piątek, 12 lipca 2013


Na początku miałam wątpliwości związane z tytułem tej książki. Bieganie dla początkujących i zaawansowanych, czyli tak właściwie dla kogo? Jeśli chcesz z kimś porozmawiać o czytaniu, nie zaczniesz od analizy dzieł sióstr Bronte i ich wpływu na postrzeganie kobiet w XIX-wiecznej Anglii jeśli tym kimś jest niepotrafiący składać liter przedszkolak, nie będziesz też uczyć alfabetu podstarzałej bibliotekarki, prawda? Wybranie tematu uniwersalnego dla każdego z nich to zadanie niemal niemożliwe do wykonania. Podobnie jest z bieganiem. Mnie, jako kogoś na starcie, nie interesuje przebieg przygotowań do maratonu, a człowiek lepiej znający temat zanudzi się czytając o tym, jakie buty wybrać i dlaczego warto w ogóle się nad tym zastanawiać jeśli w szafie ma już kilka idealnie dopasowanych do siebie par – proste. 

W trakcie lektury decyzja o połączeniu opisów różnych etapów staje się trochę jaśniejsza. Autor nie potraktował swojego tekstu jako typowego poradnika. Dla niego "Bieganie" to coś bardzo osobistego. Nie pamiętnik czy dziennik ale zbiór rad i przemyśleń opartych tylko i wyłącznie na własnej wiedzy i przede wszystkim doświadczeniu. Wiedząc to można się buntować, że na niektóre rozdziały trzeba przymknąć oko. Można też czytać je jak historię pasji człowieka, który doskonale wie, ile hobby może dać radości, ale też - gdzie jest jego miejsce w życiu. 

Układ treści w książce jest intuicyjny i bardzo charakterystyczny dla poradników z Samego Sedna. Na początku każdego rozdziału znajduje się krótka informacja o tym, co w nim znajdziemy. W środku właściwy tekst z wyraźnie zaznaczonymi fragmentami, na które warto zwrócić szczególną uwagę. Koniec to sentencja, krótkie i treściwe podsumowanie. Zupełnie jak w bieganiu - rozgrzewka, właściwy trening i schłodzenie.

Dziesięć rozdziałów to informacje na temat tego, gdzie szukać motywacji, dlaczego wybór odpowiedniego obuwia jest bardzo ważny i jak powinna wyglądać dieta biegającego. Bardziej zaawansowani dowiedzą się, jak przygotować się do maratonu, a także jak radzić sobie z chwilami słabości w jego trakcie. Niektóre informacje będą znane od dzieciństwa, inne mogą okazać się zaskoczeniem - też byście się zdziwili, gdyby nauczyciele w szkole wam powtarzali, że trzeba starać się robić jak najdłuższe kroki w trakcie biegu, a tu niespodzianka! Warto kilka razy otworzyć szerzej oczy zanim nas też złapie gorączka biegania. Ten sport wydaje się być dziecinnie prosty i dokładnie taki jest, ale nawet w nim zdarzają się kontuzje i urazy często wynikające ze zwyczajnej niewiedzy.

Kiedyś usłyszałam od znajomej, że ludzie widząc kogoś biegnącego myślą: "O, pewnie spieszy się na autobus!" i nie biorą nawet pod uwagę tego, że ta osoba po prostu wyszła z domu żeby trochę się zmęczyć. Teraz to się zmienia. Samorozwój, zdrowe odżywianie stają się popularne, a w ślad za nimi biegną sporty. Nie kilometry wymęczone na zaliczenie z wf'u ale zrobione dla siebie, z jakiejkolwiek przyczyny.

Najlepszym dowodem na to, że każdy może spróbować, jestem ja. Siatkówka? Uwielbiam. Koszykówka? Czemu nie? Bieganie? Daj mi spokój! ...i tak w kółko odkąd pamiętam. Szczerze nie znosiłam biegania, ale właśnie dlatego postanowiłam się z nim zmierzyć. Dałam sobie 21 dni, bo to w sam raz żeby się wciągnąć lub wytrzymać na siłę jeżeli okaże się, że jednak nic z tego. Jestem w połowie tego projektu i mam nadzieję, że na trzech tygodniach się nie skończy. Cieszę się, że podczas biegania towarzyszyła mi książka pana Rogóża - była świetnym mobilizatorem i przewodnikiem w świecie żywienia, treningów, sprawdzania siebie i pilnowania, by pasja nie weszła nam na głowę. Każda, choćby czytanie, bo myśli zawarte w tej książce bywały bardzo uniwersalne.

0 komentarze:

Prześlij komentarz