piątek, 9 sierpnia 2013

/ źródło zdjęcia

To zdecydowanie najdłuższy i najbardziej prywatny wpis, jaki tutaj powstał. Sporo w nim o książkach, blogowaniu, a także innych rzeczach, których byliście ciekawi, bo to wy zadawaliście pytania. Zanim przejdę do konkretów, dziękuję wszystkim za dwa wspólnie spędzone lata - aż mi się nie chce wierzyć, że tyle tutaj wytrzymałam (i wy też :))!

Odpowiedziałam na wszystkie zadane pytania, a w niektórych nawet wyszłam poza temat, więc nie dziwcie się, jeśli będziecie przewijać post w nieskończoność. Pytania są ułożone w kolejności ich zadawania.

Luthien: no to może ja pierwsza - jak zaaczęła się Twoja przygoda z czytaniem, czy to ktoś w rodzinie zaraził Cię tą pasją, czy to wyszło, o tak? I - to jest dalsza część pytania - czy przez czytanie zaczęłaś pisać?

M.: U mnie początki nie były tak oczywiste, jak u szanującego się mola książkowego. Pamiętam te niekończące się rozmowy z mamą: „- Ale mi się nudzi! – To może coś poczytasz? – O rany, już wolę iść na rolki/pooglądać telewizję/zadzwonić do koleżanki!”. Wszystko było lepsze niż książka, a lektury szkolne to już zupełne nieporozumienie (o większości nadal tak myślę). Przełomem była „Mała księżniczka” i seria „Księgi pięciorga” – zupełnie różne powieści, które strasznie mnie zdziwiły („To czytanie może być fajne?”).


Zupełnym przeciwieństwem było pisanie, w jego stronę ciągnęło mnie znacznie bardziej – wszystko przez te ładne i koszmarnie drogie empikowe zeszyty. A opowiadanie o książkach zaczęło się od myśli, że chciałabym otrzymywać książki do recenzji. Podobno po tym rozpoznaje się ten gorszy rodzaj blogera literackiego, ale z drugiej strony czy twierdzenie, że to nie jest ważne, nie jest lekką hipokryzją? Ja recenzuję, ale jak inni zaczynają od planów w tym temacie, są zwykłymi oportunistami? Otrzymywanie książek to nie jest biznes życia, nie da się z tego utrzymać, więc ciężko byłoby uwierzyć, że ktoś nie robi tego z pasji, a skoro istnieje możliwość bycia na bieżąco i spełnienia marzenia o własnej biblioteczce, dlaczego z niej nie skorzystać?

Dominika S.: Chciałabym dowiedzieć się czy prowadzenie tego bloga w jakiś sposób zmieniło Twoje postrzeganie literatury? Chodzi np. o nastawienie do niektórych gatunków, sposób myślenia o książkach.

M.: Jasne! Chociaż sama nie wiem, ile z tego to sprawka bloga, a ile upływającego czasu, bo jak wiadomo gusta się zmieniają (ludzie też, niektórzy w to nie wierzą). Magnoliom zawdzięczam to, że po raz pierwszy dobrowolnie przeczytałam książkę  z dziedziny literatury faktu i podporządkowałam temu gatunkowi znaczną część planów czytelniczych. Przekonałam się też do wszystkiego, co z historią związane, ale zraziłam do tak zwanej literatury lekkiej, bo z nią jest tak jak ze spaniem do południa – może i bywa bardzo przyjemne i czasami każdemu potrzebne, ale nie wnosi niczego do życia. Generalnie w temacie czytania stwierdziłam też, że czytając kilka książek jednocześnie odbiera się coś każdej z nich i jest to trochę nie fair.

Karolina M.:A jaki jest twój ulubiony kolor? :DDD Wybacz, nie mogłam się powstrzymać :) Mnie ciekawi to, jakie gatunki literackie lubisz i cenisz poza reportażem i lit. faktu? I co sprawiło, że właśnie ten preferujesz?

