środa, 4 września 2013


Z poradnikami uczącymi tego, jak szybciej zapamiętywać, jest dokładnie jak z szukaniem drogi na skróty - trzeba się trochę nachodzić, żeby taką znaleźć, ale gdy już to zrobimy, zaoszczędzamy mnóstwo czasu na przyszłość. Bo "Technik zapamiętywania" nie wystarczy czytać, przez nie trzeba przebrnąć, żeby zobaczyć efekty. 

Początkowo można się nawet poczuć, jakby robiło się krok wstecz, bo przecież najzwyklejsze wkucie słówka czy zapamiętanie daty zajmuje chwilę, a tutaj nagle trzeba tworzyć jakieś obrazy, historyjki, skojarzenia... To wszystko trwa, a co najważniejsze, nie daje gwarancji zapamiętania czegoś już na zawsze. Pojawia się pytanie: Jaki jest więc sens stosowania mnemotechnik?

I wtedy następuje przełom (oczywiście jeśli czytelnik nie rzucił wcześniej książki w kąt :)). Nagle zauważamy, że nie musimy powoli przebijać się przez wszystkie wizualizacje stworzone w naszej głowie, one pojawiają się w niej w ułamku sekundy razem z gotową odpowiedzią właściwie bez żadnego wysiłku. Niesamowite i strasznie motywujące, a to dopiero początek.

Odkrycie, jakie możliwości daje nam umysł, jest wstępem do czegoś więcej i bardzo dobrze, bo po co mielibyśmy zanudzać się nauką języków obcych albo czegokolwiek innego, jeśli możemy to robić inaczej - zabawniej, bardziej kreatywnie? Z tą myślą sięgnęłam po "Techniki zapamiętywania", chociaż pierwsze historie z mnemotechnikami mam już za sobą dzięki Projektowi Samorozwój. Pomyślałam jednak, że to dobra okazja, by jeszcze raz wszystko solidnie przećwiczyć - tak to się zaczęło.

W środku znalazłam opis standardowych sposobów nauki, które będą nowością tylko dla początkujących. Autorzy skupili się oczywiście na wytłumaczeniu, jak zapamiętywać liczby, listy zakupów, imiona właśnie poznanych osób, słówka z języka obcego... Postawili też na całkiem zwyczajne drobnostki, które często nam umykają (mój odwieczny problem: wyłączyłam światła w samochodzie?) i wreszcie opisali, jak planować dzień, a nawet jak popisać się przed znajomymi.

Scena z "Przyjaciół"

Co więc wyróżnia ten konkretny poradnik na tle innych? Po pierwsze: jego autorami są Polacy. Na początku nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to może mieć jakiekolwiek znaczenie, ale tak jest. Przy tłumaczeniu choćby z angielskiego niektóre rzeczy umykają. Przychodzi mi tu do głowy przykład z "Przyjaciół", kiedy Joey pyta Chandlera o to, jaki statek przetrwa każdą burzę. Odpowiedzią jest przyjaźń, bo w oryginale friendship dzieli się na friend, czyli przyjaciel i ship, a więc statek. Tłumacze trochę z widza zakpili i zamiast "przyjaźni" zaserwowali mu "jaźń" (z tej sytuacji chyba nie było dobrego wyjścia). Przy mnemotechnikach językowe różnice też mają znaczenie.

To od strony technicznej, ale warto też wspomnieć o treści. Już na początku można zauważyć, że autorzy postawili na dość swobodny styl. Rzeczowo, ale przede wszystkim bezpośrednio i przystępnie. Posłużyli się też rewelacyjnymi przykładami. Spróbowali przekonać czytelnika choćby do przyswojenia tytułów 20. filmów najchętniej oglądanych w 2012 roku, nauki cytatów z literatury czy przepisów kulinarnych. Wypełnili więc treść w taki sposób, by nauka była maksymalnie ciekawa.

Myślę, że warto zmierzyć się z tą książką i to bez marudzenia, że "ja nie dam rady" uczyć się szybko i efektywnie. Męczysz się zapamiętując daty na historię, a piosenkę, która leciała wczoraj w radio możesz zaśpiewać bez zająknięcia? To oznacza tylko i aż tyle, że masz niewłaściwe podejście do nauki na pamięć. Być może "Techniki zapamiętywania" pomogą ci to zmienić, a przy okazji potrenujesz kreatywne myślenie, bo ćwiczeń z użyciem wyobraźni jest w tej książce całe mnóstwo.

