niedziela, 12 maja 2013


Czasami zdarza nam się zastanawiać, kiedy nastąpi kataklizm, który dosłownie zmiecie ludzkość z powierzchni ziemi – i nie ma tutaj znaczenia, czy myślimy o przepowiedniach jasnowidzów, zapowiadanym wygaśnięciu Słońca albo III Wojnie Światowej. Nie bierzemy jednak pod uwagę tego, że kres człowieczeństwa może mieć początek także w nas samych, a więc w upadku wartości i świadomym wyparciu się uczuć.

Jest to dość absurdalne podejście, zwłaszcza że ten drugi scenariusz może być bardziej katastrofalny w skutkach i jego zaistnieniu każdy z nas jest w stanie realnie przeciwdziałać (no chyba że ktoś ma receptę na to, czym zastąpić kończące się zasoby wody, proszę się nie krępować i działać). Zauważył to Lewis, a tworząc książkę o bardzo wymownym tytule: "Koniec człowieczeństwa", spróbował także zwrócić uwagę innych na ten istotny problem.

W trzech tekstach, pierwotnie stanowiących treść wykładów, autor skontrastował tradycyjne wartości, czyli Tao, z tym, co całkiem nowe, a więc wszelkimi innowacjami nie mającymi nic wspólnego z postępem. Stawiając po jednej stronie prawo naturalne we wszystkich jego formach (platońskiej, arystotelowskiej, stoickiej, chrześcijańskiej i wschodniej), a po drugiej poglądy tych, którzy przedkładają instynkt nad uczucia, wskazał nieścisłości i sprzeczności w ich rozumowaniu.

Sprzeciwił się więc "ludziom bez torsów" (wspominał o nich także w "Błądzeniu pielgrzyma"), a więc tak zwanym intelektualistom z upośledzeniem żywych i szlachetnych uczuć. Opisał takich ludzi dość karykaturalnie: "Ich głowy nie są wcale większe niż u innych ludzi, wydaje się tak dlatego, że tors mają w zaniku."

Dalsze rozważania oparł na powiedzeniu, w którym należy doszukiwać się drugiego dna:

"Człowiek szlachetny troszczy się o pień, gdy bowiem pień jest mocno zakorzeniony, droga może się rozrastać."

Pień to bowiem w języku angielskim również wspomniany wcześniej tors (ang. trunk), a drogą jest oczywiście Tao ("Droga, którą podąża wszechświat", jak mówi Lewis).

Wreszcie na końcu postawił tezę, że "panowanie człowieka nad naturą" to w rzeczywistości sprawowanie władzy przez jednych ludzi nad innymi, a wszystko to, co nazywamy postępem, może nieuchronnie prowadzić ludzkość na skraj człowieczeństwa.

Tymi, którzy mają prowadzić do upadku, są często niczego nieświadomi Gajusz i Tycjusz, a także - działający z premedytacją - ci, których autor nazywa "Innowatorami" oraz "Projektantami nowej ludzkości". Pierwsi, stając na Drodze, starają się udowodnić wyższość instynktu nad nią samą, z kolei drudzy próbują uciszyć całą tę paplaninę o prawdzie, miłosierdziu czy szczęściu.

Czy więc fakt, że prawo naturalne jest jedynym źródłem sądów wartościujących, a więc: "Jeżeli je odrzucimy, odrzucimy wartości jako takie.", oznacza, że wieki temu zostaliśmy związani jakimś kodeksem, zasadami, od których nie ma ucieczki? To pytanie stawia nie tylko Lewis, zada je z pewnością także każdy, kto sięgnie po jego książkę.

Nie będzie to jednak jedyna wątpliwość zmuszająca do myślenia i pewnie właśnie o to chodziło autorowi - by wydrążyć w czytelniku dziurę, która będzie uwierać, dopóki nie zostanie zapełniona pewnością popartą logicznymi argumentami. Książkę polecam bardzo mocno, ale raczej nie na pierwsze spotkanie z twórczością tego pana. Dodam jeszcze, że warto przeczytać ją dwa razy pod rząd, by rozjaśnić w głowie niektóre sprawy.

10 komentarzy:

  1. C.S Lewisa znam tylko z książek z serii "Opowieści z Narnii", chociaż jeszcze żadnej nie przeczytałam :D
    Myślę, że "Koniec człowieczeństwa" jest bardzo ciekawą lekturą, lecz chyba jestem jeszcze za młoda na takie książki, ale poleciłabym ją innym :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, z pewnością jest to jedna z tych lektur, do których trzeba wracać. Jestem pewna, że przy ponownej lekturze uda mi się odkryć kolejne dno, wynieść jakieś inne refleksje. Lewis jak zawsze rewelacyjny!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna kolekcja książek Lewisa. Ja tego autora znam jedynie z "Opowieści z Narnii" i "Dopóki mamy twarze". Ta ostatnia książka zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i zachęciła do zapoznania się z innymi powieściami tego pisarza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na szczęście mam tą książkę, nie mogę już się doczekać, kiedy ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam recenzję tej książki u Isadory i bardzo mnie ona zachęciła do sięgnięcia po tę książkę Lewisa. Twoja recenzja jest równie zachęcająca. Wybrałaś ciekawe cytaty. Przerażająca dla mnie jest tylko okładka książki...

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja mama zawsze mówi, że prędzej my, ludzie, wyzabijamy się nawzajem i konkretnie zniszczymy planetę, niż uderzy w nas meteoryt i zmiecie wszystko ;) zaciekawiłaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki tego autora nigdy nie pozostawiają czytelnika obojętnym

    OdpowiedzUsuń
  8. Również jestem zdania, że to ludzie sami zniszczą Ziemię i siebie, a nie żaden kataklizm. Za dużo wariatów jest u władzy. Co do autora i książki to chętnie przeczytam, bo od refleksji nie stronię.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś gdzieś czytałam o tej książce, ale podchodziłam do niej z mieszanymi uczuciami, bo Lewis kojarzył mi się tylko i wyłącznie z Narnią. Teraz widzę, że jednak warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  10. First off I want to say wonderful blog! I had a quick question
    which I'd like to ask if you do not mind. I was interested to find out how you center yourself and clear your head prior to writing. I have had difficulty clearing my mind in getting my thoughts out there. I truly do enjoy writing however it just seems like the first 10 to 15 minutes are generally lost simply just trying to figure out how to begin. Any recommendations or tips? Thanks!

    Feel free to visit my website - castleville

    OdpowiedzUsuń