piątek, 16 sierpnia 2013


W dyskusji na temat wyższości czytników nad tradycyjnymi książkami często jedynym kontrargumentem jest przywiązanie czytelników do zapachu papieru, możliwość stworzenia domowej biblioteczki albo zwyczajny brak przekonania do nowych technologii. To bardzo miękkie powody, czuć w nich raczej sentymentalizm niż pewność racji. Są też konkretniejsze - jeśli zgubisz książkę to tylko jedną i oczywiście możesz dostać w niej autograf autora.

Tymczasem e-czytanie rozwija się w najlepsze. W tramwaju, w kawiarni, w parku... wszędzie, gdzie ludzie pochłaniają książki, coraz częściej zauważa się przesuwających palcem po ekranie w miejscu tych szeleszczących kartkami - bo to wygodniej i podobno nawet szybciej. Opowiadały o tym Maja i Agnieszka w audycji "Klimat popołudnia", możecie jej posłuchać tutaj.

Tylko czy na pewno szybciej?

Jakob Nielsen przeprowadził w 2010 roku badanie mające na celu porównanie czasu czytania tego samego tekstu w książce i przy użyciu iPada oraz Kindle'a. W opisie tego doświadczenia znalazły się liczby: prędkość czytania na urządzeniach jest odpowiednio 6.2% oraz 10.7% mniejsza niż przy wersjach papierowych (różnice w wynikach były znaczne i zaleca się traktowanie ich w kategoriach błędu statystycznego). 

Skąd więc uczucie przyspieszenia? Jak można by wnioskować z artykułu: "E-reader Memory Effects" zamieszczonego w 29. numerze Business English Magazine, jest ono skutkiem czytania bez odpowiedniego przyswajania niektórych fragmentów. 

To, co cenimy w papierowych wersjach książek, czyli wygląd okładki, zróżnicowane czcionki, zapach, pozwala nam odróżniać jeden konkretny tytuł od innych. E-bookom brakuje tego wszystkiego, co stanowi wyzwanie dla pamięci krótkotrwałej. Pojawiają się problemy z chwilowym zapominaniem, utratą wątku.


Co to oznacza dla mnie?

Tego nikt z nas nie jest w stanie stwierdzić, bo być może przy innym (niż badany) gatunku prozy to czytniki wyprzedzają książki, a jeśli nawet nie, każdy w różny sposób przyswaja ten sam tekst w wersji papierowej i na urządzeniu. Jest to jednak szansa dla tradycyjnej książki, coraz częściej wypieranej z rynków - zwłaszcza zagranicznych.

Zróbmy własne badanie :)

Mam do was dwa pytania. Pierwsze: czy mierzyliście kiedykolwiek prędkość swojego czytania na papierze i na czytniku? Jakie są wasze odczucia związane z tym, gdzie czyta się szybciej? I drugie: łapiecie się czasem na tym, że kindle kradnie wam fragmenty tekstu (np. po skończeniu kilku zdań nie pamiętacie, o czym czytaliście)?

26 komentarzy:

  1. mm nie mam czytnika :D wolę książki na papierze bo hmm w czasie silnych emocji lubię coś ściskać ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. oj źle te książki ze mną mają :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam w obu wersjach, zależy jaka trafi w moje łapki :) Na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona do czytników, ale teraz jestem za. Nie widzę różnicy pomiędzy czytaniem zwykłej książki, a tej na czytniku. Nie odczuwam różnicy w zapamiętywaniu tekstu. Zawsze się zdarzy, w obu przypadkach, że się zamyślę i nagle zdania mi uciekną, ale żeby to było nagminne akurat przy wersji elektronicznej? Jedyny minus to taki, że nie można się pochwalić swoją pokaźną biblioteczką w pokoju :) (choć z drugiej strony, jak miejsca na książki nie ma, to zamienia się to w plus)
    Podobnie przy tempie czytania, nie zwróciłam uwagi, żeby spadło jakoś radykalnie. Może jak się je mierzy naukowo, rzeczywiście widać różnicę, ale jak ktoś zwykłej książki jest na raz wstanie przeczytać 100 stron, to na czytniku też będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To częstsze zapominanie ma nawet swoją nazwę "E-book experience", a z biblioteczką zawsze są problemy - z jednej strony fajnie, żeby była jak największa, ale z drugiej w pewnym momencie ma się wyrzuty sumienia, że książki sobie siedzą nieczytane, bo ciągle pojawiają się nowe :))

