niedziela, 18 sierpnia 2013

Jane Eyre

Z każdej książki można wynieść coś więcej niż kilka scen zachowanych w pamięci (czasami jest to tylko pewność, że papier wchłonie wszystko, ale jednak). Chociaż na pierwszy rzut oka Jane Eyre uczy siebie i czytelnika przede wszystkim tego, co znaczy kochać, poznając jej przygody dostaje się coś więcej - kilka lekcji życia niewartych przespania. 

Po pierwsze: Feminizm nie polega na wnoszeniu lodówki na czwarte piętro

Każda z powieści Charlotty Bronte i jej sióstr ma w sobie elementy feministyczne rzucające się w oczy zwłaszcza temu, kto ma na uwadze fakt, że powstały one w XIX wieku. Jane Eyre jest uosobieniem silnej kobiety, która chce sama decydować o własnym losie. To nie dziewczyna z prześmiewczych żartów o chłopczycach nie mających pojęcia, jak wygląda praca w kopalni, gdzie podobno się pchają walcząc o równouprawnienie. Zniekształcony współcześnie obraz kobiety rozsądnej i niezależnej w Autobiografii można oglądać w tej właściwej formie.

Po drugie: Każdy spotkany człowiek może mieć wpływ na to, kim jesteśmy

Czasami nie zdajemy sobie z tego sprawy, tak jak Jane, która nie wspominała zbyt często przyjaciółki z młodości, a przecież między innymi dzięki niej nauczyła się pokory i przestała być złośnicą, którą z kolei uczyniło z niej mieszkanie w domu pani Reeds. Ludzie (nawet ci pojawiający się w naszym życiu tylko na chwilę) kształtują nasz charakter, on nie bierze się znikąd. 

Po trzecie: Czasami jedyne, co możesz zrobić, to rzucić się na głęboką wodę

To, że biomy się zmian i zamiast nich wolimy stać w miejscu, może świadczyć o rozsądku, ale jest też sposobem na skuteczne hamowanie siebie. Być może wystarczy jedno ogłoszenie zamieszczone w gazecie, żeby los się do nas uśmiechnął? Nie dowiemy się dopóki nie spróbujemy.

Edward Rochester

Po czwarte: Wygląd jest skorupką orzecha

Czy naprawdę go potrzebujemy, żeby cieszyć się smakiem samego orzecha? Po kilku latach znajomości z daną osobą możemy już nie pamiętać, że kiedyś uważaliśmy ją za atrakcyjną, jeśli okaże się pusta w środku. To powinno być dla nas odpowiedzią na pytanie: Co jest ważniejsze: wygląd czy charakter?

Po piąte: Człowiek jest mniej nieszczęśliwy żyjąc w zgodzie z własnym sumieniem

Życie lubi rzucać kłody pod nogi, ale to nie znaczy, że powinniśmy zawsze wybierać to, co na pierwszy rzut oka bardziej nas uszczęśliwi, bo wyrzuty sumienia mogą zepsuć dobry nastrój. Wszystko, co robimy, powinno być w zgodzie z naszymi zasadami.

Po szóste: Sprawiedliwość nie istnieje 

Na szczęście jednak to nie o nią chodzi, ale o konieczność zaakceptowania tego, że świat nie będzie doskonały. Wybaczenie innym krzywd, które nam wyrządzili, może dać więcej satysfakcji niż zwycięstwo w kłótni. To nagroda od samego siebie - spokój i pogoda ducha.



I po siódme: Jane Eyre przeczytać po prostu trzeba

"Jane Eyre. Autobiografia" to oczywiście coś więcej niż dobre rady, bo forma gra w tej książce na emocjach czytelnika równie mocno jak treść. Przy pierwszym spotkaniu z dziełem Charlotty Bronte biegnie się naprzód próbując rozwiązać tajemnice, ciesząc się i smucąc razem z Jane. Kolejne to równie uważne śledzenie akcji, ale też skupianie większej uwagi na języku idealnie wpasowanym w tło - bardzo obrazowym, prostym w odbiorze, ale jednocześnie klimatycznym.

To żadna pomyłka, że opowieść o tak silnej młodej kobiecie ma stałe miejsce na listach książek, które koniecznie trzeba przeczytać przed śmiercią. Nie przypadkiem smutna historia wielkiej miłości trafia do kolejnych pokoleń, a w ostatnich latach została kilkukrotnie zekranizowana. Ona jest niesamowita, bo taka była Jane Eyre.

26 komentarzy:

  1. Świetny post. "Jane Eyre" to rzeczywiście bardzo wartościowa książka i w trudnych chwilach często o niej myślę. Pomaga. Bo Jane, mimo wad, była silna, szczera, bardzo prawdziwa. I można brać ją sobie za przykład.
    I samą książkę uwielbiam, to jedna z tych najulubieńszych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Znakomicie napisane! Czuć w tym pasję i zrozumienie, jak mogłabym się nie skusić?
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo cenne rady, o których nie powinniśmy zapominać. Niby to wszystko wiemy, ale czasem dobrze jest zobaczyć je na własne oczy, aby sobie o nich przypomnieć. A jeśli chodzi o samą książkę to będę musiała ją przeczytać, gdy tylko trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie podsumowanie! I przez Ciebie mam jeszcze wiekszą ochotę na serial, który zostawiłam u koleżanki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cóż mogę napisać: niesamowicie trafne spojrzenia dotyczące historii mojej ukochanej Jane Eyre. Szkoda tylko, że żyjemy w takim świecie, gdzie większości nie da się wmówić, że to wnętrze, a nie skorupa jest istotą człowieka.
    Niesamowicie podoba mi się MG-owskie wydanie powieści Bronte. Do tej pory pragnęłam posiadać wydanie Prószyńskiego i S-ka (http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/114000/114520/352x500.jpg - ach, mam do niej sentyment), ale to prezentowane przez Ciebie jest o wiele piękniejsze!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, miało być "spostrzeżenia" :)

