czwartek, 29 sierpnia 2013

(fragment okładki)

Ojczyzną Huszanga Asadi jest Iran - kraj, w który wierzył i za który chciał walczyć, dopóki nie został uznany za jego wroga. W swoich "Listach do mojego oprawcy" opowiada o zdradzie oraz straconych nadziejach. Rozlicza się z przeszłością i człowiekiem mającym największy wpływ na to, że przestał być sobą, a stał się szpiegiem, wywrotowcem. 

Największą tragedią tego mężczyzny nie były lata spędzone w więzieniu ani tortury, które zmieniły się w koszmar całego życia, ale to, że cierpiał on jako wróg rewolucji, gdy w rzeczywistości był jej zwolennikiem. Huszang Asadi naprawdę wierzył, że Wiosna Wolności jest zaledwie początkiem, zapowiedzią wspaniałych czasów Iranu budowanego na socjalistycznych podstawach równości. Jako dziennikarz i działacz polityczny w rządach Chomeiniego widział szansę, nie zagrożenie. Tymczasem został aresztowany w roku 1983 w ramach rozprawy z opozycją, a poprzez tortury zmuszony do zaprzeczenia własnym ideałom i złożenia zeznań o byciu szpiegiem, a także o przygotowywaniu przewrotu.

Jego relacja, wypełniona brutalnymi opisami cierpienia i przede wszystkim skołowania, jest głosem sprzeciwu wobec usprawiedliwiania stosowania tortur jako narzędzia z jednej strony nieetycznego, ale z drugiej pomagającego w zdobywaniu informacji ratujących wiele istnień. Wystarczy, by każdy z nas postawił się na miejscu osoby bitej i poniżanej, o co nie jest wcale trudno w trakcie czytania tej książki, by nabrał pewności, że przyznaliby się do wszystkiego, co jego oprawca chciałby usłyszeć.

We wspomnieniach głównego bohatera i autora jednocześnie można też znaleźć żal za wyobrażeniem rewolucji, która przecież miała być czymś pięknym, a przyniosła ze sobą więcej bólu niż radości. To nie tak miało być, nie na to przecież czekali, nie to mieli przed oczami w marzeniach młodości. Teraz, po latach, kiedy Huszang wciąż czuje rwący ból zęba i jeszcze pamięta szorstkość materiału na oczach, rozlicza się z tą przeszłością. Pisze listy do brata Hamida, który stał się dla niego symbolem tamtych dni. Widzi go jak potwora, ale nie zapomina o tym, że jego oprawca po pracy jest też człowiekiem i wreszcie zastanawia się, czy gdyby był na jego miejscu, zachowywałby się inaczej. Może czasami lepiej jest być ofiarą?

Wspomnienia irańskiego dziennikarza to jednak nie tylko więzienie, ale też czasy młodości i rewolucji, stanowiące ogromny kontrast do tego, co działo się potem. Młody Asadi naprawdę wierzy, że będzie inaczej. 

W roku 2003 uciekł do Francji. 

Skończył się jego sen o Iranie.

Ciężko jest czytać tę książkę i nie zastanawiać się, gdzie jest granica tego, co jeden człowiek może zrobić drugiemu. Jeszcze trudniej nie myśleć o tym, jak bardzo możemy nie mieć wpływu na to, co się dzieje w naszym kraju i co to oznacza dla nas jako jego obywateli. To świadectwo człowieka, który nie robi z siebie bohatera. On przyznaje, że dał się złamać i udowadnia czytelnikowi, że ten najprawdopodobniej zrobiłby to samo.

9 komentarzy:

  1. Musimy czytać jak najwięcej książek o tym regionie świata jeśli chcemy go chociaż trochę zrozumieć.. chociaż byłam w liceum w klasie z rozszerzoną historią to, będąc już na studiach zdałam sobie sprawę, że tak mało wiem o arabskim świecie.. teraz jak tylko mogę to sięgam po różne książki dotyczące tego rejonu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej w twojej recenzji poruszył mnie ostatni akapit. To musi być mocna, porażająca lektura, koniecznie muszę przeczytać!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Iran znam głównie z perspektywy komiksowych wspomnień Marjane Satrapi oraz lektury książki "Czytając Lolitę w Teheranie" - czyli rewolucję i świat zastany po niej znam głównie z punktu widzenia irańskich kobiet. Chciałabym poznać i zrozumieć całą tę sytuację z perspektywy jednego z rewolucjonistów. "Listy..." Huszanga na pewno przeczytam - zbliża się zima, tak więc ta trudna lektura będzie odpowiednia na długie wieczory i chwilę zadumy.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami myślę, że nie ma takiej granicy. Człowiek potrafi wykazać się tak chorą pomysłowością, że aż brak słów.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem, czy jestem aż tak zainteresowany tą książką, bardziej jestem na nie. :

    OdpowiedzUsuń
  6. Ludzie milczą, nie mówią o tym co dzieje się naprawdę, więc sądzę, że każdy z nas powinien choć raz przeczytać taką książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka zapowiada się ciekawie porusza trudny temat, ale i tak mam na nią ochotę.
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie tematyka, która mnie interesuję. Na pewno będę pamiętać o tej książce. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pewna, że na torturach człowiek jest w stanie przyznać się do wszystkiego, absolutnie do wszystkiego, byle tylko złagodzić ból, więc wcale się nie dziwie, że autor "dał się złamać".

    OdpowiedzUsuń