niedziela, 29 grudnia 2013

Co warto było czytać w 2013?


Podsumowania to chyba słabość każdego, kto czasami lubi myśleć, że jest zorganizowany, dlatego ja w tym roku zrobiłam aż dwa: jedno, dzisiejsze, dotyczy książek, które moim zdaniem zasługują na docenienie, drugie będzie trochę bardziej ogólne (spodziewać się go możecie w ostatnim dniu roku).

Po co to wszystko? Bo od czasu do czasu trzeba przyjrzeć się dokładniej temu, co ląduje na naszych półkach i zastanowić się, w ilu przypadkach wybór był zupełnie nieprzemyślany, jak często trafialiśmy w swój gust i czy przypadkiem nie marnujemy czasu na czytanie czegoś, co wcale nam nie odpowiada. Plus to dobra okazja, żeby jeszcze raz podrzucić wam zupełnie niezwykłe tytuły :)


Odkrycie roku

Odkryciem są dla mnie dwa nazwiska z literatury faktu: Jagielski i Aleksijewicz. Zupełnie różne osobowości, style pisania, "ojczyzny tematyczne", ale w obydwóch przypadkach jest to coś, co sprawia, że sięga się po każdą kolejną książkę. Tegoroczne propozycje czytelnicze to "Trębacz z Tembisy" (o Nelsonie Mandeli) i "Ostatni świadkowie" (o tym, jak się żyło dzieciom w czasie IIWŚ).


Zaskoczenie roku

Zaskoczeniem - pozytywnym - były trzy książki. Pierwsza, najcieńsza i chyba najważniejsza z nich to "Tato, gdzie jedziemy?". Opisano w niej myśli ojca dwójki niepełnosprawnych chłopców (jeszcze nigdy nie czytałam czegoś tak szczerego i pozbawionego sztucznej słodyczy w temacie rodzicielstwa). Dwie pozostałe są lżejsze tematycznie: to "Lekcje Madame Chic" (nie myślałam, że spodobają mi się tak bardzo) i "Upalne lato Kaliny (zdecydowanie obyczajówka roku, chociaż w tym temacie nie mam się czym chwalić, bo przeczytałam jakieś trzy tytuły :)).


Powroty roku

Dzięki kilku nowym wydaniom dobrze już znanych książek można było wrócić do Jane Eyre czy Vilette albo spojrzeć na siostry Bronte z trochę innej perspektywy - to zdecydowanie najbardziej wartościowe powroty (już w tamtym roku mówiłam, że uwielbiam  MG za przypominanie o klasyce i teraz muszę się powtórzyć - świetna robota! :)).


Książka najdłużej siedząca w głowie

Nie mam pojęcia, jak i dlaczego doczytałam "Rzeź Nankinu" do końca. To na pewno nie jest książka dla każdego, głównie dlatego, że zawiera mnóstwo makabrycznych opisów tego, jak jeden człowiek może traktować drugiego (ciężko jest w ogóle o niej wspominać, ale nie zrobić tego to jak zapomnieć...).


Spotkanie autorskie roku

Zdecydowanie najciekawsze i najbardziej treściwe - z Michałem Książkiem, autorem "Jakucka", gdzie mówił on o etyce dziennikarskiej i przedstawiał swoje odmienne spojrzenie na reportaż.


Kapuściński roku
...bo on zasługuje na osobną kategorię :)

Z trzech przeczytanych w tym roku książek Kapuścińskiego najlepiej wspominam "Podróże z Herodotem" - taki miks dla miłośników podróży i starożytności.

____________________

W tym roku wydano spoko dobrych książek i to cieszy. Tutaj pytałam o to, którą wam najlepiej się czytało - jeśli chcielibyście wziąć jeszcze udział w konkursie, zapraszam.

17 komentarzy:

  1. Świetny post Jane Eyre to książka na, którą czekam ma do mnie dotrzeć niebawem. Super post.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapisuję tytuł: tato, gdzie jedziemy. Tak szczerych wyznań brakuje w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie znam żadnej z tych książek... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kalinę muszę przeczytać, a z kategorii powroty przeczytałam obie i obie są świetne :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tych o których piszesz czytałam dwie: "Tato, gdzie jedziemy?" (to rzeczywiście książka niezwykła, szczera i autentyczna - nadal siedzi mi w głowie) oraz "Lekcje Madame Chic" - tutaj chyba spodziewałam się nieco więcej, ale ogólnie była to przyjemna lektura. :) A jedną z sióstr Bronte niedługo poznam przy okazji lektury "Wichrowe wzgórza". :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię podsumowania, także cieszę się, że Ty też zrobiłaś :) U mnie niestety lit. faktu leży i kwiczy... Przeczytałam chyba jedynie "Dziennik norymberski", znakomita lektura. W bliższych planach mam "Sprawiedliwość w Dachau", która już prawie rok zalega na półce... Spotkanie z Kapuścińskim dla mnie też było ogromnym przeżyciem i chcę więcej zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niestety nie spotkałam się z żadną z przedstawionych przez Ciebie książek :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, też uwielbiam wydawnictwo MG za te piękne, nowe wydania klasyki. A "Upalne lato Kaliny" to kawał świetnej polskiej literatury.

    OdpowiedzUsuń
  9. O Jagielskim piszę licencjat. Jego książki, to magia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O II Wojnie Swiatowej, to bym poczytała! ;-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, dobrze, że wznawia się klasykę... Szkoda, że tak rzadko. :)
    Jagielski to zawsze dobry wybór!

    OdpowiedzUsuń
  12. Polecam "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Aleksijewicz. Reportaż, który miażdży. Czegoś tak mocnego i subtelnego zarazem póki co nie czytałam. "Ostatni świadkowie..." też są uderzający, ale jednak historie kobiet w czasie wojny poruszyły mnie bardziej.
    Z Kapuścińskiego według mnie najlepsze są "Lapidaria" i ponadczasowy "Cesarz".

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobre, konkretne podsumowanie;) Zgadzam się, wydawnictwu MG należy się pochwała za wydawanie takich książek;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie, których nie znam - oprócz Kapuścińskiego oczywiście:), część wydaje się ciekawa, a od siebie dodałbym "Bukareszt. Kurz i krew" oraz "Abchazję". Dobre reportaże.

    OdpowiedzUsuń
  16. W 2013 roku przeczytałam zaledwie kilka nowości, skupiłam się głównie na klasyce literatury i książkach znalezionych na domowej półce. W ciągu najbliższych miesięcy będę musiała nie tylko nadrabiać zaległości ale i pilnie śledzić co ciekawego pojawia się w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe podsumowanie, kilka książek podpatrzyłam :P

    OdpowiedzUsuń