sobota, 10 sierpnia 2013

/ źródło zdjęcia

Dzisiaj druga część najdłuższego wpisu w historii. Tym razem starałam się trochę bardziej streszczać - nie żeby coś z tego wyszło... 


Jędrzej J.: A ja już chciałem zapytać, czy masz chłopaka, ale jak każesz nie pytać o ulubiony kolor... Pytania nie było :) A więc: gdyby pozostawić cię na bezludnej wyspie, jakie 10 książek zabrałabyś ze sobą?

M.: Ciekawa dedukcja z tym kolorem i chłopakiem :D

Zaczęłabym na pewno od dwóch książek: poradnika "Jak przeżyć na bezludnej wyspie?" (pod warunkiem, że taki istnieje) i "Robinsona Crusoe". Nie żeby to były szczyty moich literackich marzeń, ale zawsze byłam przede wszystkim praktyczną osobą, dopiero potem czytelnikiem. 
Z moich ulubionych wybrałabym pewnie coś Kapuścińskiego, "Rok 1984" i może "Lalkę", bo musiałabym mieć sporo wolnego czasu, żeby się za nią zabrać jeszcze raz. Na pewno znalazłabym też miejsce dla biblii, bo czytanie w niej odruchowo wybranych fragmentów to mój ulubiony sposób modlitwy. 
Na cieplejsze dni coś lżejszego, czyli pewnie "Chwała mojego ojca. Zamek mojej matki" i może ostatnio przeczytane "Upalne lato Kaliny". No i nie mogłabym się obejść bez "Ani z Zielonego wzgórza", a skoro zostało jeszcze tylko jedno miejsce to "Listy starego diabła do młodego", chociaż szczerze mówiąc próbowałabym wcisnąć jeszcze trzydzieści innych tytułów... Swoją drogą miałabym dylemat - czytnik czy wersje papierowe? Pierwszy zajmuje mniej miejsca, ale te drugie mogłyby w razie czegoś uratować życie na co najmniej trzy sposoby :)

rotfl.com.pl

Marta K.: Na książki jakiego pisarza czekasz zawsze z niecierpliwością?

M.: Znaczna część pisarzy, których cenię najbardziej, już nie żyje, dlatego mogę czekać co najwyżej na tłumaczenia ich wszystkich książek na język polski albo odnajdywanie niepublikowanych dzieł (nowy Lewis będzie we wrześniu, siostry Bronte wydano niedawno, podobnie z wykładami Kapuścińskiego...). Ze współczesnych bez zastanowienia sięgnęłabym po nową książkę Swietłany Aleksijewicz, Wojciecha Jagielskiego i kilku innych reporterów.

Queen Margot: Dlaczego "Magnolie"?

M.: To przez moją słabość do ładnie brzmiących i dobrze się kojarzących słów :) Nie chodzi nawet o same kwiaty, bo te mają ze mną ciężkie życie - potrafiłabym wysuszyć pewnie nawet kaktusa. Teraz zastanawiam się nad zmianą nazwy (razem z przejściem na szałowe .pl albo .com :)), ale z drugiej strony ta już strasznie do bloga przylgnęła. Zdecydowanie łatwiej jest skojarzyć po adresie Magnolie niż jedną z miliona stron "moja biblioteka" czy "recenzje książek", przynajmniej tak myślę. No i każdy, kto tu wchodzi, może stworzyć własną teorię: co mają wspólnego magnolie z czytaniem i kulturą w ogóle? Ja mam swoją, ale nie będę nikomu psuć zabawy :)

/ zdjęcie: wiadomosci.wp.pl

Querida: Jaka książka miała na Ciebie największy wpływ? 

Asia - Book me a cookie: Gdybyś miała wybrać jedną książkę, jedną jedyną (nie ma naciągania, że trzy :)), najbardziej ulubioną, to która? Pytanie wbrew pozorom nie jest łatwe :)

M.: Emil Cioran powiedział kiedyś, że "książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia". Nie zgodziłabym się z tym tak zupełnie, bo nie każda ma nas wciskać w fotel (niektóre czytamy choćby dla relaksu), ale z tymi najważniejszymi chyba rzeczywiście tak jest, że powinny w jakiś sposób przebijać się przez tę naszą skorupę i zmieniać coś w środku. Dla mnie taką książką był "Rok 1984", Orwella.

Kasjeusz: To i ja zapytam: masz za zadanie pokonać przerażającego smoka, możesz wziąć do pomocy trzech bohaterów literackich (albo bohaterki, oczywiście) - kogo wybierasz? :) 

M.: Pierwsza myśl to oczywiście Geralt, ewentualnie w pakiecie z Yennefer, Ciri i Jaskrem z Sagi o Wiedźmienie, uwielbiam ich wszystkich :) Drugim typem byłaby Jennifer z "Ostatniego Smokobójcy", a trzecim kot z "Mistrza i Małgorzaty". Straszna mieszanka, ale myślę, że coś by z tego było - smok nie miałby szans! ^^

Kaye: Czym według ciebie wyróżnia się Twój blog spośród innych blogów książkowych? Jakich rad udzieliłabyś początkującemu blogerowi na podstawie swoich doświadczeń?