M.: Koloru nie potrafię wybrać, naprawdę! :) Cenię sobie każdy gatunek, zwłaszcza odkąd odkryłam „Rok 1984”, który należy do antyutopii. Po fantastykę od jakiegoś czasu sięgam coraz rzadziej, a mimo to ten tytuł zwalił mnie z nóg i spokojnie mogę powiedzieć, że to najmocniejsza i najbardziej prawdziwa powieść, jaką kiedykolwiek czytałam. To dla mnie nauczka, że nie wolno skreślać żadnego gatunku, każdy ma w sobie coś wartego poznania. Najczęściej szukam „tego czegoś” w literaturze faktu i książkach historycznych, ale w odpowiednich momentach lubię też sięgnąć do literatury pięknej (zwłaszcza Lewisa), kryminałów i thrillerów (te pierwsze raczej w klasycznej formie, jak u Christie i Doyle’a) czy wspomnianej wcześniej fantastyki (między innymi Sapkowskiego), zaglądam nawet na półkę z wiecznie krytykowanymi poradnikami. Przede wszystkim jednak bardzo chciałabym poznać całą klasykę.

Odpowiedź na pytanie o to, dlaczego literatura faktu, jest zupełnie prosta: nie lubię nie rozumieć tego, co się wokół mnie dzieje, a oglądając dzienniki telewizyjne i czytając prasę zawsze miałam wrażenie, jakbym wróciła po trzech latach pobytu w innej galaktyce: tu jakaś afera, tam ataki terrorystyczne, a ja tego kompletnie nie rozumiem: Jak? Skąd? Dlaczego? Przecież ludzie nie robią różnych rzeczy dla własnego „widzi-mi-się”. Podobnie ze światem polityki: wszyscy go krytykują, ale ilu z nas tak naprawdę wie, co się w nim dzieje? Jakie mechanizmy rządzą naszą gospodarką i co decyduje o tym, że mamy kryzys albo możemy odłożyć na wakacje życia? Literatura faktu, mój wybór studiów i większość pozostałych rzeczy, którymi się zajmuję – to wszystko próby ogarnięcia tego rozumem (jeszcze mi się nie udało, ale nadal próbuję :)).


Anne18: Ja zapytam czy to , że prowadzisz bloga i piszesz recenzje zmieniło coś w Twoim życiu?

M.: Jasne – mam więcej książek :) Ale tak serio – nauczyłam się lepiej organizować czas, poznałam ciekawych ludzi, ruszyłam się z miejsca i wzięłam udział w setkach spotkań autorskich, slajdowisk, Targów Książki oraz przeróżnych innych wydarzeń kulturowych. Zainteresowałam się e-biznesem i mediami społecznościowymi (zwłaszcza twitterem), a wchodząc ostatnio do księgarni zauważam, że znam 80% książek, które tam siedzą i czekają na przeczytanie. 
Jakby tego było mało, zaczęłam powoli specjalizować się w literaturze faktu, miałam okazję porozmawiać z kilkoma autorami i wydawcami, a nawet – naprawdę! - znalazłam swojego pierwszego fana (śmieszna historia; jeśli jeszcze tu zagląda to bardzo pozdrawiam! :)). 

kmonadollaraday

Miqaisonfire: Dlaczego zaczęłaś pisać recenzje książek i od czego się zaczęło? Od bloga czy może innego portalu? Czy potrafisz sobie wyobrazić w tej chwili, że z dnia na dzień opuszczasz blogosferę i żyjesz bez bloga? Co uważasz za najtrudniejszy aspekt blogowania?

M.: Jestem straszna – zaczęłam pisać, bo zamarzyło mi się mieć tyle książek, żebym nie musiała narzekać, że nie mam co czytać. Zaczęłam od Magnolii, wcześniej nie publikowałam recenzji, a do blogosfery trafiłam przez przypadkowo znaleziony tekst o „Chłopcu z latawcem”, który kompletnie mnie zauroczył tą książką. Tak sobie myślę, że jeśli ktokolwiek tak bardzo zechciał przeczytać cokolwiek po zapoznaniu się z moją opinią jak ja wtedy nabrałam ochoty, żeby wstać i od razu pobiec do księgarni, to te dwa lata są moim sukcesem. 

