wtorek, 22 października 2013


Mieliście kiedyś tak, że męczyło was samo słuchanie o zbyt popularnym serialu (może być film, książka, gra, cokolwiek)? Taka "Gra o tron" na przykład. Zaczęło się od pozytywnych opinii i tradycyjnych plakatów na mieście, super. Tyle że potem ktoś stwierdził, że uśmiercanie bohaterów to temat, który nadaje się na kwejka, wąchamksiążki, facebooka i gdziekolwiek indziej - ważne, że "się sprzedaje", zbiera te swoje łapki w górę. W pewnym momencie nawet znajomi, którzy książkę trzymają w rękach od święta (i to najczęściej takiego jak czyjeś urodziny) zaczynają czytać, oglądać i jeszcze podrzucać jako temat do rozmowy. Wtedy przychodzi taka myśl: "Jak wszystkim się podoba to chyba wypadałoby obejrzeć", a potem druga: "Jeśli jeszcze raz usłyszę, jaki ten Sherlock jest świetny, zastrzelę się, żeby skombinować mu kolejną zagadkę do rozwiązania...".

Mniej więcej takie było moje podejście do tego serialu, kiedy wszyscy zachwycali się najpierw premierowym, a potem drugim sezonem. Nie oglądałam go z jeszcze jednego powodu: Doyle to jeden z moich pierwszych ulubionych autorów (najpierw był Horowitz i Christie, potem zaraz on), a jego kreacji Sherlocka chyba po prostu nie da się przebić. Ten gość na podstawie uścisku dłoni wydedukowałby pewnie nawet to, że w zeszłym roku o tej porze byłam przeziębiona, bo spadł śnieg kiedy próbowałam dowlec się na Targi Książki.


Wierne opowiedzenie tej historii mogłoby nikomu nie wyjść na dobre - widzowi, bo tylko szukałby minusów i twórcom, bo ten pierwszy na pewno jakieś by znalazł. Pójście w inną stronę nie było wcale głupim pomysłem, a że właśnie to zrobiono, widać już choćby po tytule pierwszego odcinka: "A study in pink", który nawiązuje do "Studium w szkarłacie". Bardzo luźno oczywiście, zgadzają się tylko imiona głównych bohaterów i adres: 221B Baker Street. Czasy już są inne, nawet charakter Sherlocka nie ten sam, bo znacznie więcej w nim przechwalstwa, czasami zahaczającego o głupotę, na szczęście jednak klimatycznie zostajemy w tym samym miejscu - trochę trzeba pogłówkować nad zagadką, trochę dać się wciągnąć w akcję...

Rzadko kiedy można powiedzieć coś konkretnego o serialu po pierwszym odcinku, ale ten był całkiem długi, a poza tym odstawiłam dla niego na chwilę "House of Cards", a do tej pory to właśnie nim męczyłam znajomych (teraz nawet oni wyprzedzili mnie w śledzeniu przekrętów Franka... Damn you, Sherlock!).

Jeśli dalej jest też tak dobrze to rzucam studia i szukam pracy jako tester seriali.

15 komentarzy:

  1. A ja dopiero do książki zamierzam zasiąść - to się nazywa być w tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, dalej też jest tak dobrze. Dalej jest nawet lepiej, a po drugim odcinku zaczynasz się przyzwyczajać i robi się oczywiste to, że "Sherlock" jest ważniejszy od wszelkich innych rzeczy.
    Świetny serial, wczoraj skończyłam drugi sezon, trochę mi smutno, więc pewnie zacznę oglądać od początku. I moja przyjaciółka nie mogła ścierpieć mojego nawijania o jednym i tym samym, obejrzała pierwszy odcinek i przyłączyła się do zachwytów :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię tego typu komercjalizacji. Dlatego też zazwyczaj po tak popularne "perełki" sięgam dopiero wtedy, gdy troszkę o nich ucichnie. Za ten serial też zamierzam się zabrać, ale dopiero za jakiś czas. Dam mu dojrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakoś mnie ten serial nie przekonuje, ale coś mi się wydaje, że dużo tracę... kurcze!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tester seriali - to mogłaby być moja praca marzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Będziesz miała konkurencję :D Bo to mój zawód wymarzony!

    OdpowiedzUsuń
  7. hehe widzę, że nie tylko mi się marzy taki zawód :D

    OdpowiedzUsuń
  8. "więcej w nim przechwalstwa, czasami zahaczającego o głupotę" właśnie dlatego nie oglądam tego serialu. Nie zdzierżyłam bohatera już po pierwszym odcinku...Bardzo mnie denerwowała jego wszechwiedza, rażąca, za bardzo wyolbrzymiona, właśnie geniusz ocierający się o śmieszność. Nie, nie, nie. Tylko się zirytowałam, zamiast wciągnąć i odprężyć.

    "House of Cards" - genialny! Nie było odcinka przegadanego, jak to bywa w serialach - warta akcja, nie pomyślałabym, że światek politycznych machlojek mnie tak zafascynuje. A teraz na Spaceya nie mogę patrzeć inaczej niż jak na największego drania pod słońcem. No, jednego z wielu, ogromnego grona takich.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z tymi 'najpopularniejszymi' to zawsze jest tak, że kiedy już w końcu każdy swoim gadaniem przymusi nas do ich obejrzenia, nagle wyrasta przed nami wielki mur rozczarowania ^^
    Pierwsza zasada oglądania --> kierować się własnymi odczuciami + opiniami znajomych którzy na prawdę wiedzą co polecić :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam ten serial. Juz od dwoch lat czekam na trzecia serie. Czekam i czekam... Hobbit wlazl w parade.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też zwlekam z obejrzeniem tego serialu, bo obawiam się czy przypadnie mi do gustu. A poza tym jak wkręcę się w kolejny serial to chyba już w ogóle nie będę miała na nic czasu :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeśli chodzi o seriale to ja jestem daleeeko w tyle, niestety :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie kuś, bo jeszcze zacznę oglądać. :p

    OdpowiedzUsuń
  14. Cudowny jest ten serial, od tych samych twórców co Doctora Who, mojej filozofii życiowej! :) Benedict jest przede wszystkim świetnym aktorem.

    Co do zgodności serialu i książki, to wydarzenia i charaktery w serialu zostały po prostu uwspółcześnione. Sherlock książkowy też w tamtych czasach był uważany za chama, a we współczesności te jego cechy zostały po prostu uwypuklone. W ten sposób idealnie przystaje to do naszych czasów :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam trzy razy Twoją recenzję i nadal nie wiem czy serial Ci się podoba czy nie ;) Mam wrażenie, że nie przypadł Ci do gustu.
    Ja o Sherlocku (na szczęście!) nie słyszałam wiele. Oglądała go tylko moja koleżanka, która zmusiła mnie wręcz do obejrzenia. A że były już wtedy dwa sezonu mówię co mi tam. Nie mogłam na początku przebrnąć przez tą strzelankę na początku pierwszego odcinka. Mówię sobie o co tam kurcze chodzi ? Co ma Sherlock do wojny na Bliskim Wschodzie ? No ale oglądałam dalej i ... jeny jak ja kocham Sherlocka ! :D Uwielbiam ten serial uwielbiam Sherlocka wrednego i wspaniałego ! Aż muszę iść obejrzeć po raz setny ^^
    Na szczęście nie miałam takiego parcia na to, że musi mi się spodobać bo wszyscy tak mówią, więc podeszłam do tego na luzie. I to był strzał w dziesiątkę! ^^

    OdpowiedzUsuń