M.: Na pierwsze pytanie nie mogę tak do końca odpowiedzieć, bo szczerze mówiąc nie lubię tego całego biegania na siłę za indywidualizmem. Jasne, to jest fajne, ale jeśli wypływa naturalnie, a nie jako coś przemyślanego, żeby udowodnić światu, że jest się innym i nie obchodzi nas to, co społeczeństwo o nas myśli (wyczuwam tu lekką ironię). No ale Magnolie oczywiście czymś różnić się muszą. Jako pierwsze wskazałabym to, że skupiam się tu głównie na literaturze faktu, podczas gdy większość stawia raczej na to, co zajmuje półki z bestsellerami, a po drugie piszę nie tylko o książkach. Na początku to na nie kładłam nacisk, teraz opowiadam też od czasu do czasu o filmach, różnych wydarzeniach, a nawet ciekawych reklamach :)

Rady mam dwie: po pierwsze warto pamiętać, że po drugiej stronie ekranu nie zawsze siedzi profesjonalista, który marzy o wytknięciu nam wszystkich błędów. Czasami warto pozwolić sobie na więcej luzu, napisać coś bardziej nieformalnie i po prostu się nie przejmować - dać czytelnikom możliwość udowodnienia, że są fajnymi ludźmi, takimi od rozmowy na każdy temat :) Po drugie ważne jest, żeby zwracać uwagę nie tylko na treść. Ona jest najważniejsza, jasne, ale oprócz niej naprawdę warto zatroszczyć się o wygląd czy obecność w portalach społecznościowych i udział w wydarzeniach (tutaj konkretnie - spotkaniach autorskich i tych organizowanych przez blogerów literackich, Targach Książki...). To świetne doświadczenie - móc poczuć, że ktoś, kto prowadzi blog, na który często zaglądamy, istnieje naprawdę :))


Jak kiedyś wyglądały Magnolie?

Natanna: Przede wszystkim składam wstępne gratulacje za wytrwałość, ale również za inwencję w prowadzeniu bloga, który o ile pamiętam przechodził metamorfozy. Moje pytanie takie bardziej osobiste. Właściwie czym głównie się zajmujesz i jak znajdujesz czas na czytanie i prowadzenie tak interesującego bloga?

M.: Oj tak, co wytrwalsi czytelnicy musieli przetrwać tutaj mnóstwo zmian - kilka razy pojawiał się inny szablon, tematyka przeszła metamorfozę z ogólnoliterackiej na tę związaną z całą kulturą, chociaż nadal z naciskiem na książki... chyba tylko adres pozostał od początku ten sam :)

Dziękuję za miłe słowa! A czas to u mnie od zawsze towar deficytowy. Radzę sobie chyba tylko dlatego, że większość rzeczy, którymi się zajmuję, tematycznie się przenika (na jednym z egzaminów pisałam o angielskiej rewolucji na podstawie tego, co pamiętałam z książki Charlotty Bronte, na blogu relacjonuję to, co jest dla mnie formą spędzania czasu wolnego, czyli spotkania autorskie albo obejrzane filmy, a w ramach wakacyjnego zajęcia oglądam z dziećmi klasyki filmów animowanych i Mikołajka, przy czym dzięki temu ostatniemu uczę się francuskiego - takie multitasking :)). Czasami ciężko za mną nadążyć, bo lubię, kiedy dużo się dzieje - mimo że jestem raczej introwertykiem. Moim zdaniem niezłym sposobem na robienie wielu rzeczy naraz jest pasja, a tę najlepiej znaleźć otaczając się ludźmi, którzy zarażają nas swoim entuzjazmem, sprawdzony sposób.

A propos - podobno da Vinci spał jakieś dwie godziny dziennie, fajnie byłoby spróbować :)

Maciej O.: Psze pani! Ja też chcę zadać pytanie! A mianowicie - dlaczego pani blog jest taki fajny? 

M.: Słodzenie zawsze na miejscu! To ja powiem tak: Zafon twierdził, że książki są jak lustro, może z blogami jest podobnie? :))

I tym sposobem dotarłam do końca waszych pytań (nie wiem, czy ktoś oprócz mnie dał radę zrobić to samo :)) Dzięki za wszystkie - były świetne! 

