środa, 18 września 2013

Źródło zdjęcia - 10 fun facts about Friends

"Przyjaciele" to jeden z najbardziej kultowych seriali, jakie kiedykolwiek powstały - wiedziałam to jeszcze kiedy uważałam, że oglądanie sitcomów jest zwykłą stratą czasu (teraz wcale się nie łudzę, że tak nie jest, ale czasami jestem zbyt leniwa, żeby przekopywać się przez dziesiątki filmów w poszukiwaniu kilku ciekawych, kiedy wiem, że równie dobrze mogę sobie włączyć dobrą i sprawdzoną 20-minutówkę). Znajomi chwalili, ale patrząc z boku naprawdę ciężko było ocenić, co jest w nich takiego świetnego. Stroje, które już wyszły z mody, trochę dziwni bohaterowie, mało śmieszne teksty? 

Jakiś czas temu, po trafieniu na tysięczną grafikę z tych informujących, jak to twórcy "Jak poznałem waszą matkę" trochę przesadzili z inspirowaniem się "Przyjaciółmi", postanowiłam sprawdzić pierwszy sezon. Ledwie kilka godzin i okazało się, że dziwactwa wszystkich postaci są bardziej atutem niż słabą stroną, dialogi traciły na jakości głównie przez polskie tłumaczenie, a po obejrzeniu dwucyfrowej liczby odcinków można już tak wpaść w klimat, że śmieje się z najdziwniejszych żartów. Tylko te stroje momentami dobijają, ale co zrobić, z powietrza się nie wzięły, po cudownych latach '60 ludzie postanowili zemścić się na swoich szafach.

Nie wspomnieli tylko o tym, że w obydwóch przypadkach są wątki romantyczne, bohaterowie mówią po angielsku, a jedna z nich jest brunetką... / żródło

Największą zagadką tego serialu są tytułowi przyjaciele. Kiedy traktujemy ich jako całość, myślimy o tym, że tworzą świetną paczkę i chyba każdy chciałby mieć podobne relacje z ludźmi poznanymi na różnych etapach swojego życia. Wystarczy jednak przyjrzeć się jednostkom, żeby stwierdzić, że wcale nie są tacy super-fajni. 

Ross to taki typowy kujon, który koniecznie musi poinformować innych, że nic nie wiedzą. Joey ma inteligencję dziecka z pierwszych klas podstawówki, a Chandler sypie dziwnymi tekstami kiedy się denerwuje. Z dziewczynami podobnie: Monica ma manię na punkcie organizowania, Rachel bywa typową blondynką z głupich żartów, Phoebe zresztą też, ale żeby było śmieszniej - ma taką przeszłość, że niejeden kryminalista nie chciałby siedzieć obok niej w metrze, już nie mówiąc o kawiarni.

Całej szóstce daleko do ideału i chyba dlatego tak łatwo zyskują sympatię widza, chociaż ten w rzeczywistym świecie pewnie uważałby ich za dziwaków. Swoją drogą zachwycanie się bohaterami, których odpowiedniki wśród znajomych nas denerwują to temat na porządne badania socjologiczne. Dajcie spokój, kto normalny uważałby doktora House'a albo Dona Drapera za "swojego gościa"? :)

House dobra rada

"Przyjaciół" oczywiście polecam, wciąż jest to jeden z najlepszych seriali komediowych, ale nie tylko i pewnie jeszcze długo się to nie zmieni. Warto znać, zwłaszcza że to świetny kandydat do roli krótkiego przerywnika w nauce czy pracy... chociaż w moim przypadku rzadko kiedy sprawdzała się zasada: "jedna przerwa = jeden odcinek".

Dziesięć sezonów to sporo świetnych momentów do zapamiętania, nawet dla lubiących czytać się coś znajdzie: ostrzeżenie przed spoilerowaniem znajomym. Co spotyka Joey'a, który mówi za dużo o kingowym Lśnieniu? 

PS. Ci, którzy dopiero planują poznać "Małe kobietki", powinni po pierwsze ominąć grafikę poniżej, a po drugie wziąć się wreszcie za czytanie!


24 komentarze:

  1. Jestem wielką fanką serialu :D wszystkie sezony widziałam już kilkakrotnie i nadal mnie śmieszą. Moją ulubiona postacią zawsze był Chandler, za to Rossa nadal nie potrafię polubić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, Chandler jest świetny - zwłaszcza w pierwszych sezonach, potem zrobili z niego strasznego pantoflarza :))

      Usuń
  2. Jako dziecko bardzo często oglądałam "Przyjaciół". Na pewno niewiele rozumiałam z dialogów i nie wyłapałam żartów, ale mam pewien sentyment do tego sitcomu :) Bardzo nie lubiłam Rossa, a podkochiwałam się w Chandlerze :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Własnie robię sobie kolejną powtórkę tego serialu i jestem na drugim sezonie. :D Kocham ich! ^^
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja lubię sitcomy właśnie dlatego, że nie trzeba się nad nimi zbytnio wysilać, że można pośmiać się z głupoty bohaterów;), że są idealnym "dopełnieniem" czasu obiadowego:) "Przyjaciół" oczywiście oglądałam wieeeeki temu, obecnie stawiamy z moim lubym na "On, ona i dzieciaki":D Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjaciół oglądałam już tyle razy, że zrozumiałabym pewnie nawet chińskie tłumaczenie :)
    Może i HIMYM rzeczywiście bardzo ich przypomina, ale ja traktuje ten serial jako odpowiednik przyjaciół XXI wieku :)Lekko abstrakcyjny klimat obu seriali od razu przypadł mi do gustu :)
    Moimi ulubionymi bohaterami z Przyjaciół są Monika i Chandler, także sezon piąty jest z oczywistych powodów moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapomniałabym! Ze swojej strony polecam bardzo "The big bang theory" - ten serial się po prostu nie nudzi, a przekrój paczki jest jeszcze bardziej zwariowany :) Wystarczy powiedzieć, że głównymi bohaterami są naukowcy, trochę oderwani od rzeczywiści i kelnerka marząca o karierze aktorki :)

