czwartek, 10 października 2013

Wejście do krakowskiego Bunkru Sztuki / źródło

Wystawy takie jak World Press Photo mogłyby być traktowane jak współczesne odpowiedniki gazet. Duży obraz, dosłownie kilka linijek tekstu, informacje podane w maksymalnie skondensowanej formie, ale jednocześnie obejmujące zasięgiem cały świat. Wystarczy godzina żeby dowiedzieć się, gdzie ostatnio toczyły się wojny, jak brutalni potrafią być wobec siebie ludzie - i przeciwnie, ile dla siebie robią, co z naszą przyrodą, które wydarzenia sportowe wypadałoby kojarzyć i tak dalej. Misz-masz ze współczesnego świata w fotografiach, a przecież to nasza cywilizacja lubi najbardziej: obrazy.

Na wernisaż wybrałam się we wtorek. Przybiegłyśmy spóźnione z B. do Bunkru Sztuki, a ja chciałam jeszcze zrobić zdjęcie zaproszeniom, bo była na nich świetna fotografia (i to wcale nie to samo co robienie zdjęć zdjęciom :)), ale pani przy wejściu nam je zabrała i na tym plany się skończymy.

Wchodzimy po schodach na salę, gdzie opowiadano o całej wystawie, ale widzimy niewiele poza błyskami lamp. Tu z lewej jakiś fotograf z obiektywem cięższym niż moja torebka, tam inny z dwoma zawieszonymi na szyi... Chyba tak się teraz patrzy na sztukę: oczami tych, których nie ma, żeby potem można było zdać relację.

Oglądanie zaczęłyśmy od środka, dlatego jako pierwsze rzuciło mi się w oczy zdjęcie z Kenii. Kobieta przegląda książkę na wysypisku śmieci. Przez moment pomyślałam o tym, czy to nie jest tak trochę rękawica rzucona w czytelnika: "I co, czytasz tę swoją literaturę, a nawet nie zwracasz uwagi na to, jak naprawdę wygląda świat wokół ciebie"? Pan stojący obok mnie po zerknięciu na fotografię zaczął chichotać, więc to chyba nie to.


Nairobi, Kenia - fot. Micah Albert

Pojawiło się też - w większym formacie i w połączeniu z innymi - wspomniane już zdjęcie z zaproszenia. Trochę w kontraście do tych wojennych, bo opowiadające historię małżeństwa z czterdziestoletnim stażem, w którym jedno jest chore na Alzheimera. Też w pewnym sensie smutne, ale zdecydowanie bardziej pozytywne, a na dodatek świetnie zrobione.

Rzym, Włochy - fot. Fausto Podavini

Mimo wszystko przeważają tematy ciężkie - Syria, Afganistan, Strefa Gazy, problem prostytucji i traktowania kobiet w różnych kulturach (plus oczywiście Igrzyska, przyroda i sprawy codzienne, ale to gdzieś na boku, w mniejszych ilościach).

Więcej zdjęć nie pokażę, chociaż wszystkie są do obejrzenia w internecie, ale możliwość przyjrzenia się im z bliska w większych formatach to zupełnie inna sprawa (chyba że akurat jakaś dziewczyna urządza sobie sesję zdjęciową przed fotografią pingwinów i ciężko jest się do nich przedrzeć). W Krakowie wystawa jest do zobaczenia do 29 października, a w Opolu od 29 listopada do 22 grudnia.

13 komentarzy:

  1. Zdjęcia robią wrażenie i domyślam się, że na większym formacie są jeszcze bardziej niesamowite. Chciałbym się wybrać na taki wernisaż. Niestety w mojej okolicy nic takiego akurat nie organizują.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielka szkoda, że w moim mieście nie ma takiego wernisażu :/
    Wszystkie zdjęcia mają moc, zazdroszczę fotografom oka, chociaż jak głosi fama, większość tych zdjęć jest zdrowo podrasowana, ale nie mnie to oceniać. Tak czy siak wszystkie te ujęcia robią wrażenia, a Twoja interpretacja fotografii Alberta jest genialna :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, strasznie chciałabym zobaczyć tę wystawę! I dzięki za tę informację na końcu - do Opola może uda mi się podskoczyć!

    OdpowiedzUsuń
  4. Sama chętnie wybrałabym się na tą wystawę! zazdroszczę udziału! a zdjęcie z Kenii genialne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ech.. te zdjęcia mają w sobie tyle emocji, że aż boję się całej wystawy! Ogromny ładunek emocjonalny jak dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Niesamowite są te zdjęcia. Niektóre...przerażające...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten pan, co chichotał, to chyba się nie zna... Twoja interpretacja zdjęcia jest, moim zdaniem, bliska intencji autora, aczkolwiek wątpię, by praca była skierowana głównie do czytelników - na pewno ma drugie dno. Drugie zdjęcie jest niesamowicie piękne... Szkoda, że do Krakowa jest mi tak daleko :(

    OdpowiedzUsuń
  8. O! Opole! Jak miło :) Na pewno pójdę, bo w zeszłym roku przegapiłam i byłam bardzo zawiedziona...

    OdpowiedzUsuń
  9. Powinnam się w końcu wybrać na tę wystawę i trochę się ukulturalnić.
    Hm...robić sobie zdjęcie ze zdjęciem (dziewczyna i pingwiny) - to jest trochę dziwne;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Może nie jestem (na pewno, co ja gadam) utalentowany fotograficznie, ale te fotografie dają do myślenia. I zresztą bardzo mi się podobają. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję, że uda mi się ją zobaczyć w Krakowie. Fotografie wyglądają wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite zdjęcia! Chyba muszę częściej wychodzić na wystawy. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń