sobota, 29 czerwca 2013

 
 Poważna pani inżynier, która nie potrafi zmieniać dźwięków dzwonków we własnym telefonie albo napakowany ochroniarz kolekcjonujący książki? Trochę oni wszyscy nierealni, trochę zbyt bogaci, za bardzo idealni, ale przecież nikt nie szuka w nich odbicia rzeczywistości. Historie, których są bohaterami, mają być wersjami bajek dla trochę starszych i jako te sprawdzają się najlepiej wtedy, gdy za oknem upał, a ambicje związane z sięganiem na wyższe półki parują razem z siłami do robienia czegokolwiek.

Ale nawet wtedy trudno jest skończyć na jednym rozdziale, a ciekawość rośnie w miarę czytania nawet przy oczach zamykających się ze zmęczenia. I nie chodzi tutaj o to, co ważne w innych gatunkach - żeby jak najszybciej dotrzeć do zakończenia, odkryć zagadkę, nazwać mordercę, bo przecież każdy wie, czego może się spodziewać po ostatniej stronie. W romansach liczy się środek: dziwne zbiegi okoliczności, zabawne dialogi i kobiety, które zawsze rozkładają na czynniki, nadinterpretują każdą scenę.

W książkach z serii Kiss nie mogłoby zabraknąć żadnej z tych rzeczy. "Kronika ślubnych wypadków" i "Kto się śmieje ostatni" różnią się fabułą, ale generalnie można się spodziewać po nich tego samego: spotkanie, niedopowiedzenia, rozwiązanie. Prosta konstrukcja, a cieszy. Na jej podstawie napisano już miliony romansów, ale to nie znaczy, że wszystkie kolejne nie znajdą tysięcy czytelników - magia?

Pierwsza to opowieść o ambitnej i bardzo - trochę przesadnie - zorganizowanej kobiecie, która właśnie buduje swoją karierę. W planie pięcioletnim (historyczne skojarzenia?) uwzględniła wszystko prócz uczuć, bo na te z pewnością znajdzie trochę czasu gdy udowodni ojcu, na co ją stać.

Firth będzie musiała zweryfikować plany, bo na jej drodze stanie trochę denerwujący i bardzo przystojny George, przy którym  trochę się rozluźni i zada sobie pytanie o to, co jest ważniejsze: miłość czy kariera?

Główna bohaterka jest typową kobietą: widzi problemy nawet tam, gdzie według płci przeciwnej ich nie ma i często trochę za bardzo wszystkim się przejmuje, a do tego ma mnóstwo kompleksów. Tym wszystkim różni się oczywiście od Challonera, a różnice ich zdań i charakterów stwarzają mnóstwo sytuacji wywołujących uśmiech u czytelnika.

W drugiej lekturze z serii na pierwszym planie też jest kobieta, ale zmienia się miejsce akcji i okoliczności. W tle Nowy Jork, a na pierwszym planie córka jego burmistrza. Miranda bardzo ceni sobie wolność, zwłaszcza że często musi o nią walczyć wszelkimi możliwymi sposobami. Na co dzień jest pod stałą obserwacją wyborców ojca, mediów... Nic dziwnego, że od czasu do czasu chciałaby od tego uciec.

Nie wszystkim się to jednak podoba, zwłaszcza prywatnemu ochroniarzowi, który powinien dbać o jej bezpieczeństwo. Jako policjant Tyler wie doskonale, jak niebezpieczne może być życie w jednym z najpopularniejszych miast świata i nie ma zamiaru bawić się z podopieczną w kotka i myszkę. Obydwoje mają swoje strategie, ale nie przewidzieli w nich jednego. Co będzie, kiedy do gry włączą się emocje?

Jak widać, książki nie różnią się od siebie szczególnie pod względem fabuły. Ich styl też jest całkiem podobny - lekki jak na romans przystało. Dla mnie dwie pierwsze lektury z serii Kiss były idealnym przerywnikiem w nauce w trakcie sesji - pozwalały trochę odpocząć, "zresetować" myśli i nie zmuszały do wysiłku. Myślę, że świetnie się sprawdzą w upalne dni na plaży i znajdą mnóstwo fanów wśród miłośników romansów - albo raczej miłośniczek?


Follow on Bloglovin

9 komentarzy:

  1. Obie książeczki bardzo mi się podobały. To takie lekkie, emocjonujące historyjki w sam raz na lato.

    OdpowiedzUsuń
  2. Milosc czy kariera, to jest pytanie. Szkoda ze nie da sie czesto tego pogodzic :p Pozdrawiam ;) i zapraszam na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie mam za sobą pierwszą część.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cierpię ostatnio na brak czasu. A chętnie wybrałabym się na plażę z książką. Chociaż nie wiem, czy akurat z tak lekką literaturą ;) Pamiętam, że rok temu na plaży czytałam Greya i jakoś mimo całej jego lekkości szedł mi opornie.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Mówisz,że idealne na wakacje? Skoro tak, to zastanowię się, czy zaszczycić je i zabrać ze sobą na urlop ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam wiele dobrego na temat tych książek. Wszyscy zgodnie twierdzą, ze są idealne na wakacje, więc wypada je przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już pierwsza z nich, drugą właśnie zaczynam :D Jestem pozytywnie nastawiona do całej serii póki co.

    OdpowiedzUsuń
  8. W wakacje z zasady nie czyta się zbyt poważnych książek, więc jak odwiedzę bibliotekę, z wielką chęcią się spytam, czy książki są dostępne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie, takie książki są najlepsze na wakacje, kiedy nie chcesz czytać o wojnach, zabójstwach i krwi, lejącej się wokół. Z chęcią zapoznałbym się z którymś tomem tej serii.

    OdpowiedzUsuń