sobota, 8 czerwca 2013

 

Dostaliśmy na zajęciach zadanie do rozwiązania. Generalnie chodzi o to, że grupę stu osób skazanych na śmierć ustawiono jedna za drugą w taki sposób, że każdy widzi tylko tył człowieka stojącego przed nim. Skazańcom założono czapki w dwóch kolorach: czerwonym i niebieskim. Jeśli uda im się odgadnąć, jaką mają na sobie, ocalą życie. Warunki są proste: nie mogą się rozglądać i wolno im wypowiedzieć tylko jedno słowo: "niebieska" albo "czerwona".

Pomińmy już fakt, że ten przykład jest dość dziwny - trochę w stylu Wielkiego Brata bawiącego się w obserwowanie ludzi i zarządzającego grę dla zabicia czasu (i to dosłownie) i skupmy się na rozwiązaniu - jakieś pomysły? :)

U mnie przez dwa dni nie pojawił się żaden logiczny, ale potem opowiedziałam tę historyjkę znajomemu i on od razu wystrzelił: "A może po prostu ściągną te czapki z głowy?".

 

No dobra, brzmi trochę głupio, przecież na pewno nie o to chodziło temu mądrali, który wymyślał treść, ale z drugiej strony przecież nie było założenia na temat tego, że nie mogą ruszać rękami, prawda?

Wniosek? Czasem chyba za bardzo wszystko komplikujemy. Zamiast popatrzeć na oczywistą oczywistość z właściwej perspektywy, dorysowujemy labirynt wokół niej i zapominamy, że taka jedna Ariadna radziła, żeby nie wchodzić do środka bez nitki.
_____________________

Macie swoje propozycje rozwiązania problemu skazańców?

11 komentarzy:

  1. Coś w tym jest. Ja na przykład zawsze wszystko sobie komplikuję. Nie ma problemu to ja go znajdę. Od dzisiaj od południa przestałam się nad sobą użalać i komplikować sobie życia właśnie. Ciekawe czy mi się uda

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też zbyt często nie dostrzegam najprostszych rozwiązań, nawet wczoraj się przez to w pracy trochę wygłupiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie tak jest, że ludzie szukają problemu nawet w najbardziej oczywistych sytuacjach, niestety, dlatego wszyscy powinniśmy się starać zmienić takie podejście :)
    A swoją drogą, co to za zajęcia, że takie fajne ciekawe tematy poruszacie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołączam się do pytania. :)

      Usuń
    2. Zajęcia to Podstawy organizacji i zarządzania, omawia się na nich m.im. przypadki największych firm, a ta zagadka była przy okazji analizowania fenonemu google'a - podobno jest to jedno z pytań, jakie można u nich usłyszeń na rozmowie kwalifikacyjnej (nie ma jednego logicznego rozwiązania, chodzi po prostu o to, żeby pokazać, że potrafi się szukać niestandardowych odpowiedzi ;)).

      Usuń
  4. Kolega geniusz. Ja też na to nie wpadłam podczas czytania, i coś w tym jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale wstyd, znowu nie znałam odpowiedzi, a (sic!) już kiedyś ktoś mi to samo pytanie zadawał i poznałam wtedy ten tok myślenia. Szkoda, że ja podstawach OiZ nie mam takich fajnych ćwiczeń ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. Propozycji nie mam, jestem kiepska w rozwiązywaniu tego typu problemów... Poza tym raczej wszystko komplikuję, niż upraszczam. Także bardzo słuszna uwaga - prościej;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wiem, czy zawsze nie komplikowanie sobie i sprawianie by wszystko było pozornie proste jest takie fajne.
    A eksperyment ciekawy. Czy któryś z 100 skazańców zdjął czapkę z głowy?

    OdpowiedzUsuń
  8. Człowiek taki już jest- zawsze utrudnia sobie nawet najprostsze zadania. Szuka drugiego dna. Dlaczego? Dlatego, że życie go tego nauczyło. Ludzie w 21 wieku stali się dwulicowi i próbują człowieka oszukać. Dajmy np. umowy- dobrze wszystkim znane kruczki są napisane najmniejszą czcionką. Przez takie sytuacje ludzie stają się wyczuleni na wszystko i wszędzie widzą podstęp. Moim zdaniem nie powinno oceniać się wszystkiego według stereotypów- ponieważ zawsze znajdzie się jedna zła osoba, która będzie odstawać od normy. Ale dlaczego mamy mierzyć wszystkich jedną miarą? Otwórzmy oczy i zacznijmy żyć prościej, bo nie wszystko jest tak trudne jak nam się wydaje :)!

    OdpowiedzUsuń
  9. Propo komplikacji - coś w tym jest... Nieraz inni mi mówili, że za dużo myslę, i sama to zauważyłam, za dużo myślę, za dużo komplikuje, za bardzo staram sobie ułożyc scenariuszy możliwych zdarzeń, by w razie czego wiedziec jak zareagowac, jak odpowiedziec, by sie chociażby nie wygłupic, a życie? Życie ma własny scenariuisz, którego i tak nie odgadniesz i co na to poradzisz... Nie ma sensu go komplikowac, bo i tak nie damy rady w pełni go zrozumiec;)
    A propo problemu, to tak sobie pomyślałam... No ale odpoczątku;) Te 100 osób stoi jedno za drugim każdy ma jakąś czapkę, moga powiedziec tylko jedno słowo i widza tylko przód. Mój pomysł? Zacząc od tyłu - niech pierwsza odezwie się osoba, która jest ostatnia - najprawdopodobniej powie ona ten kolor, który ma osoba, przed nią - a póxniej robic tak od końca i ostatecznie nie będzie znała odpowiedzi tylko osoba ostatnia;) Chyba, że znano ilosc czapek, że była po równo itp;) Wtedy wynik byłby jasny;)
    Bardzo ciekawa zabawa - chętnie bym się w coś takiego zabawiła;)

    OdpowiedzUsuń