      Usuń
    2. Widzę, że Pani Agata ma dokładnie takie samo zdanie co ja. Zgadzam się z nią w stu procentach. Dla mnie czytanie, bez względu na formę, zawsze pozostanie czytaniem ;b.
      A teraz troszkę off-topic:
      Druga sprawa, że w Polsce wiele osób wciąż nie posiada tabletów (już nie mówię o czytnikach), ponieważ nie każdego na nie stać, a i potrzeby są różne (dla niektórych smartfony, tablety itp. nie są priorytetem). Na Zachodzie już największe magazyny rezygnują z formy drukowanej na rzecz wersji elektronicznej. Zauważam jednak, że dla mieszkających tam osób cena takiego magazynu (zaznaczam, magazynu, nie gazety, bo te w Polsce są jednak relatywnie tanie), w szczególności przy dłuższej subskrypcji, jest śmiesznie niska. U nas w kraju, przy innych standardach, nie jest to zawsze takie atrakcyjne cenowo. Poza tym dla wielu (szczególnie osób starszych) papierowy magazyn nadal zdaje się lepszym (i jedynym) rozwiązaniem. No i jeszcze dochodzi sprawa poziomu czytelnictwa oraz unifikacji platform, na których istnieje możliwość zakupienia publikacji (prawie każdy sklep ma osobną aplikację do pobierania i czytania magazynów, co wiąże się z tworzeniem wielu kont). Mając na względzie fakt, że magazyny, gazety itp. są powszechniej czytane, łatwo zauważyć, że sprawa książek wygląda jeszcze gorzej... Nim przestawimy się w Polsce na e-czytelnictwo, musi minąć kilka ładnych lat. Ale nawet wtedy, zważywszy, że nasze społeczeństwo wciąż zdominowane jest przez osoby starsze, nie należy oczekiwać, że publikacje papierowe pójdą do lamusa.
      ufff.... się rozpisałem... No, ale e-czytelnictwo to dla mnie ciekawy temat. ;b

      Usuń
  4. To Ci dopiero... Pal licho książkę ale że na Kindle czyta się wolniej niż na IPadzie... Mam pewne wątpliwości... Co prawda nigdy nie mierzyłam czasu i chyba ciężko to zrobić - czytać ten sam tekst 2 razy nie bardzo bo za drugim razem już człowiek wie o co chodzi i moim zdaniem czyta szybciej. Czytać różne teksty też nie bardzo bo strona stronie nierówna... Choćby z tego powodu podchodzę do tego sceptycznie. Natomiast przyznaję że czasem zdarza mi się taka luka w pamięci. Sęk w tym, że zdarza się to w sytuacji gdy papierowej książki w ogóle nie wzięłabym do ręki - np na kilka min przed filmem, który mam zamiar oglądać. Bywa że choć czytam, myśli uciekają mi wtedy do czegoś innego. Choć wydaje mi się że i przy normalnej książce coś takiego czasem się zdarza.

    Może to bolesne, co teraz napiszę ale jestem przekonana że przyszłość należy do książki elektornicznej. Pomijając wygodę - czytnik jest superpojemny i lekki, również bardzo poręczny, mamy też błyskawiczny dostęp do masy tytułów (co bardzo sobie cenię szczególnie teraz gdy mieszkam na stałe w Niemczech)- za ebookiem przemawiają koszty. Jestem po ekonomii, nie ma mocnych, to pieniądz rządzi rynkiem. Już dziś wiele osób się śmieje na myśl że kiedyś nie chciały tknąć czytnika...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Kindlem i iPadem wychodziły skrajnie różne wyniki (te liczby są po prostu uogólnieniem), ale jednak gorsze niż w przypadku książek tradycyjnych. Też zastanawiałam się nad sposobem mierzenia, ciężko byłoby znaleźć idealny. Czytanie dwa razy tego samego tekstu nie ma sensu. Można spróbować np. połowę książki "normalnie", a połowę na czytniku, ale to też nie da dokładnego wyniku, a mierzenie czasu czytania tego samego tekstu przez różne osoby w ogóle nie wchodzi w grę (chyba żeby sprawdzić ich tempo czytania tego samego tekstu na papierze i potem przyrównać je odpowiednio do wyników na kindle'u... ale tu już odzywa się moje matematyczne myślenie :)).

