czwartek, 24 października 2013

Kiedy temperatura spada do zera, coraz częściej rezygnuje się z wychodzenia. Kino w piątek wieczorem, sobotnia wystawa? Na wszystko ma się jakoś więcej energii, kiedy nie wiąże się to z marznięciem palców.

Przy minus dziesięciu nawet poranny spacer do sklepu po świeże bułki to wyprawa: kurtka, czapka, rękawiczki, szalik, wygodne buty, żeby można było jak najszybciej uciec przed mrozem...

Potem z termometrów znikają kolejne stopnie, a przy dwudziestu na mrozie to już tylko wegetacja i czekanie na wiosnę...

A jak się żyje tam, gdzie minus dwadzieścia to właśnie początek wiosny? 

Nie, to musi być zupełnie inna rzeczywistość, jacyś ludzie zrobieni z mocniejszego materiału. Żyją na północy, w Jakucku - miejscu najbliżej pustki. 


Książek nie patrzy na nich i to miasto, kiedy chodzi jego ulicami, bo niby jak miałby to robić? Myśleć o mrozie można siedząc w domu, przy kominku, a nie przedzierając się przez zaspy z pustką w głowie:

„Pierwsza fala po wyjściu z klatki schodowej rozjaśnia umysł jak haust spirytusu. Druga każe się już ratować: pozapinać, opatulić. Trzecia studzi nieubłaganie i nakazuje schronić się w jakimś sklepie".

Taki ziąb boli, nie tylko fizycznie. Niewiele rzeczy potrafi też tak mocno działać na psychikę. Otępia, przygnębia, przyciąga czarne myśli. Nawet dzieci uczy tego, jak skutecznie popełnić samobójstwo. 

Nie chodzi jednak o to, by to syberyjskie miasto poznać z jak najzimniejszej strony, "Jakuck" jest przecież słownikiem miejsca. Nie takim zwykłym, ortograficznym, ale bardziej kulturowym. On pokazuje, jak wiele możemy dowiedzieć się o stylu życia danego narodu na podstawie zasobu jego słownictwa. My nie mamy jednego wyrazu na określenie "bezpiecznego i ciepłego miejsca, gdzie można przeczekać zimę" albo "ścieżki wydeptanej w tajdze przez zwierzęta", a w jakuckim można się na nie natknąć, podobnie jak na łagrowe słowa. Jest w tym coś niesamowitego, że język spełnia funkcję nośnika historii i kultury.

Kepsee – jakuckie „dzień dobry”. Dosłownie znaczy „opowiadaj"”.

"Jakuck" to bardzo specyficzna książka. Przemycono w niej mnóstwo jakuckich wyrazów, z pewnością jednak nie po to, by czytelnik nauczył się podstaw języka. Świetnie się ją czyta, ale chyba trzeba mieć w sobie coś, co przyciąga do słów po prostu. U mnie to zaskoczyło, a że tematycznie też byłam zainteresowana (ze względu na Syberię), całość oceniam dobrze. Szkoda tylko, że momentami było tego za dużo, a to mogło gdzieś w środku zmęczyć. Na szczęście inne elementy ratowały sytuację - zwłaszcza te opisy mrozu...

PS. Niemal identycznymi wrażeniami dzieliła się wczoraj Asia :)

10 komentarzy:

  1. Jejku, aż mi się chłodno zrobiło. Ale książka wydaje się ciekawa, z pewnością po nią sięgnę, jeśli tylko będę miała taką okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być wspaniała lektura! Z chęcią bym przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem strasznie ciekawa tej książki, zwłaszcza po Twojej recenzji, bo przyznam się, wcześniej o niej nie słyszałam. Uwielbiam Twoje recenzje, serio :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja podzielę się wrażeniami w ciągu kilku dni ;D Wiem, co masz na myśli, że momentami "tego" było za dużo. Dla mnie była też trochę chaotyczna. Ale mimo wszystko książka mi się podobała choć zupełnie odbiegała od moich wyobrażeń o niej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, ten "Jakuck" już za mną chodzi od kilku tygodni. Muszę zapolować :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tu się ostatkami lata cieszę, a Ty wyskakujesz z Syberią ;). Może zostawię sobie jej lekturę na środek lata, kiedy nie będzie się dało wytrzymać upału :)).

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy odważyłabym się tam wybrać na wycieczkę, a co dopiero żyć w takich temperaturach. Sądzę jednak, że przy filiżance gorącej kawy, będę w stanie przeczytać tę książkę. :P

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem ciepłolubna i nie wyobrażam sobie wiosny przy minus 20 stopniach :)))) Co do samej książki tematycznie brzmi ciekawie, gdyż Syberia ma w sobie coś takiego, co przyciąga, dlatego dam szansę poznania tej książce, jak trafi się ku temu okazja.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam w planach, już się nastawiam, ze drugiego Badera z tego nie będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Syberia bardzo mnie interesuje, ale raczej nie mam ochoty sięgać po tę ksiązkę. Chociaż czytałam fantasy oparte na wierzeniach Jakutów i od tamtej pory kultura tego ludu mnie fascynuje... Ciekawe, ile współczesnym mieszkańcom tamtego miejsca pozostało po ich przodkach? :)

    OdpowiedzUsuń