poniedziałek, 2 września 2013

 

Fabularyzowane historie z II Wojną Światową w tle cieszą się sporą popularnością, co widać choćby na przykładzie polskiego serialu "Czas honoru", którego szósty sezon miał swoją premierę wczoraj. Nie bez przyczyny zresztą jedną z osób polecających "Kobietę, która spadła z nieba" w blurbie jest Karolina Gorczyca, bo chociaż akcja książki toczy się we Francji, skojarzenie z przygodami młodych ludzi walczących z okupantem i żyjących w ciągłym zagrożeniu jest dość oczywiste.

U Simona Mawera jednak na pierwszym planie nie jest wojna, ale ona - Mariane, Alice, Anne-Marie, jakkolwiek ją nazwiemy. Jej postać to taka trochę dziewczynka na posyłki nie mająca nic przeciwko temu, że wydaje się jej polecenia bez wskazania przyczyny czy zamierzonego skutku. Zostaje zwerbowana w Anglii, gdzie wie tylko tyle, że będzie przerzucona do Francji. Zanim jednak to się stanie, musi przejść szkolenie. W Szkocji uczy się zabijać, jednak nawet przez chwilę nie myśli o tym, dlaczego ta umiejętność miałaby kiedyś jej się przydać. Wreszcie w Tuluzie i Paryżu bierze udział w przeróżnych akcjach i nie tylko nie zadaje pytań, co prawdopodobnie nie miałoby większego sensu, ale mimo wszystko stanowi naturalny odruch, ale wręcz wypycha wojnę gdzieś poza swoją świadomość. 

Dla niej ważniejsze od tego, dlaczego coś robi i czemu ma to służyć, jest to, że gdzieś w mieście miłości czeka jej ukochany sprzed lat, ale tu na miejscu jest ten drugi mężczyzna, którego chyba też mogłaby pokochać. Uczuciowe rozmyślania głównej bohaterki przykrywają wszystko inne. Wojna? Okupowana Francja? One mają być tylko tłem nadającym tempa akcji, która bez nich mogłaby prawie stać w miejscu.

 
 Błękitne oczy, czerwone usta, białe rękawiczki - świetnie połączenie!

"Kobiety, która spadła z nieba" nie sposób potraktować zupełnie poważnie. Zdecydowanie bliżej jej do powieści obyczajowej na wakacje niż książki wojennej. Ma wszystko to, co chcielibyśmy znaleźć w romansie - lekki styl, odpowiednio dużo komplikacji stworzonych w głowie głównej bohaterki i oczywiście dwóch panów do wyboru. Czyta się szybko (wystarczy dosłownie jednej wieczór), momentami można się pośmiać albo dać wciągnąć w romantyczny nastrój, ale nie ma co liczyć na dowiedzenie się czegoś więcej o Francji walczącej z okupantem. 

Warto przeczytać, ale z nastawieniem bardziej na czytadło o miłości niż cokolwiek innego. Co prawda niejedna czytelniczka momentami uśmiechnie się szeroko myśląc o tym, że autor w swoich wyobrażeniach chyba aż za bardzo starał się spojrzeć na uczucia z kobiecego punktu widzenia (można by tutaj zacytować choćby wiersz napisany przez Mariane: "Niepewność targa mną/ czy nadejdzie taki dzień/ że szczerze/ pokochasz mnie,/ czy los okrutny/ na zawsze/ rozdzieli nas./ Zdarzyć się tak może, /że nigdy/ miłością dzielić się/ nie będziemy razem./ Lecz wiedz,/ że zawsze/ będziesz/ w sercu mym"), a jednak wyszło mu to całkiem nieźle, a z zakończeniem poradził sobie nawet bardzo dobrze.

17 komentarzy:

  1. Ciekawe! Widziałam tę książkę w księgarni i słowo "wojna" podziałało jak magnes. Szkoda, że nie ma tu więcej o wojnie - tak jak w moim ukochanym "Czasie Honoru". Pozdrawiam!
    http://art-forever-in-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. W jakiejś gazecie tak polecali tę książkę, że aż myślałam, że przesadzają... Ale może jednak warto się skusić :)

    Zapraszam do mnie :)
    http://kulturka-maialis.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Do tej pory nie zwracałam szczególnej uwagi na tę książkę, ale po Twojej recenzji to się zmieniło. Nie wiem czemu, ale myślałam, że to książka w kompletnie innym klimacie. Miłość i wojna, może być ciekawie - nieczęsto sięgam po takie pozycje, a mam ochotę właśnie na coś ożywczego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam Simona Mawera z "Upadku", w którym również w tle była wojna. Książka bardzo dobrze napisana - dla mnie świetna - dlatego chętnie przeczytałabym i tę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłą ma ta książka kampanię. Niestety nie czuję się do niej na dzień dzisiejszy przekonana, chyba czuję zmęczenie tą tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko co związane z tematyką wojenne natychmiast ląduje w moich rękach, tak więc i tej książki nie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Liczyłam na książkę opowiadającą o wojnie, o losie bohaterów, bo porównanie do "Czasu honoru" (uwielbiam go, chociaż 6 seria to już chyba przesada O.o) zobowiązuje, ale wydaję mi się, że tło wojenne to już wystarczająco dużo.
    Może kiedyś się skuszę, bo lubię takie powieści :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmmm, niezbyt przepadam za romansami ;) już bardziej dałabym się skusić, gdby wątek walki z okupantem był bardziej rozwinięty ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę przyznać, że okładka tej książki mnie urzekła. I cieszę się, że twoim zdaniem zdecydowanie bliżej jej do powieści obyczajowej niż książki wojennej, ponieważ akurat w moim przypadku niezbyt przepadam za wojenną tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba nie moja tematyka ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. "Czas honoru" bardzo lubię, ta rekomendacja na mnie podziałała, bo ja "Czas honoru" mogę oglądać w ciemno, więc myślę, że może mi się spodobać. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wydaje się być dość ciekawa, jednak nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie ksiązki, które nie dają mi spać, które muszę przeczytać od razu, dowiedzieć się jakie jest zakończenie. Uwielbiam „Kobietę, która spadła z nieba”

    OdpowiedzUsuń
  14. Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do książek nieznanych mi autorów, ale tym razem postanowiłam zaryzykować. Nie żałuję. Autor zaskoczył mnie niesamowice prawdziwymi opisami i dialogami. Godna polecenia

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam książkę i jestem pod dużym wrażeniem. Świetnie połączenie dramatu z romansem czyli to co kobiety lubią najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trochę szkoda, że autor nie poświęcił zbyt dużo miejsca realiom historycznym... Ale mimo wszystko książka zapowiada się dobrze;)

    OdpowiedzUsuń
  17. O tej książce można napisać tylko same superlatywy, naprawdę warto po nią sięgnąć. Wspaniała literatura.

    OdpowiedzUsuń