      Co do tego, że e-booki wyprą książki nie ma żadnych wątpliwości, ale mimo wszystko pozostaje nadzieja, że tradycyjne sposoby czytania nie zanikną w ogóle, w końcu telewizja nie zdusiła radia, a e-maile nie oznaczają końca istnienia poczty.

      Usuń
    2. To prawda choć ... pamiętam że jak byłam młodsza, na święta wszystkie półki dekorowałam kartkami od znajomych i rodziny, a i tak miesjca brakowało. Dziś przychodzi ich góra 10, za to pojawiają się maile i smsy...
      Koszt książek papierowych sprawi, że wiele książek nie będzie się w ogóle w ten sposób wydawać. A jak nie będą tak wydawane to i czytać będzie można tylko w wersji elektornicznej. Ponieważ wiele osób przerzuci się na czyniki, nawet poczytnych autorów będzie sprzedawało się tak mało, że inwestycje nie będą się zwracać. A jeśli z tego powodu podniesie się cenę książki to wiadomo co będzie... Jakiś czas temu słyszałam pogłoski że Kindle wyda bardzo tanią wersję czytnika, w którym co prawda naraz zmieści się tylko kilka książek, ale zachowa się czytnikową wygodę czytania. Jeśli wierzyć plotkom cena mogłaby wynieść ok 20 Eur - jeśli jest w tej plotce więcej prawdy to chyba przyjdzie nam powoli zbijać trumnę dla książki papierowej...

      Usuń
    3. Ten scenariusz niestety ma szansę się sprawdzić, ale myślę, że jeszcze długo poczekamy zanim do tego dojdzie, bo polski rynek e-booków nie jest aż tak rozwinięty jak zagraniczne, a i tam ceny papierowych książek jeszcze nie rosną (stawiałabym raczej na to, że pod wpływem konkurencji pójdą w dół, bo zawsze można oszczędzić np. na promocji, która pochłania ogromne koszta). Smutne jest tylko to, że koniec tradycyjnej książki może oznaczać nie tylko upadek księgarń na rzecz sklepów internetowych, ale też koniec bibliotek w aktualnym tego słowa znaczeniu.

      Tak czy inaczej ja ciągle mam nadzieję, że przynajmniej klasykę będę mogła obejrzeć na półkach u mnie w domu i u znajomych, nie na czytniku - wszystko inne może być "unowocześnione" :)

      Usuń
    4. Nie tak dawno ktoś mi przypomniał że czas to pojęcie względne. ;-) Pamiętam jak przywiozłam do Polski smartphona io też mówiono że w tym kraju to się tak szybko nie przyjmie... ;-) Ja również chcę wierzyć że przynajmniej klasyka będzie w wersji papierowej dostępna, choćby dla koneserów ;-) Może postanie wydawnictwo, które będzie się specjalizować w pięknych wydaniach w sam raz na półkę...

      Usuń
  5. Mój Kindelek dopiero przyszedł i jeszcze nie wiem jak mi się na nim czyta, ale osobiście mam nadzieję na przyśpieszenie i zwiększenie ilości czytanych stron w porównaniu do czytania zwykłych książek. No i z zapominaniem zawsze miałam problem (który przestaje być problemem, jak chcę przeczytać coś jeszcze raz ;)).

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie zauważyłam, bym na czytniku czytała wolniej. Wręcz przeciwnie. Idzie mi szybciej i niekiedy jest nawet wygodniej. Z tą prędkością to różnie bywa, zależy też od książki i tego, jak bardzo nam się spodoba. Ale wiemy dobrze, że czas ma swoje zasady, raz się dłuży, raz spieszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. O boziu drogi, ależ pierdzielenie w bambuko.
    "To, co cenimy w papierowych wersjach książek, czyli wygląd okładki, zróżnicowane czcionki, zapach, pozwala nam odróżniać jeden konkretny tytuł od wszystkich innych" - może jestem jakiś nienormalny, ale podczas czytania mam, pardon my French, gdzieś wygląd okładki, zapachu w ogóle nie odróżniam (co z motywem: nos przyzwyczaja się w kilkanaście sekund?), a i nieszczególnie potrafiłbym dopasować krój czcionki do danej książki (poza tym hej, na czytniku mogę sobie zmienić czcionkę i hop, już mam inaczej).

    Jak czytam bez odpowiedniego skupienia na tekście, to wątek mi ulatuje, proste, nie ma w tym nic nadzywczajnego - i nie ma znaczenia czy akurat czytam na czytniku, czy korzystam z tradycyjnej książki.

