poniedziałek, 20 maja 2013


Byli tacy, którzy chcieli wywrócić życie na Kaukazie do góry nogami, ale próby złamania jego mieszkańców kończyły się niepowodzeniami, rewolucje weryfikowała rzeczywistość, a ludzie jak te góry – pozostawali niewzruszeni, albo nawet twardnieli i stawali się coraz bardziej niedostępni. Ich świat to mieszanka narodowości niepotrafiących żyć bez wolności i jednocześnie świadomych tego, że przeciwstawianie się Rosji*, nawet wspólnymi siłami, może źle się skończyć.

Dla Wojciecha Jagielskiego najciekawszymi z nich są Czeczeńcy i nic w tym dziwnego, przecież nawet sąsiedzi uważają ich za:
 "(...) straceńców, ludzi dzikich, okrutnych, nieprzejednanych i nieszczędzących nikogo, nawet samych siebie." 
Nie brakuje wśród nich indywiduów z własnymi receptami na niepodległość. Jedni stawiają na pokojowe rokowania, inni rwą się do walki, w końcu wojna to ich żywioł, z późniejszym życiem wypełnionym zwyczajnością radzą sobie już gorzej.

Czeczeński konflikt, jego historia od czasów sięgających dalej niż prezydentura Dudajewa, ataki Basajewa mające sprowokować Rosję i próby szukania porozumienia ze strony Maschadowa, miała pokazać, jak bardzo niespokojny jest ten teren, gdzie ludzie chowają się w swoich wieżach z kamienia, domach i twierdzach jednocześnie.

Kaukaz to przecież nie tylko ci, dla których wojna jest sposobem na życie. Mieszkają tam także ludzie pragnący wyłącznie spokoju i niepojmujący dlaczego wciąga się ich w to wszystko. Oni walczą ze zniszczonymi domami, zmarnowanymi stadami, niezebranymi owocami. Co mają myśleć o tych, którzy przychodzą do nich nieproszeni, z karabinami w rękach i mówią o niesprawiedliwości i potrzebie wyzwolenia? Jak mają żyć? 

Książka stała się także okazją do przedstawienia sylwetek trzech wspomnianych wcześniej mężczyzn z różnymi przeszłościami, charakterami i planami, ale jednym celem - wywalczeniem wszystkiego tego, co kryje się pod słowem wolność. "Wieże z kamienia" to również przemyślenia autora na temat tego, jak traktuje się reporterów w krajach, do których jadą, by zdobywać materiał i generalnie - jak wygląda ta praca od kuchni.

Trudno więc nie zauważyć, z jak licznych perspektyw obserwuje się Kaukaz w trakcie czytania tej jednej lektury. Do jej najmocniejszych stron należy nie tylko to, że ukazuje jeden problem z kilku punktów widzenia, ale też uwzględnia historię obok teraźniejszości. Zasadność opisów tego, ile trzeba zapłacić za ochronę i dlaczego przebywający tam biali muszą mieć świadomość tego, że mogą być w każdej chwili porwani zależy od tego, czy czytelnik chce poznać te tereny także z punktu widzenia reportera.

U mnie "Wieże z kamienia" znalazłyby się znacznie niżej w rankingu najlepszych lektur niż "Wypalanie traw" tego samego autora, co nie znaczy, że książka nie jest ciekawa i dobrze napisana. Trochę męczyły (a może dziwiły?) mnie w niej osobiste przemyślenia pana Jagielskiego w stylu: "Miałem wrażenie, że chcieli mi opowiedzieć więcej o swoim życiu, ale nie miałem na to czasu." i wiele innych. Nie potrafię dokładnie wytłumaczyć dlaczego, ale miałam wrażenie, że autor próbuje wkleić siebie w obrazek, do którego nie pasuje, w końcu sam stawia siebie na pozycji obserwatora.

To prawda, niektóre fragmenty będę wspominać negatywnie, ale całość samą w sobie uważam za godną uwagi. Znów pojawił się w niej lekko literacki język, ciekawe postaci oraz wydarzenia, o których każdy z nas słyszał, ale nie zawsze potrafimy powiedzieć o nich coś więcej.

* Kaukaz Północny to terytorium Rosji.

7/10

/ Litery w Podróży

10 komentarzy:

  1. Ostatnio bardzo zagustowałam w reportażach wojennych, mam Jagielskiego na liście. Ciekawa jestem, czy mnie także będą raziły te same rzeczy, co Ciebie i czy mój odbiór autora będzie się bardzo różnił od twojego:)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęca mnie przede wszystkim spojrzenie z różnych perspektyw - w przypadku takiej tematyki niezwykle cenne i wartościowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ogromną ochotę na Jagielskiego, jakkolwiek to brzmi. Tylko że ja mam z kolei parcie na "Wypalanie traw". A jeśli się zauroczę stylem to siegnę po więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jagielski to mój ulubiony reportażysta. Czytałam już ,,Modlitwę o deszcz", a ostatnio kupiłam ,,Wypalanie traw", już nie mogę się doczekać tej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  5. "Miałem wrażenie, że chcieli mi opowiedzieć więcej o swoim życiu, ale nie miałem na to czasu." Wiesz zmartwilo mnie to bo mam w planach ksiazke tego autora i wiaze z nim duze nadzieje. Przytoczone przez Ciebie zdanie przypomnialo mi ksiazke Salasa - tematyka zupelnie inna ale nadzieje tez byly wtedy duze i mocno sie rozczarowalam. Po cichu jednak licze ze az tak zle w tym przypadku nie bedzie...

    OdpowiedzUsuń
  6. I właśnie dlatego - ponieważ nie potrafię powiedzieć czegoś więcej o tym rejonie, ludziach, ich historii - powinnam przeczytać ten reportaż...

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dawna mam wielką ochotę na reportaże Jagielskiego. Mam nadzieję, że niebawem wpadną w moje ręce. Póki co kończę reportaż Adama Leszczyńskiego "Zbawcy mórz", który gorąco Ci polecam:)
    Zapraszam Cię na konkurs na moim blogu:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie dla mnie - uwielbiam jego reportaże!

    OdpowiedzUsuń
  9. Intrygujące, bardzo ciekawe i pouczające :) Z chęcią przeczytam, jak tylko książki do mnie trafią.


    P.S. Zachęcam do wspomożenia mnie komentarzem w konkursie: http://miqaisonfire.wordpress.com/2013/05/23/330-konkurs-fabryki-slow-zgadnij-co-to-za-okladka-2/

    OdpowiedzUsuń