piątek, 18 października 2013

Osama - Lavie Tidhar

Osama - Lavie Tidhar, książka

Książki z pogranicza gatunków mogą przyciągnąć uwagę większej grupy osób, czyli właściwie nikogo konkretnego, zwłaszcza jeśli miesza się w nich tematyczne bieguny - fantastykę z literaturą faktu (romantycznego horroru jakoś skojarzyć nie mogę). Czego szuka się w "Osamie"? Chyba przede wszystkim możliwości przyjrzenia się temu, jaki wpływ mają mniej czy bardziej aktualne wydarzenia na literaturę. Do którego momentu są inspiracją, a gdzie zaczynają mieszać się z wyobraźnią i ustępować jej miejsca?

Sam szkielet historii jest bardzo obiecujący i nic dziwnego, że ktoś przed zerknięciem do środka narobi sobie nadziei na tekst w orwellowskim stylu: osadzony w innej rzeczywistości, ale jednocześnie mocno trzymający się zasad panujących w naszym świecie i w ten sposób uwypuklający zagrożenia i absurdy. To jednak wcale powieści nie pomoże, a nawet ją pogrąży. U Tidhara tyle Osamy, co fantastyki w "Koronie śniegu i krwi". Nie można powiedzieć, że jej brakuje, ale sugerowanie, że na niej opiera się główny wątek, byłoby mocnym nadużyciem. To, co czytelnikowi znane - zamachy, Al Kaida, nawet słuchawki - działa raczej na zasadzie "zapychacza", wątek główny to… no właśnie, o co tam tak naprawdę chodzi?

Przyznaję, że nie do końca się połapałam. Jest śledztwo, znalazło się też miejsce dla kobiety, nie zabrakło nadnaturalnych zjawisk, ale gdy spróbuje się to złożyć w całość i odpowiedzieć na kilka podstawowych pytań, karty lecą na stół jedna po drugiej. Możliwe, że dzieje się tak za sprawą języka, który stanowi niezłe wyzwanie. Momentami można mieć wrażenie jakby czytało się raport albo jeden z przykładów na to, jak nie tworzy się opisów pomieszczeń (taki z rodzaju tych przytaczanych przez polonistki w podstawówce: "Na środku pokoju jest stolik. Pod stolikiem jest dywan. Dywan jest niebieski…").

Styl to nie jedyna przeszkoda, z jaką trzeba sobie poradzić. Najwyraźniej autor postanowił też powalczyć momentami z logiką, między innymi przez skakanie z tematu na temat, jak tutaj:

"Mieszkanie było pełne książek . Na drewnianej szafce niebezpiecznie balansowało staroświeckie radio. Ściany były obwieszone plakatami przedstawiającymi kobiety w rozmaitych stadiach negliżu. Większość książek miała miękkie oprawy".


Dla lubiących robić zdezorientowane miny w trakcie czytania znajdą się też inne okazje do wprawienia mięśni twarzy w ruch. Fragment pierwszego z brzegu, niech będzie "matematyczny":


"(…) woda stygnąca w tempie zero przecinek piętnaście stopnia na minutę".

Szkoda, że taki pomysł na fabułę nie obronił się przed kiepskim językiem i w połączeniu z nim nie nadaje się do polecenia, bo na poziomie ogólnym powieść zapowiada się świetnie. Joe, prywatny detektyw, musi odnaleźć autora prowokujących książek na temat Osamy bin Ladena, o którym w świecie bez terroryzmu nikt nie słyszał. Autor, Lavie Tidhar, poruszył nawet kilka ważnych spraw (Czy rozumiemy wojny toczące się właściwie na naszych oczach? Co o nich wiemy?), jednak żeby się do nich przebić przez narrację, trzeba mieć w sobie trochę cierpliwości. 