      Usuń
  6. Uwielbiam "Przyjaciół", za humor który niezmiennie mnie śmieszy od lat i za to o czym pisałaś - za tę ich niedoskonałość. Widziałam wszystkie serie, niektóre odcinki kilkukrotnie. Mój ulubieniec - JOEY!!! Natomiast najmniejszą sympatią darzyłam Rossa i Phoebe.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mój ulubiony serial :D oglądałam go jak pierwszy raz pojawił się w Polsce jeszcze jako mała dziewczynka z nastoletnia siostrą, prawie nic nie rozumiejąc o czym oni tam rozmawiają ;) Kilka lat temu znowu go obejrzałam, aktualnie mogę powiedzieć że w sumie OGLĄDAŁAM "Przyjaciół" w całości ze 3 razy. Pierwszy odc. znam już na pamięć po angielsku :D Co do ulubionej postaci to chyba takiej nie mam, każdy ma coś w sobie co może się podobać i to jest właśnie magia tego serialu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam odcinek, gdy Rachel i Joe wymieniają się wielokrotnie przeczytanymi książkami, warto dodać, że serialowi bohaterowie promują czytelnictwo, w kawiarni przeważnie któreś z nich ma książkę w ręku, ewentualnie gazetę, czego brakuje w polskich serialach.
    Uwielbiam Chandlera i dziwactwa Monici, kocham ten serial i oglądam cały czas, do dziesiątego sezonu i od nowa, najczęściej jadam z Przyjaciółmi posiłki, być może przesadzam, bo w różnych życiowych sytuacjach mam często skojarzenia z fragmentami serialu, chciałabym, żeby ktoś przeniósł serial na papier - to byłaby zapewne jedna z moich ulubionych książek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdy byłam mała, rodzice zabraniali mi oglądać ten serial, ponieważ uważali, że nie jest to film odpowiedni dla dzieci :( I tak nie znam "Przyjaciół" aż po dziś dzień... Nie zmienia to jednak faktu, że bardzo przyjemnie czytało mi się Twój tekst ;)
    A trzeci obrazek - jakże prawdziwy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam Przyjaciół! Widziałam wszystkie sezony dwukrotnie i do tej pory oglądam odcinki na wyrywki :) Moją ulubioną postacią była Phoebe, która była tak niemożliwie zakręcona, dziwaczna, nieprzewidywalna...że aż intrygująca i zawsze wychodziły o niej nagle nieznane fakty;) Ostatnie dwa sezony to już niestety trochę gorsze żarty, oklepane motywy, robienie z Joey'a po prostu debila, co mnie bardzo drażniło - warto zwrócić uwagę, że z kolei w pierwszych dwóch sezonach mimo jego mentalności, jego żarty, docinki były nawet błyskotliwe :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Za każdym razem, kiedy widzę jakiś wpis o "Przyjaciołach" zastanawiam się: czy tylko ja tego nie oglądałam? Chyba czas to nadrobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. "Przyjaciele"... o mój Boże, ile to mnie łez ze śmiechu i bólów brzucha kosztowało ^^ Zawsze, jak z siostrą oglądamy jakiś serial czy film mówimy sobie nawzajem, kogo przypomina nam ta druga. I tak, ja zostałam okrzyknięta... Joey'm! Nie pytajcie dlaczego... :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Obejrzałam 9 sezonów "Przyjaciół" w czasie, a raczej zamiast "pisania" pracy magisterskiej :) Uwielbiam Chandlera, właściwie resztę też, może oprócz Phoebe, która strasznie mnie irytowała.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bez bicia przyznam, że nie oglądałam 'Przyjaciół', wręcz ten cały zachwyt nimi (i 'Seksem w wielkim mieście') sprawiał, że nie mam ochoty ich oglądać. I jedyny odcinek jaki do tej pory widziałam to ten z Bradem Pittem. Teraz jednak coś się we mnie zmieniło i mam od jakiegoś czasu ochotę poznać bliżej ten serial. Może zacznę na zimową sesję, bo wtedy na bank mi się spodoba XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam ten serial i w kółko go oglądam:) Co kończę 10 sezon, włączam 1 i tak w kółko. I w ogóle mi się nie nudzi, i za każdym razem śmieszy tak samo:) Sama jestem połączeniem Rachel i Moniki, a najmniej lubię Phoebe.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja wychowałam się na "Przyjaciołach" i serial ten kocham, zawsze potrafił mnie rozbawić i wzruszyć. :) I na pewno jeszcze nieraz go obejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mój ulubiony serial, często wracam do niego i zawsze śmieje się tak samo, padam wręcz ze śmiechu, najlepszy poprawiacz humoru. Najbardziej lubię Joye'a i Rachel, ale pozostali też są świetni. Kocham ten serial!

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy ja ostatni raz oglądałam ten serial.. Przyznaję się bez bicia, że nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Grafikę z "Małymi kobietkami" ominęłam. Pamiętam, że ogromnie się wkurzyłam na Joey'a za to, że zdradził zbyt wiele. Teraz już niewiele z tego pamiętam, więc mogę w końcu zabrać się za książkę. :)

    OdpowiedzUsuń