22 komentarze:

  1. Świetne odpowiedzi. To prawda, że trudno za Tobą nadążyć. Jestem pełna podziwu .)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również przeczytałam z przyjemnością:) Naprawdę miło cię poznać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę przyznać ,że dostałaś bardzo interesujące pytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnie pytanie wywołało na mojej twarzy bardzo szeroki uśmiech. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawe pytania i Twoje odpowiedzi jeszcze ciekawsze! W ogóle cały pomysł z pytaniami był trafiony ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za odpowiedź - z taką drużyną masz zadatki na profesjonalnego smokobójcę. ;) Fajnie się to wszystko czytało!
    "zastanawiam się nad zmianą nazwy (razem z przejściem na szałowe .pl albo .com :)), ale z drugiej strony ta już strasznie do bloga przylgnęła." - Wiesz, nazwy bym nie zmieniała, z magnoliami ci do twarzy. ;)
    Zauważyłam, że wszystkie twoje szablony były bardzo eleganckie i przejrzyste. A ten obecny podoba mi się najbardziej. :)
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za pytanie, musiałam się przez nie cofnąć do książek, które przeczytałam (głównie do fantastyki) i dzięki temu przypomniałam sobie o istnieniu kilku tytułów :))
      Tak właśnie myślę, że Magnolie to nazwa, która już bardzo do mnie przylgnęła, tylko że magnolie.pl jest już zajęte, a mi się marzy końcówka z peel :)
      I też najbardziej lubię ten szablon, chociaż dzisiaj stwierdziłam, że poprzednie były niczego sobie (trochę to dziwne, bo jak patrzę na to, w co się ubierałam dwa lata temu, nie jestem już tak pozytywnie zaskoczona ^^ :)).

      Usuń
    2. Zdecydowanie zostaw Magnolie w nazwie :) Końcówka końcówką, ale to "magnolie" są rozpoznawalne :)

      Usuń
  7. Dziękuję za odpowiedzi na pytania (w tym dwa moje:)). Wydaje mi się, że odpowiedzi nie były zbyt oczywiste i skłaniały do zastanowienia :) Muszę przyznać, że miałaś świetny pomysł na swoje dwulecie. Twoje odpowiedzi pozwoliły nam poznać Cię bliżej. I o to chodzi! :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja dałam radę do końca :D! A z tą bezludną wyspą i poradnikiem to całkiem niezły pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też przeczytałam wszystko :) Co do kwiatów, mam tą samą przypadłość, ale kaktus się dzielnie trzyma i myślę, że nawet zaczęliśmy się dogadywać :)
    Ps. Kochana Geralt, nie Gerard - choć wiem, że takie imię istnieje, ale nie jest naszego Wiedźmina :) I nie wiem, czy nie powinno być Jaskrem, a nie Jaskierem, ale tu już tylko takie moje odczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wyłapanie błędów! Napisałam na początku Geralt, ale mój słownik podkreślił to imię i stwierdziłam, że czytałam Wiedźmina tak dawno temu, że coś mi się po prostu pomyliło :)) I z tym Jaskrem chyba rzeczywiście będzie tak.

      Usuń
  10. Dzięki za odpowiedź na moje pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ach, nie mów tak skromnie! :) Dla mnie Twój blog jest wzorcowy i uważam, że naprawdę wyróżnia się z tłumu. To jest jak najbardziej szczere odczucie. Co więcej szata graficzna i takie dopracowanie detali, które rzadko się teraz spotyka, również odgrywa dużą rolę. A także, jak sama piszesz, to, że skupiasz się głównie na literaturze faktu, ale i na innych tematach, nie związanych czasem z książkami. Dla mnie super.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam dwie części twoich odpowiedzi :) Trochę się uśmiałam, większość odpowiedzi bardzo mi się spodobała, na niektóre może odpowiedziałabym podobnie np. to z bezludną wsypą na pewno zabrałabym Orwella. Hmm... życzę wytrwałości w prowadzeniu bloga. Wpisy są ciekawe, szata graficzna niemalże idealna, czego chcieć więcej ? Może tego, abyś dalej trzymała taką formę jak teraz.

    OdpowiedzUsuń
  13. No to się wyróżniłem z tłumu... :) Jeszcze raz tylu lat blogowania i szampańskiej zabawy. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo fajny pomysł z takim wywiadem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. lubię tu wpadać :) miło dowiedzieć się o Tobie czegos więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeżeli chodzi o nazwę bloga - "Magnolie" to naprawdę oryginalny adres. I bardzo dobrze się kojarzy;) Szkoda byłoby to zmieniać;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałaś świaetny pomysł :) te dwie notki czytało się z prawdziwą przyjemnością (wszystkie Twoje wpisy lubię czytać, ale te były wyjątkowe) :) fajnie dowiedzieć się coś więcej o Tobie :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zdecydowanie cieszę się, że mogłam poczytać o Tobie więcej. Fajnie jest poznać bloggera, którego się odwiedza nieco bliżej :)

    OdpowiedzUsuń