16 komentarzy:

  1. Widziałam Twoją ocenę na lubimyczytać i czekałam na uzasadnienie, bo sama fabuła już dawno mnie zaintrygowała i nie mogłam pojąć, co mogło pójść aż tak źle... Z żalem stwierdzam że chyba całkowicie się z niej "wyleczyłam". Jaka szkoda, że nie udalo się wydobyć potencjału tego tematu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alison oddała dokładnie moje odczucia - też byłam zainteresowana, ale apetyt momentalnie mi wywietrzał z głowy...

      Usuń
    2. Ja też postanowiłam ją przeczytać kiedy tylko zobaczyłam opis - tym bardziej żałuję, że ocena niska.

      Usuń
  2. Przytoczone przez ciebie cytaty ewidentnie pokazują wszelkie złe strony tej książki, dlatego nie będę sobie zawracać nią głowy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że interesujący temat przyćmiło słabe wykonanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Romantyczny horror? Zmierzch! (lol:P)
    A tak poważnie mówiąc to nieźle się ubawiłam podczas czytania, ironia to Twój atut i ten inteligentny, uszczypliwy dowcip :) Pomysł na powieść nie powiem, dość ciekawy i oryginalny - nie wiem czy dobrze mi się skojarzyło z Dallas 63, kiedy to bohater miał się cofnąć w czasie i zapobiec śmierci Kennedy'ego - no bo skoro świat bez terroryzmu, a książki o terroryźmie, to taki alternatywny świat, czy wymiar inny, czy co? Zresztą - nieważne. Grunt, że schrzanione. A pod dywanem jest podłoga. Podłoga jest drewniana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)

      Też myślałam o tym, gdzie umieszczono fabułę pod względem czasowym/przestrzennym i nadal nie jestem tak do końca pewna. Z jednej strony są w niej nawiązania do naszego świata, co wskazuje na przyszłość, a z drugiej elementy fantastyczne, które kazałyby wyrzucić ją poza naszą rzeczywistość. Może po prostu taki miks? :)

      Czyli teraz od podłogi przechodzimy do sedna - wnętrza ziemi? ^^

      Usuń
    2. No to niezły miks, skoro nikt nie wie, o co biega ;)

      Oj, do wnętrza ziemi jeszcze daleko ;) Nasz stolik, dywan i podłoga są na 12 piętrze ;)

      Usuń
  5. Fiu fiu, niezłe bajery językowe :D Mimo wszystko chciałabym to sprawdzić na sobie - pewnie się będę wkurzać na język, ale do samej historii mnie ciągnie. Ten opis z książkami, ostatnie zdanie to...brutalny powrót do rzeczywistości dla kogoś, kto zaczął sobie wyobrażać kobiety w negliżu. Hey, stop, mówi autor, gdzie leci Twoja wyobraźnia? Tak sobie pomyślałam, ot.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, rewelacyjna koncepcja! Pomyślałabym, że to genialne, gdybym nie znała reszty tekstu ^^ Ale jestem bardzo ciekawa, jakie będą twoje wrażenia po lekturze :))

      Usuń
  6. Czekaj, bo się zgubiłem (ok, jest już późno), znaczy czemu czepiamy się fragmentu z wodą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dobra, to akurat przykład tego, że potrafię być czepialska :P Weszło mi w krew na finansach, bo koleś zawsze dostawał oczopląsu kiedy ktoś przykładowo mówił "zero przecinek piętnaście" zamiast "piętnaście setnych" :) Poza tym to, że w książce jest sporo fragmentów tego typu, przybliża ją momentami bardziej do raportu niż powieści.

      Usuń
    2. Może takie było zamierzenie autora?:)

      Usuń
  7. Brzmi... źle. Narrator słaby, fakt - ale sam opis akcji jest dziwny. Bin Laden i fantastyka - jeny, co trzeba brać, żeby takie rzeczy tworzyć?

    OdpowiedzUsuń
  8. Podziękuję. Jest tyle innych interesujących powieści, napisanych bardziej przystępnym językiem...;)

    OdpowiedzUsuń