      Usuń
    2. Ja mam wersję z okładką z ekranizacji, więc z przyjemnością wymieniłam ją na nową (nie żeby nie była ładna, ale to jednak nie to samo). Do tego MG wydało pozostałe książki sióstr Bronte, a razem świetnie wyglądają na półce :)

      Usuń
  6. Zarówno ta, jak i podobne książki Bronte są dla mnie magią... ale do czasu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie to ujęłaś i niezwykle trafnie.
    Jane, jej osobowość, podejście do życia może być przykładem dla dzisiejszych coraz bardziej próżnych kobiet, dla których feminizm to próba ucieczki od prawdziwego, niezafałszowanego życia do życia, które jest tylko jego namiastką. I to się oferuje szczególnie młodym kobietom wypaczając ich pogląd na ich niezwykle ważną rolę w życiu społecznym.
    Oglądnęłam już pierwszą część serialu,jest znakomity.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zakochałam się w tej książce...

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo fajnie tego posta napisałaś, a książki Jane Eyre jeszcze przede mną. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja ukochana książka sióstr Bronte! Uwielbiam tę historię i chętnie do niej wracam. Niestety żadna z ekranizacji nie porwała mego serca tak jak wersja papierowa...

    Spostrzeżenia bardzo trafne, zwłaszcza, to, że wygląd jest skorupką orzecha i że sprawiedliwości, jak nie było, tak nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny sposób na recenzję po mimo tego że nie jest to moja literatura to mnie zaciekawiła :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham tą książkę, po prostu kocham. Żadna inna powieść mnie tak nie poruszyła i chyba z żadną inną bohaterką książkową nie potrafiłam się tak zżyć jak z Jane.

    Co do adaptacji filmowych- bardzo lubię miniserial z 2006 roku, ale wraz czegoś mi tam brakowało. Film z 2011r. taki sobie... Mia Wasikowska była wg. mnie słabo przekonująca. Za to ścieżka dźwiękowa jest przepiękna, koniecznie posłuchaj jeśli nie znasz. :) Teraz oglądam serial z 1983 roku z Timothym Daltonem w roli Rochestera. I chyba tylko Dalton trzyma mnie przy tym serialu, bo aktorka grająca Jane jest strasznie drętwa. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dodam, że najlepsza wersja filmowa pochodzi z 1997 roku (http://www.filmweb.pl/film/Dziwne+losy+Jane+Eyre-1997-127590) - świetnie dobrali aktorów :)

      Usuń
    2. Tirin! Tylko nie te wąsy Rochestera! :D

      Usuń
  13. Pierwsza lekcja najważniejsza! Zdaje się, że zainteresowanie twórczością Sióstr odżyło: wznawia się (albo wydaje po raz pierwszy, wstyd, ale i tak lepiej późno niż wcale) ich powieści, pisze o nich, rozmawia, ekranizuje...
    A ta Jane ze zdjęcia to najlepsza Jane, jaką widziałam. ;) O ile się nie mylę, aktorka wystąpiła też w (swoją drogą, wspaniałym) serialu pt. "Luther"?

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny post! Mimo że nie jestem fanką sióstr może kiedyś się skuszę, aby poznać je bliżej? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś było inaczej, kiedyś była kultura i jakaś taka magia. Dzisiaj bywa różnie, ale wszystkie te rady są nadal aktualne, czy to nie jest dziwne?
    Ludzie chyba tak naprawdę nigdy się nie zmienią :d
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Akurat wczoraj obejrzałam seria, z którego pochodzą te kadry, które wkleiłaś. Nawet niezły, choć 0 jak już wspomniałam wcześniej - według mnie i tak najlepsza jest wersja z 1997 roku - czuć klimat tej książki :) Co do samej powieści, nam ja pod tytułem "Dziwne losy Jane Eyre" - [przyzwyczaiłam się do tego wydania. Twój post natomiast jest bardzo dobry - wyciągnęłaś z tej historii wszystko to, co najważniejsze - Jane to osoba, którą warto naśladować. Choć w tych czasach to bardzo trudne...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jak byłam w bibliotece to chciałam wypożyczyć Jane Eyre, ale po przemeblowaniu w ogóle nie mogłam jej znaleźć. Teraz liczę na to, że na zajęciach z literatury angielskiej będę mogła ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  18. To jedna z najbardziej zachęcających recenzji, jakie w życiu czytałam :)
    Sol

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam na półce :) ale muszę przyznać, ze trochę boje się lektury, bo powieści z epoki zawsze trochę mnie irytują:) Pzodrawiam

    OdpowiedzUsuń