poniedziałek, 6 maja 2013


O wojnie opowiadano już z przeróżnych perspektyw. Wiemy, jak widzieli ją mieszkańcy okupowanych krajów, ale też jak wyglądała z punktu widzenia nazistów. Poprzez literaturę mieliśmy szansę trafić do Żydów mieszkających w czasie jej trwania w gettach, ludzi, którzy przeżyli obozy koncentracyjne i tych o bardziej szczęśliwych życiorysach. Konspiratorzy, kolaboranci… ich historie znamy, ale czy kiedyś zastanawialiśmy się, jak patrzyło się na wojnę z wysokości jednego metra? Jak wyglądała ona w oczach dzieci?

Dzisiaj ci, którzy wtedy mogli na palcach wskazać liczbę przeżytych lat, oczywiście pod warunkiem, że umieli już liczyć, są ostatnimi świadkami II Wojny Światowej. Powierzyli oni swoje wspomnienia jednej z najwybitniejszych współcześnie żyjących reporterek, Swietłanie Aleksijewicz, chociaż do teraz nie jest im łatwo mówić o tym, co zdarzyło się kilkadziesiąt lat temu. Wiedzą jednak, że słowa są potrzebne:

"Potem zabrakło... Najpierw naszej niesamowitej mamy, a po niej taty. Zrozumiałyśmy, od razu to poczułyśmy, że jesteśmy ostatnie. Z tamtej linii... Z tamtego brzegu... Jesteśmy ostatnimi świadkami. Nasz czas się kończy. Powinnyśmy mówić...
Pomyślałyśmy, że nasze słowa będą ostatnie..."

Najbardziej charakterystyczna dla sposobu, w jakim formułują swoje myśli, jest prostota. Ich słowa nie potrzebują nadmiernych upiększeń, by wywierać wrażenie, wystarczy już sam przekaz. Mówią jak dzieci, które zapamiętały pojedyncze obrazy, często urywają wypowiedzi, ich zdania nagminnie kończą się wielokropkami. Zupełnie jakby w ich umysłach wciąż żyły te dzieci - przestraszone, pogubione, pozbawione dzieciństwa.

Przerażające jest nie tylko to, jak zapamiętali wojnę, ale też fakt, że ona właściwie nigdy się dla nich nie skończyła. Wpłynęła na całe ich późniejsze życie powodując problemy z nawiązywaniem więzi z innymi, lęki przed samolotami i mnóstwo innych koszmarów przeżywanych ciągle na nowo. Już samo to, jak dokładnie zapamiętali coś, co wydarzyło się, gdy mieli cztery, sześć czy osiem lat, pokazuje ogrom zniszczeń, jakie wojna dokonała w umysłach tych, których w ogóle nie powinna była dotyczyć.

Nietrudno zauważyć, jak podobni są do siebie wszyscy bohaterowie książki "Ostatni świadkowie. Utwory solowe na głos dziecięcy". Chociaż każdy z nich znalazł się w zupełnie innych sytuacjach, wszyscy wspominają o tym samym - niesamowitym strachu, niezrozumieniu dla tego, co działo się wokół, ale też tym, jak mnóstwo czasu poświęcali na myślenie o jedzeniu i że całym światem byli dla nich rodzice, zwłaszcza mamy. Gdy mogli schować się w ich ramionach, czuli się bezpiecznie, mieli szansę poczuć namiastkę dzieciństwa. Z kolei ci, którzy stracili najbliższych, byli najbardziej nieszczęśliwi na świecie.

Reportaż wywołuje skrajnie różne emocje. Bywa, że pokazuje mniej straszną, bardziej dziwną wersję wojny. Dzieje się tak w sytuacjach, gdy głos mają dzieci nie do końca zorientowane w sytuacji. Nie pojmują one, co się dzieje i nie czują zagrożenia, przecież mama jest obok. Gdy jednak przychodzi pora na wspomnienia ich rówieśników, którzy oglądali śmierć z bliska, uderzają one z podwójną siłą, bolą jeszcze bardziej.

Bardzo mocna książka, zresztą po Swietłanie Aleksijewicz nie można było spodziewać się niczego innego. Rewelacyjnie napisana. Trudna, ale potrzebna.

8 komentarzy:

  1. Temat wojny jest dla mnie ciężki, długo nie mogę otrząsnąć się po każdej przeczytanej książce. Wojna oczami dzieci musi być tym straszniejsza. Nie wiem czy jestem na to gotowa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdarzyło mi się już przeczytać kilka opinii na temat tej książki i już od jakiegoś czasu mam ochotę na dorwanie jej w swoje ręce, choć to na tyle trudna oraz poruszająca tematyka, że lektura będzie potrzebowała odpowiedniego podejścia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię reportaże, szczególnie jeśli dotyczą tematyki wojennej. "Ostatni świadkowie" bardzo mnie intrygują, chętnie zapoznałabym się z treścią tej książki, chociaż wiem, że porusza niezwykle trudny temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chcę się powtarzać, że mam ogromną ochotę poznać reportaże Aleksijewicz, ale mam wrażenie, że jak już zacznę je czyta to nie będę mogła skończyć i pewnie wsiąknę w ten gatunek. Wojna w oczach dzieci musiała być bardzo niezrozumiałym przeżyciem, cały bezpieczny świat nagle zniknął. Zdecydowanie muszę przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście przerażający temat. Tym bardziej widziany oczami niewinnych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim noworocznym postanowieniem było czytanie reportaży i robisz mi smaka na tę książkę :) Póki co - Kapuściński. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Swojego czasu czytałam sporo jeżeli chodzi o tematykę obozową, ale wojna widziana oczami dzieci to coś z czym jeszcze nie miałam styczności. Z pewnością sięgnę po tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Lektura tej książki musi być o wiele trudniejsza od lektury innych pozycji dotyczących wojny. W końcu wszystko opisane jest z perspektywy dzieci...

    OdpowiedzUsuń