piątek, 20 września 2013


Pierwsze spotkania ze specjalistycznym językiem bywają dość zabawne - właściwie jeszcze nie wiesz, co oznacza dane słowo po polsku i nie potrafisz użyć go w zdaniu, ale co tam, będzie jak znalazł do długich rozmów o życiu. W BEMie wbrew pozorom językowych zagadek nie ma zbyt wiele, a samo czasopismo ma etykietę "biznesowego" bardziej ze względu na tematykę niż słownictwo, więc niezorientowani w tym, czym jest Venture Capital albo na czym polega franczyza, raczej nie mają wymówki, że to nie dla nich. 

Mimo to Business English Magazine nie każdego musi zainteresować. Jeśli dla kogoś katar (str. 49) to tylko i wyłącznie jesienno-zimowa dolegliwość, a społeczna odpowiedzialność biznesu (str. 58) jest sprawą równie ważną co kurz, który trzy lata temu starło się z półki z książkami, przebrnięcie przez niektóre artykuły może okazać się niezłym wyzwaniem. 

Jednak nawet dla opornych znajdzie się coś wartego uwagi, choćby artykuł na temat negatywnego wpływu technologii (str. 68) na samopoczucie i generalnie życie ludzi współczesnych. Bardzo aktualny, bo opowiadający o tym, jak częste sprawdzanie telefonów czy poczty ma się do odczuwanie stresu i dlaczego to, co niektórzy nazywają umiejętnością skupienia uwagi na kilku rzeczach jednocześnie (tzw. multitasking), bywa w rzeczywistości oszukiwaniem samego siebie.


Skoro zaczęliśmy prawie od końca, idźmy dalej w tym kierunku. Następny w kolejce tekst to przyspieszony kurs używania mnemotechnik (str. 63). Kiedy go zobaczyłam, trochę się zdziwiłam: opisać na trzech stronach to, czemu niektórzy poświęcają całe książki (o, tę na przykład) i wielomiesięczne kursy? Zawsze to jednak jakieś podstawy, a może właśnie one przekonają kogoś do sięgnięcia po więcej?

Wcaramy jeszcze bardziej i tym razem czytamy o wyobraźni (str. 46). Przydaje się do czytania książek, zapamiętywania ciągów cyfr i szukania głupich wymówek, czemu więc nie posłużyć się nią, kiedy potrzebujemy zaoszczędzić na nową lustrzankę? BEM próbuje udowodnić, że to właśnie umiejętność obrazowania czegoś w myślach jest kluczem do finansowej odpowiedzialności, a pozytywne emocje zawsze lepiej na nas działają niż ich hamowanie. 

W słowa kogoś mądrego każdy przecież uwierzy / źródło zdjęcia

Jeszcze wcześniej - kobiety w biznesie, a tam między innymi o szafie kobiety pracującej (str. 43). Nie żadne wskazówki, ale skrótowy przegląd tego, jak kiedyś się ubierano i jakie zmiany można zauważyć teraz. Nie brakuje też złotych rad w stylu: "Klasyczny strój nigdy cię nie zawiedzie" - o tym, że to prawda, już kiedyś wspominałam

Pozostałe dobre teksty przedstawiają niezły pomysł na biznes dla jeszcze uczących się informatyków (str. 74), wspominają o tym, że uprzedzenia i stereotypy wciąż żądzą światem (str. 41) albo opisują problemy francuskich restauracji (str. 12). Nie zabrakło też słabszych artykułów, jak choćby ten o asertywności (str. 61), który wygląda trochę tak, jakby wyjęto go z podręcznika do liceum - i to niezbyt dobrego. W tłumaczeniach też można wyłapać kilka nieścisłości (stakeholder to nie udziałowiec, a franczyza nie jest tym samym co franszyza). Generalnie jednak numer 37/2013 jest lepszy od poprzedniego, a przede wszystkim więcej w nim tekstów, które można spokojnie polecić.

9 komentarzy:

  1. Miałam kiedyś Business English na studiach - znam mnóstwo słówek z tym związanych, ale często polskie tłumaczenie nic mi nie mówi :)
    Co do gazety - kilka razy zastanawiałam sie nad kupnem, ale trochę szkoda było mi pieniędzy. Wolę czytać artykuły na brytyjskich stronach internetowych, np. na The Economist i samodzielnie tłumaczyć słówka, które mnie zainteresowały lub których nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie sama idea zastanowiła. Czekam na przesyłkę, szczególnie na Buisness Taboo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem ciekawa zawartość. Do tej pory nie kupowałam tej gazetki, bo sądziłam, że raczej nie będzie stanowić wyzwania, ale chociaż można się czegoś nowego dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja chyba muszę przestudiować moją książkę do angielskiego, co nie zmienia faktu, że kilka ciekawych artykułów znalazło się w tym magazynie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poczytałabym o stylu, uprzedzeniach i o wpływie technologii. Z tego, co napisałaś, wynika, że faktycznie ma się, co bać tej gazety, bo jej tematyka wydaje się być przystępna.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio co raz głośniej o tych magazynach językowych.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach zamówić prenumeratę, ale English Matters, chociaż ten o biznesie też jest niezły ;d

    OdpowiedzUsuń
  8. W zasadzie nie czytam/nie kupuję czasopism, wszystkiego szukam tutaj, w Internecie, ale te gazety są ostatnio tak zachwalane na blogach, że nabieram coraz większej ochoty na lekturę. :) Już samo słowo "business" trochę mnie odstrasza, muszę przyznać. Widząc je, pomyślałam sobie, że wolałabym poczytać coś związanego z kulturą. Ale ta mnemotechnika, szafa kobiety pracującej, stereotypy... Hmm, tytuł teraz wydaje mi się nieco mylący (czy też zniechęcający). ;)

    OdpowiedzUsuń