A jak tu wytrzymać bez blogowania? Pewnie na początku miałabym dużo więcej czasu wolnego, bo bywa, że to wszystko pochłania mnóstwo energii, ale zaraz bym go czymś zapełniła, żeby przypadkiem nie mieć czasu na odpoczynek (leniuchowanie strasznie mnie męczy, po dniu spędzonym na nicnierobieniu czuję się, jakbym wpadła pod pociąg :)). Szczerze mówiąc jednak miałam już taki moment, że byłam blisko zawieszenia działalności - same kolokwia na głowie, mnóstwo projektów do przygotowania, stos książek do wpisania do katalogu w uczelnianej bibliotece i audyt do zrobienia (przypadkiem załapałam się na dwie praktyki jednocześnie), a tu jeszcze fajnie byłoby spotkać się ze znajomymi i wrócić na weekend do domu. Gdzie w to wkleić czytanie i pisanie? Kosmos :) 

Scorpius: A ja spytam: mówisz o swoim blogu ludziom "realnym", np. swoim znajomym? (tzn. czy twoi znajomi wiedzą, że prowadzisz bloga) :) 

M.: To nie jest tak, że przedstawiam się właśnie poznanym ludziom: "Hej, jestem Monika, znajdziesz mnie tu i tu w sieci", ale też się z tym specjalnie nie kryję. Niektórzy znajomi zauważają, że zawsze mam przy sobie jakąś książkę i sami pytają o to, skąd je biorę. Czasami to wypływa przy rozmowie o zainteresowaniach albo w inny sposób. Najwięcej osób po prostu wie, że sporo czytam i coś tam sobie skrobię na jakimś blogu czy gdzieś, ale nie znają szczegółów :) 



Bella helfire: Hmm... O co tu jeszcze zapytać? Nie mam żadnego oryginalnego pomysłu więc może po prostu zapytam, czy lubisz książki fantasy? Jeśli tak to zachęcam do przeczytania książek o Skrzydłach od Aprylinne Pike i o Atramentowym świecie od Cornrlii Funke :D

M.: Wychowałam się na fantastyce w ogóle, więc fantasy lubię tak jak i sci-fi czy horror, chociaż z naciskiem raczej na to pierwsze. Kiedyś nawet chciałam coś napisać w tym gatunku i już miałam obmyśloną fabułę, ale porzuciłam plany zostania pisarzem na rzecz ratowania świata :) 
Widziałam ekranizację "Atramentowego serca" i kiedyś trzymałam książkę w rękach, ale nie miałam okazji jej przeczytać.

Marta Kornelia: Co studiujesz/studiowałaś? I jaki to ma wpływ na Twój gust czytelniczy i prowadzenie bloga? 

M.: Już sam fakt, że studiuję cokolwiek, ma ogromny wpływ na Magnolie, bo z tego względu przeniosłam się do Krakowa i mogę relacjonować stamtąd różne wydarzenia kulturowe. Mój kierunek to Gospodarka i Administracja publiczna, czyli połączenie wszystkiego tego, co najbardziej mnie interesuje - wiedzy na temat funkcjonowania gospodarki, świata biznesu w ogóle, a z drugiej strony prawa i problemów ustrojowych. Studia mają ogromny wpływ na moje czytelnicze wybory bo wymagają one ode mnie choćby znajomości historii gospodarczej świata czy jego współczesnych problemów - literatura faktu sprawdza się idealnie :) 

W tym momencie stwierdzam, że jednak muszę podzielić post z pytaniami na dwie części - o rany, to dopiero połowa! Pozostałe odpowiedzi jutro, a ode mnie gratulacje dla wytrwałych, którzy dotarli aż tutaj i dzięki za świetne pytania :)