    Myślę, że wrażenie "czytam szybciej na czytniku" wynika z tego, że czytnik ma 'mniejsze kartki', więc strony lecą szybciej - albo i nie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno to z okładką, zapachem czy krojem czcionki jest podświadome. Dwa ostatnie mi też wydały się dziwne, ale z okładką się zgadzam, bo jak odkładam książkę na dłuższy czas i potem do niej wracam to patrząc na pierwszą stronę przypominam sobie, co się w niej działo, a potem już automatycznie ten obrazek wywołuje odpowiednie skojarzenia i pomaga zapamiętać szczegóły.

      A z tymi mniejszymi stronami chyba rzeczywiście coś w tym jest. Klient lubi być oszukiwany, podstawa :))

      Usuń
    2. Może i racja z tą okładką - tzn. rozumiem, że o ilustrację chodzi - ale przecież ebooki też mają, więc dalej coś mi tu nie gra :P

      Usuń
    3. No tak, ale na okładkę na czytniku patrzysz raz i lecisz dalej, a książkę zamykasz na chwilę idąc zrobić kawę albo rozmawiając z kimś, kto akurat wpadł itp. W moim przypadku zerkanie na okładkę książki zdarza się sto razy częściej niż przy czytaniu na kindle'u albo na tablecie ^^

      Usuń
  8. Odpowiadając na pytanie - nigdy nie mierzyłam swojej prędkości czytania na żadnym nośniku i jeśli mam być szczera żadne badania mnie nie interesują :-) Jestem niereformowalna i lubię lubię papierową książką. Dlaczego? Bo tak ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie czytałam książek na żadnym czytniku, ale zawsze gdy wchodzę do sklepu elektronicznego sprawdzam jakie są dostępne na rynku, bo zastanawiam się nad kupnem. Ale to tylko ze względu na to, że uwielbiam czytać książki jadąc w autobusie, a w okresie jesienno-zimowym jest to bardzo utrudnione. Jednak myślę, że czytnik nigdy nie zastąpi mi prawdziwej książki. Ten zapach, uczucie nowości. Nie, elektronika nigdy tego nie odda!

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nigdy nie mierzyłem długości czytania i chyba nie zmierzę, bo nie mam czytnika. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja jestem tradycjonalistką i nie zaprzyjaźniłam się z czytnikiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie czytałam na czytniku i nie zamierzam, nawet jeśli waży mniej i wszyscy będą je mieli - ja nie zamierzam, bo...lubię wąchać książki :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Na czytniku czytam tylko fragmenty cegieł na zajęcia ;) Nigdy nie mierzę czasu, ale dłuższe czytanie na Kindle Fire wynika z tego, że muszę przewijać strony i ustawiać odpowiednio czcionkę, czasem przekręcić ekran... Wolę jednak czuć książkę, tę papierową, zwyczajną, klasyczną, tradycyjną. Ale czasem nie mam wyboru, wtedy męczę czytnik.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytam dużo na czytniku, więc nie mam porównania. Natomiast mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie do tego, że papierowe książki przestaną być wydawane. Na pewno będzie to mniejsza liczba, ale oby zawsze jakieś nowości wydawnicze pojawiały się na półkach.

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie zwracałam na to uwagi, czy faktycznie na czytniku umyka czasem treść, czy też nie oraz czy szybciej się czyta. Dla mnie chyba nie widać żadnej różnicy. Jak książka ciekawa, to obojętnie w jakiej formie by nie była będę ją czytać szybko, a jak nudna, to nawet czytnik nie pomoże przez nią błyskawicznie przebrnąć.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie mam czytnika, więc nie mogę podzielić się osobistymi doświadczeniami. Ale na studiach, na zajęciach z czytelnictwa, dowiedziałam się tego o czym piszesz - że czytanie z ekranu różni się od tego "tradycyjnego" nie tylko inną formą książki, ale też sposobem odbioru tekstu. Po prostu gorzej przyswaja się takie treści, gorzej zapamiętuje.

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie posiadam czytnika i w najbliższym czasie nie planuje kupienia takowego. Wolę tradycyjne książki. Nie oznacza to jednak, że jestem przeciwna e-bookom. Każdy czyta tak jak mu wygodnie i tak jak lubi :)

    OdpowiedzUsuń