13 komentarzy:

  1. Fascynują mnie takie książki choć do samych technik ciężko mi się przekonać. Raz że nie mogę się zmotywować do tworzenia tych wszystkich wizualizacji, dwa ... zastanawiam się jak to ma działać, że z czasem wymyślonych historyjek nie będę ze sobą mieszać. No bo jeśli w takiej metodzie każdej cyfrze przyporządkowany jest konkretny obraz to w kolejnych wizualizacjach będą się one nagminnie powtarzać. Czy będę pamiętała w której z ważnych liczb po stawie pływały 2 łabędzie? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam książki tego typu i bardzo sobie tę serię cenię. Nie przypominam sobie, aby jakikolwiek tytuł z Samo Sedno zawiódł moje oczekiwania. Cieszy mnie też to, o czym wspominasz - polscy autorzy. Nie dlatego, że nie ufam zagranicznym specjalistom, ale właśnie dlatego, że tylko Polacy potrafią dostosować swoje badania do nas, a nie do innych nacji.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie poradniki, choć po ten pewnie nie sięgnę. Czytałam już "Pamięć absolutną", którą widać u Ciebie na obrazku i chociaż to wszystko brzmi tak pięknie, nie mogę przekonać się do stosowania tych wszystkich technik. Jest ich naprawdę sporo i wiem, że pomagają, ale mimo wszystko nie chcę już chyba czytać książek na ten temat, przynajmniej na razie. Odpowiada mi sposób w jaki zapamiętuję i będę trwać przy swoim, mimo że pewnie byłoby mi łatwiej po lekturze tego tytułu :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla chcącego nic trudnego tak naprawde :) a taki poradnik na pewno ulatwia ;) Buziaki, zapraszam w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z nauką i zapamiętywaniem nie mam problemów, gorzej jednak z przypominaniem sobie pewnych informacji, gdy upłynie już sporo czasu. Ot, skleroza ;) Wprawdzie poznałam już parę poradników dotyczących mnemotechnik, ale z chęcią przeczytam, co mają do powiedzenia na ten temat polscy autorzy.
    A tak poza tym - ach, ta czekolada ze zdjęcia łamie mi serce! Właśnie jestem na słodyczowym odwyku, a tu takie rarytasy ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak rozrywkowo to tak nie bardzo z poradnikami, ale jak będą mi potrzebne, to może się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam problemy z zapamiętywaniem - nie mam zupełnie pamięci do twarzy na przykład :/ Mam wrażenie, że z przyswajaniem wiedzy też u mnie gorzej niż za czasów "szkolnych", a chciałabym się jakoś dokształcić, przypomnieć języki, rozwijać się. Chyba się zainteresuję tą książką...

    OdpowiedzUsuń
  8. Sama próbowałam kiedyś zmierzyć się z podobną książką, ale jakoś mi to nic nie dało.. Może pora spróbować jeszcze raz? Szczerze powiem, że bardzo by mi się to przydało!

    OdpowiedzUsuń
  9. Przydałoby się, tylko jak się nie ma czasu na zwykłe książki, to co dopiero na poradniki... Ale autorzy kuszą. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze nie czytałem, może kiedyś się skuszę ;)
    Ktoś się pytał, czy zapamiętane informacje się nie pomieszają. Otóż nie pomieszają się. Np. mam zapamiętać liczbę 532353, czyli 53 (u mnie LaMa, 23 NeMo). Widzę jak LaMa pluje w NeMo (jest on cały w ślinie) a inna LaMa bierze ścierkę i oczyszcza go ze śliny. Chodzi oto, że każde wyobrażenie będzie miało na sobie unikatowy "znak", dzięki któremu będzie oryginalne i nie pomylisz go z żadnym innym.
    Sam ćwiczę pamięć już 4 miesiąc (codziennie min. 15 min), po jakiś 2 miesiącach pojawiły się efekty, teraz zapamiętuje mi się znacznie łatwiej, chociaż początki nie były łatwe (byłem o krok od zrezygnowania).

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie czytałem, może kiedyś się skuszę ;)
    Ktoś się pytał, czy zapamiętane informacje się nie pomieszają. Otóż nie pomieszają się. Np. mam zapamiętać liczbę 532353, czyli 53 (u mnie LaMa, 23 NeMo). Widzę jak LaMa pluje w NeMo (jest on cały w ślinie) a inna LaMa bierze ścierkę i oczyszcza go ze śliny. Chodzi oto, że każde wyobrażenie będzie miało na sobie unikatowy "znak", dzięki któremu będzie oryginalne i nie pomylisz go z żadnym innym.
    Sam ćwiczę pamięć już 4 miesiąc (codziennie min. 15 min), po jakiś 2 miesiącach pojawiły się efekty, teraz zapamiętuje mi się znacznie łatwiej, chociaż początki nie były łatwe (byłem o krok od zrezygnowania).

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałem, może kiedyś się skuszę ;)
    Ktoś się pytał, czy zapamiętane informacje się nie pomieszają. Otóż nie pomieszają się. Np. mam zapamiętać liczbę 532353, czyli 53 (u mnie LaMa, 23 NeMo). Widzę jak LaMa pluje w NeMo (jest on cały w ślinie) a inna LaMa bierze ścierkę i oczyszcza go ze śliny. Chodzi oto, że każde wyobrażenie będzie miało na sobie unikatowy "znak", dzięki któremu będzie oryginalne i nie pomylisz go z żadnym innym.
    Sam ćwiczę pamięć już 4 miesiąc (codziennie min. 15 min), po jakiś 2 miesiącach pojawiły się efekty, teraz zapamiętuje mi się znacznie łatwiej, chociaż początki nie były łatwe (byłem o krok od zrezygnowania).

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy14 września 2013 22:58 czkawka dla ciebie się wzięła?

    OdpowiedzUsuń