10 komentarzy:

  1. Z ciekawością przeczytałam Twoje odpowiedzi na pytania i całkowicie zadziwił mnie Twój kierunek studiów:) Moja pierwsza myśl: ależ to musi być nudne! Ale dobrze, że Tobie się podoba i że świetnie Ci się to łączy z zamiłowaniem do lit. faktu. Ja studiowałam admnistrację i szczerze nienawidziłam studiów, ale dzięki nim mam teraz pracę, którą kocham - niech żyją kadry:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co ty, to jest naprawdę świetne :) Chociaż oczywiście zależy od tego, co kto lubi i przyznaję, że zajęcia z zakresu administracji są mniej ciekawe niż te z gospodarki - ale np. prawo administracyjne jest znacznie fajniejsze niż zawsze myślałam. A tak swoją drogą to nie wiem, jak wytrzymałaś na studiach, które ci się nie podobały, ale fajnie, że znalazłaś po nich pracę w sam raz dla siebie :)

      Usuń
    2. Licencjat robiłam z polonistyki, a na magisterce na administracji były zajęcia tylko raz w tygodniu, więc jakoś wytrzymałam :) Niestety trzeba było się dużo uczyć, a zwłaszcza ja musiałam, bo nie miałam wiedzy z licencjatu, ale tak to jest obudzić się po 3 latach studiów z myślą "chcę pracować w kadrach, kurde, muszę zmienić kierunek" :P

      Usuń
  2. Bardzo interesujące odpowiedzi . Fajnie , że dzięki nim mogłam " poznać" Cię trochę bliżej. Kierunek studiów mnie zdziwił , ale jeśli Ty go lubisz i się spełniasz to powodzenia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, tak samo pomyślałam o kierunku twoich studiów, ale z drugiej strony coś w tym jest - sama nie ogarniam wszystkiego, co się w świecie dzieje, nie rozumiem mechanizmów rządzących światem (ależ to brzmi) - i nawet niespecjalnie mnie do tego ciągnie, choć już poznawać różne aspekty kultury bardzo lubię:) Dziękuję za bardzo wyczerpującą odpowiedź na moje pytanie - naprawdę byłam ciekawa odpowiedzi, a dzięki niej zdałam sobie sprawę, że ze mną jest bardzo podobnie!
    Widzę, że czytanie, pisanie i blogowanie to twoja autentyczna pasja, więc mogę być spokojna o przyszłość Magnolii:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też zaskoczył Twój kierunek studiów. Stawiałam raczej na dziennikarstwo.
    Pisz na blogu jak najwięcej i jak najczęściej, bo gdzie jak nie u Ciebie, trafię na ciekawą literaturę faktu? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O właśnie! Ciekawe studia, ale zazdroszczę Krakowa! Gdybym tam mieszkała, chyba codziennie siedziałabym na zewnątrz i czytała, patrząc na Smoka ;) Albo bankrutując w Jamie Michalika. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że tak wyczerpująco odpowiedziałaś na pytania. Byłam ciekawa też jak to się stało, że literatura faktu zdominowała Twój blog, bo na początku pojawiały się na nim głównie recenzje powieści o ile dobrze pamiętam. Teraz już wiem, rozumiem motywację i sama coraz częściej odczuwam potrzebę poznania czegoś prawdziwego, pozwalającego w jakimś stopniu zrozumieć współczesny świat. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Super odpowiedzi :) Cieszę się, że i na moje pytania odpowiedziałaś i całkowicie podzielam Twoje uczucia jeśli chodzi o dzień nicnierobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Interesujące i wyczerpujące odpowiedzi - aż miło poczytać;) Dobrze było dowiedzieć się, skąd wzięło się Twoje zainteresowanie literaturą faktu;) Szczerze przyznam, że Twój kierunek studiów wydaje mi się mało interesujący...ale cieszę się, że tak Ci się podoba! W końcu o to chodzi;)

    OdpowiedzUsuń