sobota, 20 lipca 2013

6 wskazówek związanych z wyglądem bloga


Kiedy zastanawiałam się, o czym opowiedzieć dzisiaj, w samozwańczym Dniu Recenzenta, z miejsca odrzuciłam pomysły ze współpracą z wydawnictwami, bo o tym słyszeliście już chyba do znudzenia (a jeśli jesteście recenzentami, znacie to także z praktyki) i listami książek, które każdy, kto o nich opowiada, powinien kojarzyć, bo o czytaniu jest tu sporo w każdy inny dzień roku. Postawiłam na wskazówki związane z wyglądem blogu, w końcu w mailach najczęściej pytacie mnie o to, czy mogłabym pomóc w przygotowaniu baneru/nagłówka/loga, a zawsze to lepiej dać wędkę niż rybę - no chyba że taką, która się mnoży. Co prawda o grafice nie wiem wcale więcej niż wy, ale podzielę się chociaż tym, co mam.

Niektórzy pewnie pomyślą już na wstępie: po co troszczyć się o wygląd, skoro liczy się treść? Z tym jest tak, jak z ocenianiem książek po okładce - prawie wszyscy to robią, nawet jeśli twierdzą inaczej. Może i to, czy ktoś doceni daną lekturę, zależy już tylko i wyłącznie od czarnych liter na białym tle, ale żeby do nich dotrzeć, trzeba w jakiś sposób się zainteresować. Żyjemy w świecie wzrokowców i nie ma sensu twierdzić, że jest inaczej.


1. Minimalizm jest super

Zaawansowane szablony mogą przyciągać oko, ale najzwyklejsze białe tło wygrywa w przedbiegach z jaskrawymi kolorami, nieczytelnymi czcionkami, migającymi obrazkami, które drażnią oczy i krzyczą: "Idź sobie stąd!". W skrócie: na pierwszym miejscu jest zawsze estetyka, a to znaczy, że mniej najczęściej znaczy lepiej. Nie potrzebujesz nagłówka z tysiącem zdjęć i tła przechodzącego z jednych patternów w inne. Wystarczy prosty motyw przewodni.

Propozycja nagłówka dla moje-czytanie


2. Wybory bywają trudne

Widget z lubimyczytać sam aktualizuje listę aktualnie czytanych książek, a ten z goodreads umożliwia chwalenie się postępami w wyzwaniu: "Przeczytam x książek w 2013 roku". Do tego ten z twittera pozwala na bieżąco truć o czymś czytelnikom no i głupio byłoby nie wstawić czegoś z facebooka... I robi się prawdziwy śmietnik. Wstawianie ich wszystkich na raz to lekka przesada, bo przecież na bocznym pasku czy gdziekolwiek indziej musi się jeszcze znaleźć miejsce dla tłumacza czy licznika odwiedzin. Co za dużo, to niezdrowo - zdecydowanie. Warto wybrać dwa ulubione i tego się trzymać.



3. Zdjęcia bronią się same 

Może i książki nie są najbardziej fotogeniczne na świecie, ale często mają świetne okładki, które warto pokazać. Recenzje, relacje ze spotkań autorskich czy Targów Książki... o wszystkim czyta się lepiej, gdy można na to też popatrzeć.



4. Każdego to w końcu dopadnie

Nieważne, czy będzie chodziło o przygotowanie szablonu, czy wystarczy zrobienie banera albo grafiki informującej o konkursie - w pewnym momencie każdy z nas będzie musiał otworzyć coś więcej niż wysłużonego painta i nie ma sensu przed tym uciekać. Nie chodzi o to, żeby od razu starać się zostać mistrzem photoshopa, ale można przynajmniej spróbować wkleić nazwę swojego bloga na najprostsze tło. Tutaj też estetyka stoi przed bajerami


5. Są chętni do pomocy

Wydawanie fortuny na szablon zaprojektowany specjalnie dla nas, gdy traktujemy blog jako niezobowiązujące hobby, nie ma większego sensu. Zawsze jednak można poszukać darmowych projektów, gotowych do zainstalowania w kilka sekund. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce choćby: "blogger templates" i voila!

Ale - graficzne "wsparcie" to nie tylko szablony, ale także zdjęcia, psdsy czy brushe, które przydadzą się w przygotowywaniu banerów oraz grafik promujących nasze rozdanie. Na stronach takich jak freepik znajdziemy nawet loga i wizytówki.


6. Nigdy nie będzie idealnie

To jak z naszym wyglądem - zawsze znajdzie się coś, co chciałoby się poprawić, ale to nie jest tak, że wciśniesz magiczny guzik i wszystko samo się zrobi. Z wadami można próbować walczyć albo po prostu je zaakceptować, bo i tak za chwilę znajdziemy nowy problem. A blog nie musi być najpiękniejszy na świecie. On ma mieć w sobie to coś, co będzie sprawiało, że z przyjemnością odwiedzisz go trzysta sześćdziesiąty raz w roku, żeby sprawdzić, czy ktoś cię jeszcze odwiedza. 

Jeśli macie swoje wskazówki, koniecznie je dorzućcie. I pamiętajcie: mniej to dokładnie tyle, ile trzeba.

3 komentarze:

  1. Zasada "mniej znaczy więcej" sprawdza się w wielu dziedzinach. Ostatecznie najlepiej zastanowić się jakie blogi nam czyta się najlepiej, a jakie mniej (jeśli mowa o wyglądzie) i może w tym kierunku spróbować podziałać u siebie. Koniec końców jednak ważne abyśmy czuli, że blog jakoś odzwierciedla nas samych - i jeśli ktoś lubi taką a nie inną kolorystykę czy dodatki - jego wybór :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, minimalizm jest naprawdę dobry :)

    OdpowiedzUsuń