mogę się powstrzymać przed skojarzeniem z Avengersami - bohaterowie z dzieciństwa łączą siły, żeby ratować sny. Aha, jest jeszcze jeden buntownik, no oczywiście :)

Uprzedzając wasze typy: wiem, że brakuje Holiday, Ja cię kocham, a ty śpisz, Garsoniery
i jakiejkolwiek wersji Opowieści wigilijnej. Coś jeszcze, co warto przypomnieć sobie z okazji świąt?

______________________________

Źródła zdjęć: raz, dwa, trzy.

20 komentarzy:

  1. Nie lubię tych wszystkich świątecznych filmów . Co roku to samo.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy z filmów mogę oglądać na okrągło choćby dla samego Colina,drugiego jeszcze nie znam, ale mam na kasecie i wygląda na to, że oglądnę w czasie świątecznym. Trzeci z pewnością oglądałam w młodości , ale nie pamiętam treści.
    Kiedyś we wczesnej młodości oglądałam w tv amerykański film, w którym najstarszy chyba brat rozdawał swoje osierocone przez rodziców rodzeństwo po domach. Był to niezwykle wzruszający film, ale nie pamiętam tytułu. Gdzieś mi kołatało, że to "Wieczór wigilijny", ale nie.

    OdpowiedzUsuń
  3. LA to klasyka :) Bez tego filmu nie ma świąt!!
    A ten retro film muszę nadrobić. Nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w święta zamierzam oglądnąć obowiązkowo coś od mojego ulubionego Allena oraz nadrobić "Żelazną Damę", bo jeszcze nie miałam okazji jej obejrzeć. Wątpię, abym się skusiła na coś świątecznego.

    OdpowiedzUsuń
  5. "To właśnie miłość" oglądam co roku :) Uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To właśnie miłość bardzo lubię, pozostałych nie oglądałam, może trochę nadrobię zaległości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze dwa filmy wczoraj oglądałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie przepadam za "To właśnie miłość", ale "Listy do M." bardzo lubię. Chętnie oglądam też "Expres polarny" i "Święty Mikołaj z 34. ulicy" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam słabość właśnie do takich starszych filmów o świętach :) Jak tylko przypomną mi się tytuły, to dopiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Love actually" obejrzała już dwa razy w tym roku... chyba wstyd się przyznać, przy całej tej nagonce na świąteczne filmy.

    Pozdrawiam,
    W.

    Będę obserwować, u mnie zresztą też temat "Love actually"!

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Ha, też o niej pomyślałam zaraz po opublikowaniu wpisu ;D

      Usuń
  12. Jestem przyzwyczajona, że na święta nie leci nic ciekawego w tv, więc zazwyczaj spędzam je z książką- ewentualnie dobrym horrorem (choć to trochę antyświąteczne ) :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Moim faworytem zdecydowanie są "Listy do M.", które uwielbiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się ostatnio Bridget Jones kojarzy świątecznie, chyba przez to zakończenie. I właśnie ją oraz To właśnie miłość planuję w te święta (po raz enty) obejrzeć :). Żałuję że nie ma więcej filmów w dokładnie takim klimacie.

    OdpowiedzUsuń
  15. "Listy do M." mnie wzruszyły. Owszem, były momenty drażliwe, sporo humoru było. Nie jest to film wysokich lotów, ale ja się wzruszyłam. Chyba każdy wie, przy jakim wątku ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Listom do M." mówimy stanowcze nie! Kolejna polska nieciekawa produkcja. ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. Haha... Kevina :P
    Ale spokojnie, polsat zapowiedział, że Kevin w święta będzie :D

    Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam uwielbiam "Listy do M." i nie uważam, żeby były gorsze niż "To właśnie miłość".

    Przeważnie przed świętami oglądałam komedie romantyczne, ale w tym postawiłam na animacje :)

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja sobie świątecznie obejrzałam mało świąteczną animację, która miała sporo uroku - "Odlot" :)

    OdpowiedzUsuń